"Happy Place" - Emily Henry
Wydawnictwo Kobiece, 2023 rok
przeczytane: 09/2023
5/10*
Na zakończenie lata chciałam sięgnąć po coś mocno wakacyjnego, lekkiego i zbierającego dużo pochwał. Padło na Happy Place, które miało być lektura wyjątkową. Niestety, nie tym razem. Dla mnie ta książka była mocno przeciętna.
Harriet i Wyn należą do grupy przyjaciół, która przeżyła ze sobą nie jedno. Znają się od blisko dziesięciu lat i chcą, aby ta przyjaźń trwała na zawsze. Co roku spędzają urlop w domu rodziny Sabriny w Maine. Ten rok okazuje się być wyjątkowy, więc Harriet i Wyn nie chcą absolutnie nic zepsuć. A mają pewność, że tak by się stało, gdyby powiadomili swoich przyjaciół o zerwaniu. Postanawiają więc jeszcze przez tydzień udawać zakochanych w sobie.
Dla mnie od początku ten pomysł był grubymi nićmi szyty. Książka miała być o wielkiej przyjaźni, a tej ja tam wcale nie widziałam. Sabrina była potworem, nie przyjaciółką, a jej relacje z pozostałymi były zwyczajnie toksyczne. Jej przyjaciele się jej bali. Nie chcieli nawet przyjeżdżać do Maine, a jednak to zrobili, tylko dlatego, żeby uniknąć konfliktu z Sabriną. Co to więc za Szczęśliwe Miejsce? To jak gabinet dentystyczny, który trzeba raz w roku odwiedzić.
Nie widziałam tam przyjaźni, a przecież to o tym miała być historia. Wątek miłosny wypadł odrobinę lepiej. Bohaterowie jednak byli po prostu niestrawni. Rozhisteryzowani, ich reakcje przesadzone, oni sami nieszczerzy. Harriet nie miała pojęcia czego chce i kręciła się w kółko, była pozbawiona własnej woli i w pełni poddająca się innym. Była nudna. Wyn wypadł jeszcze gorzej, bo jego postać z początku książki i z końca wydawała mi się niespójna. Nie kupiłam zupełnie ich tłumaczeń, dlaczego się rozstali. Ani przez moment nie wydawali mi się naprawdę w sobie zakochani, co najwyżej napaleni na siebie.
Co do samej akcji, w książce jej właściwie nie ma. Jest wspólne spędzanie czasu na jakiś dziwnych aktywnościach, takie ich prywatne żarciki, które jednak nikogo zdają się już nie cieszyć. Jest kilka kłótni i mnóstwo rozmyślań Harriet, które nic do fabuły nie wnoszą. Podsumowując - na książce zawiodłam się przeokrutnie. Wynudziłam i jeszcze zirytowałam czytając o kolejnych akcjach Sabriny i dziwiąc się, że ta dziewczyna ma jeszcze kogo nazywać przyjacielem.


