Z historii o księżniczkach nigdy nie wyrosnę. Kiedy byłam dzieckiem, mama czytała mi bajki o pięknych i dobrych księżniczkach czekających na swojego księcia i siłą swojego czystego serca pokonujących wszystkie przeciwności losu. Jako nastolatka wolałam historię walecznych księżniczek, księżniczek-czarodziejek i bohaterek. Teraz coraz częściej skłaniam się ku opowieściom o prawdziwych kobietach - jak choćby książki Philippy Gregory, dla mnie najcudowniejsze powieści historyczne.
![]() |
Sam pomysł na przyłączenie się księżniczki, której odebrano koronę, do walki za wolność swojego kraju, nie jest nowością. To temat dość oklepany i wymagający sporo umiejętności oraz kreatywności, by czytelnik nie zapomniał książki szybciej niż ją przeczytał. W książce znajduje się kilka wątków naprawdę wartych uwagi, których jednak nie chcę tu przytaczać, żeby nie zepsuć wam lektury. Wspomnę tylko, że jednym z najlepszych fragmentów - moim zdaniem - jest relacja Theodosii i Cress. Mocno zaskakująca, nieoklepana i rewelacyjnie poprowadzona. Dużo słabiej wypadł wątek romantyczny. Mocno oklepany i przewidywalny, w pewnym momencie coś zaczęło się dziać i nabrałam nadziei, że jednak zrobi się ciekawie. Niestety, moment minął i znów zrobiło się nudno. Jeśli ktoś ma już po dziurki w uszach nastoletnich romansów i tragedii z nimi związanych, pocieszę go, że mimo iż wątek romantyczny jest tu dość istotny, nie poświęcono mu najwięcej miejsca. Autorce udało się zachować równowagę a postać Theodosii niesamowicie na tym zyskała. Jej wszystkie myśli i zachowania nie kręciły się wokół ukochanego. Potrafiła zachować trzeźwy umysł, kiedy była taka potrzeba. Potrafiła planować, myśleć o innych i wspominać przeszłość, pielęgnując w sobie nienawiść do wrogów.
W Theodosii zaszła duża zmiana - duża, ale nie gwałtowna. To ogromny plus i chyba największa zaleta tej książki. Przebudzenie dziewczyny z letargu, w jakim trwała żyjąc w pałacu jako księżniczka popiołu, jej pokonywanie strachu, podejmowanie trudnych decyzji, wyszło tak naturalnie, że lektura była czystą przyjemnością a głównej bohaterki nie dało się nie polubić. Wyszła z tego całkiem mądra książka dla młodzieży ucząca, że nastoletni świat nie zawsze kończy się na pierwszej wielkiej miłości. W "Księżniczce popiołu" znalazło się wiele wątków i dwie bardzo dobrze napisane bohaterki. Reszta na ich tle wypada blado, ale nie jest najgorzej. Na pewno sięgnę po kontynuację.
Nie miałam jeszcze okazji czytać tej książki i póki co nie planuję.
OdpowiedzUsuńJa od młodzieżówki zaczęłam od jakiegoś czasu powoli odchodzić dlatego raczej po nią nie sięgnę.
OdpowiedzUsuńPolecę ją mojej przyjaciółce.
OdpowiedzUsuńCzasami sięgam po młodzieżówki dla relaksu. Fantastyka to nie do końca moje klimaty, ale i w tym gatunku jest kilka perełek, które przeczytałam z przyjemnością. Jak byłam mała bardzo lubiałm baśnie o księżniczkach- ta jest z pewnością uwspółcześniona i przeznaczona dla nieco starszego niż dziecko czytelnik (tak myślę)- historia zapowiada się ciekawie zatem być moze po nią sięgnę :-)
OdpowiedzUsuńpozdrawiam
Przeczytałam jakiś czas temu i miło wspominam. Kontynuacji jeszcze nie poznałam ale też mam w planach :)
OdpowiedzUsuńTę książkę jak i całą serie mam już w swoich planach czytelniczych.
OdpowiedzUsuńKsiążki jak narkotyk
Ksiazka wydaje sie byc bardzo ciekawa. Muszę zapisać sobie na liście :)
OdpowiedzUsuńnie słyszałam o tej książce, a widzę, że warto się nią zainteresować ;)
OdpowiedzUsuń