Wydawnictwo MANDO, 2024 rok
przeczytane: 01/2025
Morderstwo w hotelu to już czwarty tom przygód Flory Steele, w którym akcja wraca do Abbeymead. Mieszkańcy szykują się na ponowne otwarcie hotelu mając nadzieję, że czarne chmury znad ich miasteczka nareszcie zostały przegnane. Niestety, w czasie przyjęcia inauguracyjnego na scenie umiera młoda piosenkarka, i znów rozpoczyna się kolejny pościg za mordercą.
Początkowo Flora nie angażuje się w śledztwo a my mamy okazję poobserwować trochę więcej jej prywatnego życia i relacji łączących ją z sąsiadami. To buduje klimat małego miasteczka, gdzie każdy z każdym się zna albo przynajmniej dużo o sobie wie. Flora to bardzo urocza bohaterka. Jest spokojna i odpowiedzialna, lubiana przez wszystkich. Prowadzi księgarnię w miasteczku więc jest dobrze znana i ma częsty kontakt z innymi ludźmi. A dobre relacje z nimi bardzo ułatwiają jej prowadzenie amatorskiego śledztwa. Za to właśnie lubię cozy kryminał - główny bohater jest miły, uczynny i grzeczny, a i tak udaje mu się rozwiązać zagadkę.
Zagadka zbrodni z czwartego tomu podobała mi się chyba najbardziej. Jest rozbudowana, ale nie bardzo zagmatwana, więc łatwo ją śledzić a także samemu się wszystkiego domyślić. Jest tu kilku nowych bohaterów, którzy ukrywają swoją prawdziwą twarz i dopiero razem z kolejnymi tropami i wskazówkami odkrywamy, jakimi osobami są naprawdę. A to całkiem zmienia kierunek śledztwa.
Bawiłam się przy tej książce rewelacyjnie. Nie było tu wielkich emocji, to raczej spokojna seria, jednak bardzo wciągająca za sprawą zagadki zbrodni. Duet Flory i pisarza Jacka polubiłam od pierwszego tomu i o ile kibicuję im, by w końcu się zeszli, o tyle te ich nieśmiałe podchody również bardzo lubię, więc mogę jeszcze trochę o nich poczytać. Serię zdecydowanie polecam, a sama już czekam na kolejny tom, który premierę będzie miał pod koniec lutego.








