Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Anglia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Anglia. Pokaż wszystkie posty

środa, 5 lutego 2025

[271] Merryn Allingham - Morderstwo w hotelu


Merryn Allingham Morderstwo w hotelu

"Morderstwo w hotelu" - Merryn Allingham

Wydawnictwo MANDO, 2024 rok

przeczytane: 01/2025

 9/10*

    Morderstwo w hotelu to już czwarty tom przygód Flory Steele, w którym akcja wraca do  Abbeymead. Mieszkańcy szykują się na ponowne otwarcie hotelu mając nadzieję, że czarne chmury znad ich miasteczka nareszcie zostały przegnane. Niestety, w czasie przyjęcia inauguracyjnego na scenie umiera młoda piosenkarka, i znów rozpoczyna się kolejny pościg za mordercą.  

Merryn Allingham Morderstwo w hotelu

    Początkowo Flora nie angażuje się w śledztwo a my mamy okazję poobserwować trochę więcej jej prywatnego życia i relacji łączących ją z sąsiadami. To buduje klimat małego miasteczka, gdzie każdy z każdym się zna albo przynajmniej dużo o sobie wie. Flora to bardzo urocza bohaterka. Jest spokojna i odpowiedzialna, lubiana przez wszystkich. Prowadzi księgarnię w miasteczku więc jest dobrze znana i ma częsty kontakt z innymi ludźmi. A dobre relacje z nimi bardzo ułatwiają jej prowadzenie amatorskiego śledztwa. Za to właśnie lubię cozy kryminał - główny bohater jest miły, uczynny i grzeczny, a i tak udaje mu się rozwiązać zagadkę.

Merryn Allingham Morderstwo w hotelu

    Zagadka zbrodni z czwartego tomu podobała mi się chyba najbardziej. Jest rozbudowana, ale nie bardzo zagmatwana, więc łatwo ją śledzić a także samemu się wszystkiego domyślić. Jest tu kilku nowych bohaterów, którzy ukrywają swoją prawdziwą twarz i dopiero razem z kolejnymi tropami i wskazówkami odkrywamy, jakimi osobami są naprawdę. A to całkiem zmienia kierunek śledztwa. 

    Bawiłam się przy tej książce rewelacyjnie. Nie było tu wielkich emocji, to raczej spokojna seria, jednak bardzo wciągająca za sprawą zagadki zbrodni. Duet Flory i pisarza Jacka polubiłam od pierwszego tomu i o ile kibicuję im, by w końcu się zeszli, o tyle te ich nieśmiałe podchody również bardzo lubię, więc mogę jeszcze trochę o nich poczytać. Serię zdecydowanie polecam, a sama już czekam na kolejny tom, który premierę będzie miał pod koniec lutego.

wtorek, 26 listopada 2024

[257] Leszek Herman - Bursztynowa

 

Leszek Herman Bursztynowa

"Bursztynowa" - Leszek Herman

Wydawnictwo Muza, 2024 rok

przeczytane: 11/2024

 7/10*

    Lubicie przy lekturze wysilić swoje szare komórki? Jeśli jesteście fanami kryminałów, to na pewno lubicie razem z bohaterami kombinować i testować kolejne scenariusze, doszukując się idealnego rozwiązania zagadki. W Bursztynowej też jest się nad czym głowić. To literatura sensacyjna, której zawiła fabuła pobudzi każdy umysł.

    Bursztynowa zaczyna się od groźby, która ma ścisły związek z fabułą Krzyża Pańskiego. Johann Carley, angielski arystokrata i współwłaściciel firmy zajmującej się między innymi poszukiwaniami skarbów, zostaje "poproszony" o dostarczenie rosyjskiemu oligarchowi dwóch starych dokumentów, które są w posiadaniu rodziny jego przyjaciela. Te dwa, na pierwszy rzut oka niepowiązane ze sobą świstki papieru, wydają się jednak w końcu mieć wspólny mianownik: legendarną bursztynową komnatę. Johann angażuje się w prywatne śledztwo, nie wiedząc, że jego przyjaciele w tym samym czasie podążają za tą samą historią.

Leszek Herman Bursztynowa

    W książce jest bardzo dużo elementów historii. Jest kilka emocjonujących momentów, pościgów czy niebezpiecznych sytuacji, ale jednak ta opowieść oparta jest na historii, autentycznych wydarzeniach i mnóstwie szczegółów, które się ze sobą łączą. Są historie rodzinne, wojenna zawierucha, mnóstwo nazwisk i nazw posiadłości, w których nie trudno się pogubić. Potrzeba się naprawdę mocno skupić, żeby - zwłaszcza w opowieściach genealogicznych, nie pobłądzić. Dlatego też nie obraziłabym się, gdyby pewne elementy pominąć bądź skrócić, i przedstawić w bardziej przejrzystej formie. Przerzucanie się imionami i zdarzeniami w rozmowach przy herbatce wprowadziło mi sporo chaosu.

Leszek Herman Bursztynowa

    Akcja książki składa się z trzech wątków śledztwa, które koniec końców łączy bohaterów w jednym miejscu, w którym mogą porównać swoje historie i zebrane informacje. I znów, według mnie wprowadziło to duży zamęt. Tym bardziej, że bohaterów było sporo, a ich przedstawienie miało miejsce w poprzednich książkach autora, nie dane więc mi było dokładne i stopniowe ich poznanie.

    Przerywnikiem w akcji była historia sprzed czterystu lat. Historia o bursztynie, potworze, przekleństwie i wiedźmie. Historia o tak niesamowitym klimacie, że cieszyłam się na każdy kolejny jej fragment. Bardzo podobało mi się jak została napisana i jak bardzo tajemnicza była. Do samego końca nie miałam też pojęcia jak ostatecznie połączy się z akcją z teraźniejszości.

Leszek Herman Bursztynowa

    Lubię opowieści, które tak mocno inspirują się historią. Doceniam wysiłek jakiego wymagało zebranie wszystkich informacji i przekucie ich we wciągającą, oryginalną fabułę, która co i rusz zaskakuje. Bursztynowa to bardzo dobra powieść sensacyjna. Dzieje się dużo, dużo jest do odkrycia. Historia, którą badają bohaterowie, jest naprawdę ciekawa i ma w sobie coś specyficznego - mnie ten konkretny dreszcz ekscytacji zawsze kojarzy się z historią Gryfitów na Pomorzu. Czyta się dobrze, bo bardzo szybko się wciąga, momentami jednak ciężko, tyle tam szczegółów i tropów - a niektóre z nich trzeba porzucić, więc wysiłek włożony w ich zrozumienie i zapamiętanie niejako idzie na marne. Ja mam zamiar przeczytać wcześniejsze książki autora i od początku poznać historię Johanna i jego przyjaciół, bo pióro Leszek Herman ma naprawdę świetne, a wiedzę olbrzymią, więc czytanie jego książek to czysta przyjemność. Tej konkretnej historii odjęłam trzy gwiazdki za te momenty zagubienia w szczegółach i trudności w odbiorze, ale mimo tej wady książka dalej jest według mnie godna przeczytania. 

 

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Muza.



piątek, 23 sierpnia 2024

[242] Julian Fellowes - Czas przeszły niedoskonały

 

Julian Fellowes Czas przeszły niedoskonały

"Czas przeszły niedoskonały" - Julian Fellowes

Wydawnictwo Marginesy, 2017 rok

przeczytane: 08/2023

 5/10*

    Czas przeszły niedoskonały jest sentymentalną podróżą w przeszłość, w którą za sprawą dawnego przyjaciela udaje się główny bohater. Damian Baxter jest bezdzietnym milionerem, który umiera na raka. Za sprawą pewnego listu podejrzewa jednak, że jako młody chłopak został ojcem, więc teraz prosi swojego dawnego przyjaciela, z którym skonfliktowany jest od prawie czterdziestu lat, o pomoc. Jak można odmówić prośbie umierającego? I pozbawić kogoś tak ogromnego spadku tylko przez swoją starą urazę? Tak zaczyna się podróż do lat 60-tych XX wieku, do czasu Sezonu londyńskiej socjety, bali, przyjęć i skandali.

Julian Fellowes Czas przeszły niedoskonały

    Podmiot odwiedza po kolei wszystkie kobiety z listy Damiana, swoje stare przyjaciółki i koleżanki, z którymi dziś już nic go nie łączy. Opowiada ich historie jako młodych dziewczyn a następnie zestawia je z obrazem kobiet w średnim wieku, doświadczonych przez życie, sprowadzonych na ziemię przez rzeczywistość i oddartych ze starych marzeń.

    To byłaby bardzo ciekawa historia, ponieważ tamten Sezon obfitował w skandaliczne historie i zaskakujące wydarzenia, gdyby nie to, że książka była zdecydowanie zbyt rozwlekła. Dłużyła się niemiłosiernie. To z pewnością nie była lekka, rozrywkowa pozycja, która potrafi wciągnąć czytelnika. To było dzieło, któremu poświęcić trzeba maksimum uwagi i cierpliwości. Styl jak dla mnie okropnie napuszony. Nie rozumiałam tego wyolbrzymiania mentalności klasy wyższej, pokazywanie ich jakby byli największymi wizjonerami swojej epoki i jakby każdy z tych dzieciaków myślał tylko o tym, dokąd zmierza świat. Jakby nie chodziło tylko o zabawę i dużą kasę na zachcianki, wolność od rodziców i zwyczajne próżniactwo. Dopisywanie do tego mało przekonującej filozofii było dla mnie odpychające.

Julian Fellowes Czas przeszły niedoskonały

    Od początku książki wspominane jest jakieś tajemnicze wydarzenie w Portugalii, po którym Damian został definitywnie wykluczony z grona utytułowanych znajomych. Na wyjaśnienia czekałam więc mocno, i równie mocno się rozczarowałam. To nie była żadna wybitna historia, nic spektakularnego. Również zakończenie poszukiwań potomka milionera wypadło słabo. Cieszyłam się tylko z tego, że wreszcie książkę kończę.

    Czas przeszły niedoskonały byłaby dużą lepszą książką, gdyby ją porządnie okrojono i wyrzucono mnóstwo przemyśleń głównego bohatera. Ani to było ciekawe, ani cokolwiek wnoszące do historii. W takiej formie jest jednak mocno niezjadliwe. Przeczytanie jej zajęło mi mnóstwo czasu, i na pewno nie zostanie na długo w pamięci, co może i jest plusem. Zupełnie nie trafił do mnie styl pisania Juliana Fellowesa, autora między innymi scenariusza do serialu Downtown Abbey i już na pewno nie sięgnę po nic jego pióra, mimo że jest to nagradzany autor. Może fani serialu bardziej polubią się z jego książką. Ja jednak miałam z nią pod górkę i dlatego nie polecam.

czwartek, 22 sierpnia 2024

[241] Diane Setterfield - Była sobie rzeka

 

Diane Setterfield Była sobie rzeka

"Była sobie rzeka" - Diane Setterfield

Wydawnictwo Albatros 2020 rok

przeczytane: 04/2024

 9/10*

    Nad Tamizą stoi gospoda, w której oprócz piwa i cydru uraczyć się można też opowieściami. W najdłuższą zimową noc na jej progu zjawia się ranny mężczyzna z martwą, utopioną dziewczynką na rękach. Kiedy po jakimś czasie mała ożywa, nowa historia tworzy się na oczach obecnych. 

Diane Setterfield Była sobie rzeka

    Dziewczynka nie mówi, nikogo nie rozpoznaje, tylko tęsknie patrzy w kierunku rzeki. Czyim jest dzieckiem? Jak znalazła się w rzece? Co z nią dalej będzie? Dostaje trzy imiona: Amelia, Alice, Ann, Trzy imiona, trzy historie, trzy rodziny, które na nią czekają, które w dziewczynce z rzeki widzą swoją krewną. 

    Miałam dreszcze czytając tę książkę. W tej książce nie sama fabuła jest najważniejsza, a klimat. Bardzo tajemniczy, trochę przerażający, pełen wody i opowieści z nią związanych. Diane Setterfield tak opisuje cudowne pojawienie się dziewczynki, że automatycznie zaczęłam ją sobie utożsamiać z samą rzeką.Nie twierdzę, że zgadłam i takie było rozwiązanie, ale myślę, że to porównanie dobrze oddaje niesamowitość historii.

Diane Setterfield Była sobie rzeka

    Fabuła była równie cudowna, tak skomplikowana i poplątana, że doprowadzenie wszystkich nitek do jednego końca z początku wydawało się niemożliwe. W pierwszej części poznajemy wszystkich bohaterów, którzy, wydaje się, już bardziej się do siebie różnić nie mogą. Poznajemy też ich historie i sytuację, w której obecnie się znajdują. A później, krok po kroku, obserwujemy ich drogę aż do gospody nad rzeką.

Diane Setterfield Była sobie rzeka

    Pewne elementy tych kilku historii można odkryć z czasem samemu, inne są całkowitym zaskoczeniem. Wiele sprawia, że ściska się serce. Była sobie rzeka to historia wielu życiorysów obfitująca zarówno w dobre jak i złe wydarzenia, w zbiegi okoliczności i sekrety, z którymi trzeba się zmierzyć. To jedna z tych książek, w których nie dąży się do jak najszybszego poznania zakończenia, a delektuje każdym rozdziałem i z żalem patrzy na to, jak mało ich jeszcze do przeczytania zostało.

    To druga książka autorki, po Trzynastej opowieści, którą przeczytałam, i przez którą na zawsze zapamiętam nazwisko autorki. Gorąco polecam każdemu lubującemu się w historiach nieoczywistych.


piątek, 21 czerwca 2024

[228] B.A.Paris - Terapeutka

 

B.A.Paris Terapeutka

"Terapeutka" - B.A.Paris

Wydawnictwo Albatros, 2021 rok

przeczytane: 5/2024

 9/10*

    Thriller Terapeutka zaczyna się od kłamstwa. Leo nie mówi Alice całej prawdy o ich nowych domu, przemilcza fakt, że doszło w nim do morderstwa, i tak zaczyna się obsesja kobiety.

    Para przeprowadza się do nowego domu na zamkniętym osiedlu. Kobiecie bardzo zależy by zaprzyjaźnić się z sąsiadami i stać się częścią społeczności. Nie każdy jednak jest dla niej serdeczny. Niektórzy sprawiają, że kobieta czuje się nieswojo. Kiedy do tego odkrywa, że w jej domu została zamordowana poprzednia lokatorka, zupełnie traci głowę. Nina, bo tak miała na imię ofiara, staje się jej obsesją. Alice w końcu zaczyna wierzyć, że w jej domu mieszka duch.

B.A.Paris Terapeutka

 

     Terapeutka to całkiem zgrabnie napisana fabuła, z mocno ukrytym i trudnym do odgadnięcia rozwiązaniem. Można się w nią wciągnąć, bo oprócz tajemnicy śmierci Niny dochodzi dziwne zachowanie sąsiadów i samego Leo. Automatycznie on staje się jednym z podejrzanych. Przez całą akcję autorka zwraca uwagę czytelnika na kolejne postaci jakby insynuując, że to one mogą być mordercą. 

B.A.Paris Terapeutka

    Mocno zaangażowałam się w tę książkę, ponieważ akcja idzie szybko do przodu bez przedłużania, a kolejne rewelacje i wskazówki pozwalają bawić się we własne domysły. Jedyne co mi się nie podobało to reakcje głównej bohaterki. Znów, jak w przypadku Za zamkniętymi drzwiami, zachowywała się bardzo nierealistycznie i ja tego nie kupiłam. Gdyby zachowała się bardziej racjonalnie, na przykład powiedziała prawdę o detektywie zamiast zupełnie bez sensu wymyślać kłamstwa, cała akcja mogłaby nie potoczyć się tak dramatycznie. Wiem więc dlaczego musiała tak się zachować, jednak dalej jej motywacje były zupełnie nierealne.

    Zdecydowanie mogę polecić Terapeutkę. Dobrze się przy niej bawiłam, trochę pogimnastykowałam umysł i miłe zaskoczenie, kiedy przeczytałam zakończenie. 


niedziela, 16 czerwca 2024

[227] B.A.Paris - Pozwól mi wrócić

 

B.A.Paris Pozwól mi wrócić

"Pozwól mi wrócić" - B.A.Paris

Wydawnictwo Albatros, 2022 rok

przeczytane: 5/2024

 10/10*

    Jakiś czas temu zrobiłam sobie maraton z książki B.A.Paris i Pozwól mi wrócić została moją ulubioną. Było w niej wszystko to co lubię w thrillerach, tajemniczy bohaterowie z własnymi sekretami, dreszczyk emocji i poczucie zagrożenia, ale przede wszystkim bardzo oryginalny pomysł na intrygę. Coś, czego jeszcze nigdzie nie spotkałam i co mnie całkowicie wbiło w fotel.

    Fin i Layla są w podróży, kiedy dziewczyna znika. W jednym momencie siedzi w aucie na parkingu, a chwilę później już jej nie ma. Bez żadnego śladu czy jednego krzyku. Przynajmniej tak twierdzi Fin. Czytelnik od początku wie, że mężczyzna coś kręci, ale nie wie czy kłamie, bo jest niewinny, i tylko tak może się ochronić przed niesłusznymi oskarżeniami, czy wręcz przeciwnie, to on jest tu najczarniejszym charakterem.

B.A.Paris Pozwól mi wrócić

    Po latach Finn związuje się z siostrą Layli, zbliżyła ich wspólna tragedia. Ellen jest całkowitym przeciwieństwem siostry i wzbudziło to moją nieufność w stosunku do Finna. Skoro tak zachwycał się oryginalnością Layli to jak mógł pokochać prozaiczność Ellen? Zagadkowo zaczyna się dziać, kiedy para dostaje pierwszą matrioszkę, zabawkę mającą ścisłe powiązanie z zaginioną przed latami kobietą. Po niej przychodzą kolejne laleczki i znaki, aż w końcu Finn zaczyna wierzyć, że to Layla wróciła i przesyła mu znaki, bo chce do niego wrócić.

    O tym, że wszystkie te znaki świadczą o powrocie Layli byłam przekonana od samego początku. I bardzo nie podobało mi się zachowanie Finna. Gdyby jeszcze maskował w ten sposób jakąś zbrodnie, mogłabym zrozumieć. Ale on zwyczajnie był samolubny i pogubiony w tym czego chce, czym strasznie mnie drażnił. 

B.A.Paris Pozwól mi wrócić

    Czy moje domysły okazały się słuszne? I tak i nie. Rozwiązanie jest zdecydowanie dużo bardziej skomplikowane. Jest to raczej intryga z gatunku nierealnej, i w rzeczywistości trudno byłoby przeprowadzić coś takiego. Jednak trudne nie oznacza niemożliwe. Ludzki umysł potrafi oszukać najbardziej i ludzie są bardzo podatni na własne kłamstwa. Kiedy prawda jest dla nas niewygodna, zbyt bolesna, łatwiej jest nam się oszukać by złagodzić stres. B.A.Paris wykorzystała to i zbudowała niesamowitą historię kłamstwa, w które uwierzyli wszyscy.

    Dla mnie to najlepsza książka autorki, przy niej przeżyłam największe zaskoczenie. Na długo też ta historia zostanie w mojej pamięci. Lubię takie nietypowe scenariusze, nawet te z wątkami paranormalnymi (chociaż to nie w tym przypadku), byle tylko było jak najbardziej zaskakująco.

czwartek, 6 czerwca 2024

[224] B. A. Paris - Za zamkniętymi drzwiami

B. A. Paris Za zamkniętymi drzwiami

"Za zamkniętymi drzwiami" - B. A. Paris

Wydawnictwo Albatros 2017 rok

przeczytane: 04/2024

 7/10*

     Jakiś czas temu czytałam Uwięzioną autorki i podobała mi się. Teraz premierę ma jej najnowsza książka - Przyjaciółka, co wydało mi się dobrą okazją do poznania jej wszystkich wcześniejszych książek. I tak zaczęłam od bardzo popularnej (i wyskakującej z lodówki w okresie premiery) - Za zamkniętymi drzwiami.

    Grace i Jack są parą idealną. Wydaje się, że całe życie to na siebie właśnie czekali, tak bardzo są dopasowania. Nawet nie muszą dla siebie dużo poświęcać, mają po prostu zgraną wizję przyszłości i już nie mogą się doczekać wspólnego życia po ślubie, całą ich trójką. Grace, Jack i Millie, młodsza siostra kobiety. Dziewczyna ma zespół Downa i po ukończeniu osiemnastu lat ma opuścić szkołę z internatem i zamieszkać z Grace i jej nowym mężem. 

B. A. Paris Za zamkniętymi drzwiami

 

    Bardzo szybko prawda wyszła na jaw, bo już po kilku rozdziałach wiadomo było o co chodzi i jaki sekret skrywa się za fasadą idealnej rodziny. Później dużo było retrospekcji, wyjaśniającej obecną sytuację, jednak takie szybkie odkrycie kart pozbawiło mnie napięcia charakterystycznego dla thrillerów. Dopiero końcówka zaczęła trzymać w napięciu, kiedy nie wiadomo było, jaki finał czeka tę opowieść.

    Millie oraz jej rola w całej historii były dużym plusem historii. Ona w połączeniu z zakończeniem uratowała historię. Bo niestety nie wszystko było takie idealne. Przede wszystkim Grace była okropną bohaterką thrilleru. Ogłupiała, bezwolna, swoim zachowaniem przecząca własnym słowom. W książce jest jeden punkt zwrotny, od którego zaczyna się cały dramat i książka staje się thrillerem. Problemem jest to, że aby historia tak się potoczyła, Grace musiała zachować się w bardzo niedorzeczny i nieprawdopodobny sposób, zupełnie niepasujący do jej charakteru i wcześniejszego zachowania. Jej miłość do siostry, która zaczęła się jeszcze przed jej narodzinami, była ogromna, i pozwalała jej dokonywać rzeczy wielkich. A w tym momencie Grace całkiem o niej zapomniała. Bardzo, bardzo nie podobało mi się takie pójście na skróty przez autorkę, takie zdecydowanie się na wielki zgrzyt w postaci zamiast łamanie sobie głowy nad innym sposobem poprowadzenia fabuły do punktu, w którym chciała, aby ta się znalazła.

 

B. A. Paris Za zamkniętymi drzwiami

    Zachowanie Grace prawie przez całą książkę irytowało, taka była bezwolna i nawet jej próby wzięcia spraw we własne ręce brzmiały idiotycznie. Ale biorę poprawkę na to, że rok 2017, kiedy to książka miała premiera, to były czasy jeszcze sprzed wydania ogromnej ilości thrillerów psychologicznych, które zdążyłam do tej pory przeczytać. Więc to co teraz wydaje mi się mało oryginalne, wtedy było nowością. Ze zdziwieniem odkryłam, że dwa bardzo ważne wątki powtarzają się w książce Pomoc domowa (2023 rok), i trochę mi się przykro w imieniu B. A. Paris zrobiło, bo te historie naprawdę mocno się do siebie w ten sposób zbliżyły. Wątków tych nie spotkałam w żadnym innym thrillerze, a tu powtórzyły się obydwa.

    Za zamkniętymi drzwiami to raczej nie będzie moja ulubiona książka autorki. Przeczytać warto, bo wzbudza silne emocje - na tych bohaterów naprawdę można się powkurzać, zakończenie jest interesujące i ostatnie rozdziały trzymają w napięciu. Środek, niestety, jest dość oklepany i przewidywalny, ale nie jest zły. Książkę czyta się szybko i myślę, że ciekawie będzie porównać ze sobą debiut oraz późniejsze książki autorki.

niedziela, 12 maja 2024

[213] Merryn Allingham - Morderstwo w zimowy dzień

 

Merryn Allingham Morderstwo w zimowy dzień

"Morderstwo w zimowy dzień" (Flora Steele, tom 2) - Merryn Allingham

Wydawnictwo MANDO, 2023 rok

przeczytane: 02/2024

 9/10*

    Przesympatyczna Flora Steele znów ma do rozwiązania zagadkę kolejnego niepokojącego morderstwa. Tym razem ofiarą jest jej dawna znajoma, żywiołowa i ambitna dziewczyna, która była zdolna zrobić bardzo wiele, aby osiągnąć swój cel. Dlatego Flora nie wierzy, że mogłaby ona popełnić samobójstwo.

    Właścicielka księgarni znów musi zjednoczyć siły z pisarzem Jackiem Carringtonem i zabawić się w detektywa. Cała książka ma dla mnie właśnie taki charakter - zabawy. Pewnie, jest ofiara i morderca, osoba, której zależy, aby sprawa pozostała nierozwiązana. Jest więc groźnie i poważnie. A jednak zachowanie Flory to zabawa. Kobieta nie ma absolutnie żadnych kwalifikacji do rozwiązywania zagadek kryminalnych. To tylko jej ciekawość i dreszczyk ekscytacji, który czuła poprzednim razem, i od którego powoli się już uzależnia, a także ogromne ilości szczęścia i zwyczajnego farta.

Merryn Allingham Morderstwo w zimowy dzień

    Obydwie historie o Florze są bardzo lekkie i przyjemne w odbiorze. Czyta się je z zaciekawieniem, dużo w nich zaskakujących momentów i naprawdę poplątana akcja, którą z przyjemnością się odkrywa. Nie ma tu przytłaczającej atmosfery współczesnych kryminałów, zaglądania w umysł mordercy czy dosadnych opisów tortur. Jest łagodnie, intrygującą i wciągająco.

     Taki kryminał można przeczytać dla relaksu i dla oczyszczenia myśli po czymś mroczniejszym. To też dobra gimnastyka dla umysłu, bo zagadka jest jak najbardziej możliwa do odgadnięcia, i z czasem czytanie zamienia się w układanie puzzli, gdzie kolejne wskazówki przykładamy do siebie, próbując stworzyć cały obraz sytuacji. 

Merryn Allingham Morderstwo w zimowy dzień

    Polecam i czekam na polskie wydania kolejnych części przygód Flory. A tym, którzy już czytali i polubili ten styl, polecam serię Molly Murphy Rhys Bowen.

środa, 1 maja 2024

[211]Merryn Allingham - Morderstwo w księgarni

Merryn Allingham Morderstwo w księgarni

"Morderstwo w księgarni" (Flora Steele, tom 1) - Merryn Allingham

Wydawnictwo MANDO, 2023 rok

przeczytane: 02/2024

 9/10*

     Flora prowadzi księgarnię w małym, angielskim miasteczku. Jest to postać do której w stu procentach prasuje określenie urocza osóbka. Wzbudza sympatię i zaufanie, jest pełna empatii, ale też energii i ciekawości. Nie da się jej nie polubić.

    Kiedy w księgarni znalezione zostają zwłoki mężczyzny, zaczyna się kiepski okres dla biznesu Flory. Dziewczyna jest zdesperowana. Jeśli szybko czegoś nie wymyśli, straci księgarnię, dumę swojej zmarłej ciotki. Postanawia więc rozwiązać tajemnicę zgonu - bo, niestety, dla policji nie było w tym nic tajemniczego i bardzo szybko zamknęli śledztwo - i przywrócić dobre imię swojej księgarni. A pomóc ma jej w tym pisarz-odludek, który specjalizuje się w kryminałach.

Merryn Allingham Morderstwo w księgarni

    W Morderstwie w księgarni najważniejsza jest specyficzna atmosfera książki, a nie sama zagadka. Akcja toczy się w kilka lat po zakończeniu II wojny światowej. Nie ma telefonów, komputerów, listy pisze się na maszynie do pisania, i pilnuje się tego jaką opinię o tobie mają sąsiedzi. Lubię czytać o śledztwach prowadzonych w innych realiach niż w czasach współczesnych. Są one trudniejsze i zawsze bohaterowie-detektywi wydają mi się przez to bardziej błyskotliwi.

    Fabuła jest wciągająca, rozwiązanie zagadki pozostaje tajemnicą do samego końca. Przyjemnością jest śledzenie poszukiwań Flory i Jacka. Wysłuchałam jej w formie audiobooka i trudno było mi go wyłączyć, najchętniej wysłuchałabym go od razu w całości. Styl autorki jest bardzo lekki, ale nie prostacki, bez obaw. Czyta (lub słucha) się rewelacyjnie. Od razu sięgnęłam po drugi tom.

 
Merryn Allingham Morderstwo w księgarni

 
    Jeśli i lubicie przygody Sherlocka Holmesa, serię Molly Murphy i Alienistę, przygody Flory Steele są zdecydowania dla was. To lżejsza wersja kryminału, gdzie brutalne i krwawe sceny zastąpione są skomplikowaną i pełną szczegółów fabułą. Czyta się szybko i z przyjemnością, choć bez dreszczyku strachu.

czwartek, 25 kwietnia 2024

[208] Andrew Morton - Królowa

 

Andrew Morton Królowa

"Królowa" - Andrew Morton

Wydawnictwo Marginesy, 2023 rok

przeczytane: 04/2024

 8/10*

    Brytyjska rodzina królewska nigdy nie była tematem moich zainteresowań. Nie znałam za dobrze ani aktualnych ani dawnych skandali, nie rozumiałam uwielbienia i niechęci do poszczególnych jej członków. Po śmierci królowej Elżbiety II na rynku zaczęły pojawiać się jej biografie i wtedy też dodałam tę jedną na listy do przeczytania.

Andrew Morton Królowa

    Andrew Morton w bardzo zwięzły i poukładany sposób przedstawił cały życiorys Elżbiety II, od chwili jej narodzin aż do miesięcy po jej śmierci. Opisał wszystkie większe a także wiele mniejszych wydarzeń z życia jej i jej rodziny, a także jej reakcje i działania w kryzysowych momentach. Podobało mi się, że nie próbował wzbudzić sensacji i jeśli pisał o krytyce to bardzo oszczędnie, podkreślając, że to nie jego głos a głos prasy, narodu, i zawsze starał się przypomnieć, jak wielki trud wzięła na siebie ta niesamowita kobieta.

Andrew Morton Królowa

    Po lekturze tej książki mocno wzrósł mój podziw dla królowej. Nie żyła w łatwych czasach i życie wielokrotnie ją doświadczyło. Robiła bardzo wiele i nawet jeśli nie dała rady zrobić wszystkiego idealnie, nic w tym dziwnego, była tylko człowiekiem, a musiała stać się aż królową. 

    Książkę czyta się bardzo dobrze, podobał mi się jej styl. Nie jest to ciężki tekst, ma formę opowieści pełnej anegdotek i cytatów z dawnych wywiadów i publikacji. Zdecydowanie polecam.



środa, 25 stycznia 2023

[127] Katarzyna Bester - Romans pod choinkę


Katarzyna Bester Romans pod choinkę

     Jeśli jesteście fanami słodkich historii miłosnych z happy endem, z bohaterami, których nazwać można po prostu uroczymi i z fabułą niezbyt skomplikowaną, ale dającą nadzieję na to, że los w sumie dla każdego jest przychylny, czasami potrzebuje po prostu trochę czasu - to Romans pod choinkę jest książką dla was. Teoretycznie jest to historia świąteczna. Ale praktycznie, czytać ją można o każdej porze roku, bo przez większość akcji nie ma motywu świątecznego. 

Katarzyna Bester Romans pod choinkę

    Ray i Everly poznają się w Boże Narodzenie. Everly zostaje napadnięta na ulicach Nowego Jorku, a obcy mężczyzna staje w jej obronie. Od tego momentu zaczyna się ich historia. Ray jest zafascynowany dziewczyną i pragnie kontynuować z nią znajomość. Jest typem lekkoducha, który nie potrafi poważnie podchodzić do związków i nie planuje trwałej i długotrwałej relacji. Everly za to wiele w życiu przeszła i ostrożnie podchodzi teraz do każdej nowości. W wypadku straciła wzrok, a chwilę później porzucił ją narzeczony, ze względu na jej ślepotę. Everly to dziewczyna pogodna, i dzięki tej pogodzie ducha nie załamała się ale nauczyła żyć na nowo. Ma pasję, rodzinę i wielką chęć by żyć i doświadczać. Kiedy zaczyna ufać Rayowi, zawierają między sobą umowę. Mają nawiązać niezobowiązujący romans na czas pobytu dziewczyny w Nowym Jorku, a później bez żalu pójść każde w swoją stronę.

 

    Mimo że w książce występuje motyw ślepoty, nie jest to książka trudna czy ciężka w odbiorze. Wręcz przeciwnie. To lekka, zabawna historia miłosna, w której coś, co dla wielu oznacza koniec świata, jest tylko drobną przeszkodzą, na dodatek powodującą zabawne sytuacje. Nie ma tutaj głębszych przemyśleń bohaterów i wchodzenia do ich głów. Uwaga skupia się na wydarzeniach i na akcji, a nie na rozterkach i podejściu do życia Everly i Ray'a. Bohaterowie są rozczulający, zarówno we wzajemnej relacji jak i podczas kontaktów z innymi osobami z ich otoczenia. Naprawdę aż chce się dla nich happy endu. 

Katarzyna Bester Romans pod choinkę

    Romans pod choinkę to przemyślany pomysł na historię, napisany tak, aby umilić nam wieczór, wywołać uśmiech na twarzy i dać odrobinę pokrzepienia - przecież tak działa każda historia z happy endem. Nie znalazłam w niej przerysowanych bohaterów czy scen. W taką historię naprawdę mogłabym uwierzyć. Minus, który mogłabym znaleźć - tak trochę na siłę - to totalny brak zaskoczeń. Tu od początku wiadomo jak książka się skończy i nic nas w niej nie zaskakuje. Przez to akcja nie trzyma w napięciu, a książkę bardzo łatwo odłożyć na później. Ale czytanie jej jest po prostu bardzo przyjemne, wybaczam więc brak silniejszych emocji.

    Bardzo miło spędziłam czas z tą książką. Polecam do przeczytania - nie tylko w grudniu.

 

 

wtorek, 29 listopada 2022

[122] Charlie Fletcher - Trylogia Nadzoru: Nadzór. Paradoks. Ostatni.

Charlie Fletcher Trylogia Nadzoru

    Magia istnieje. Ale jak w przypadku wszystkich rzeczy, i ona ma swoją ciemną stronę. Przed magicznym złem ludzi od wieków broni tytułowy Nadzór. Grupa ludzi, którzy znają prawdę o zagrożeniu, które czai się w ciemności, i mają możliwość ochrony bezbronnych. Nadzór posiada talenty, których nie mają inni, ale przede wszystkim są grupą, która się wspiera i dzieli wiedzą, umiejętnościami i bronią. Nadzór to instytucja działająca od wieków, ale obecnie przechodząca kryzys - strażników jest dramatycznie mało. Na dodatek ich wrogowie im nie odpuszczają i zawiązany zostaje spisek mający na celu całkowite zniszczenie Nadzoru.

Charlie Fletcher Trylogia Nadzoru

    Trylogia Nadzoru to rewelacyjna fantastyka. Jest tu wszystko co być powinno. Mroczne istoty, nierozwiązane tajemnice sprzed lat, charyzmatyczni bohaterowie, zdrada i nawrócenie, magiczne przedmioty i miejsca, kłopoty z których udaje się uratować w ostatniej chwili. Są sceny smutne i takie, przy których uśmiechamy się z ulgą. Są bardzo nowatorskie pomysły, jak choćby motyw luster i istot je zamieszkujących, czy Pożoga, o którą wszyscy walczą.

Charlie Fletcher Trylogia Nadzoru

    Każdy z bohaterów jest specyficzny i różny. Ich charaktery zostały mocno zarysowane, każdy z nich otrzymał też własną tajemniczą przeszłość, którą wraz z postępem akcji odkrywamy. Tajemnic jest tu mnóstwo. Bohaterowie nie lubią się nimi dzielić, żyją w świecie, w którym trudno obdarzyć kogoś zaufaniem. Ich motywy postępowania były takie przekonujące, że ani przez moment nie pomyślałam, że to się kupy nie trzyma. W trzech książkach zebrano wiele wątków i spleciono wiele historii, które na koniec elegancko się ze sobą łączą. Nawet trudno byłoby mi tu cokolwiek wymienić, bez zdradzania fabuły. A zdecydowanie warto unikać wszelkich spoilerów. Wzajemne połączenia wątków i bohaterów to prawdziwe mistrzostwo, a na zakończenie warto czekać. Bo kiedy wszystko zostaje wyjaśnione, powstały obraz całości zachwyca. 

Charlie Fletcher Trylogia Nadzoru
    Bardzo lubię takie serie. W trzech książkach można idealnie rozwinąć i wyjaśnić wszystkie wątki, akcja też się nie rozwleka jak w przypadku długaśnych serii, a ja nie mam czasu się nimi znużyć. Trylogię Nadzoru polecam lubiącym gatunek. Dla osób nie mających za dużo wspólnego z fantastyką nie będzie to nic satysfakcjonującego, ponieważ nie ma tu praktycznie żadnych wątków nie mających nic wspólnego z fantasy. Nie ma tła obyczajowego, jest tylko szybka akcja, dużo magii i jeszcze więcej magicznych tajemnic - dla mnie mieszanka idealna.

środa, 19 października 2022

[117] Daphne du Maurier - Moja kuzynka Rachela

Daphne du Maurier Moja kuzynka Rachela

 Jestem wielką fanką mrocznych powieści o dawno minionych czasach, pełnych niedopowiedzeń i tajemnic rodzinnych. To zupełnie innych świat, w którym do ogromnego nieporozumienia może dojść przez zasady dobrego wychowania i unikanie mówienia o pewnych sprawach. Reputacja człowieka i jego pozycja społeczna mogą go ochronić lepiej niż najlepszy prawnik, i umożliwić popełnienie najpodlejszych zbrodni bez poniesienia kary.


    Moja kuzynka Rachela to thriller opowiadający o młodym, bogatym mężczyźnie, który przez tajemniczą chorobę traci swojego ukochanego kuzyna. Ambroży wyjechał z Anglii kilka miesięcy wcześniej, by podreperować zdrowie we włoskim klimacie, i od tej pory kontaktował się ze swoim krewniakiem tylko listownie. To w ten sposób Filip dowiedział się o zmianach, jakie zachodziły w jego życiu, i o tajemniczej Racheli, którą Ambroży poślubił. W dalszej części książki tytułowa kuzynka Rachela przyjeżdża do Anglii, aby poznać kuzyna męża, a na Filipa - i na czytelnika - rzucony zostaje urok.

 

Daphne du Maurier Moja kuzynka Rachela

    Książka ma specyficzny klimat. Kojarzy mi się z chłodnym, jesiennym wieczorem, kiedy pada deszcz, wiatr targa bezlistnymi gałęziami, i każdy cień wydaje nam się gotowym do rzucenia się nam do gardła potworem.  Możemy czytać książkę i na spokojnie przyjmować fakty, wierzyć w wyjaśnienia bohaterów i twardo stąpając po ziemi uznać, że to zwyczajna historia dwojga poznających się bohaterów. Możemy też dać się porwać wyobraźni, w każdej sytuacji i wypowiedzi szukać drugiego dnia, wietrzyć spiski i w napięciu oczekiwać nagłego ataku. Próbowałam do fabuły podejść na chłodno, ale zapewniam was, w którymś momencie trzeba się poddać i pozwolić wyobraźni szaleć. Daphne de Maurier samymi półsłówkami i mroczną atmosferą książki potrafiła tak zamieszać mi w głowie, że przez moment byłam pewna, że Rachela jest wampirzycą. 

Daphne du Maurier Moja kuzynka Rachela

    Jeśli przyjrzeć się samej fabule, nie jest ona zbyt skomplikowana. To w gruncie rzeczy prosta historia, którą w większości opisałam w drugim akapicie. Jednak Tajemnica i Atmosfera to w książce tacy sami bohaterowie jak Filip i Rachela. Oni są tam od pierwszych stron i nie znikają aż do końca. Zakończenie jest tak niejednoznaczne, że pozostawiło mnie z wieloma pytaniami: o faktyczny przebieg zdarzeń, o adekwatność kary do winy, o moralność bohaterów i ich postępowania. Jakby ta historia toczyła się sama dla siebie, a ja tylko ją przez chwilę obserwowałam z boku. Nie została ona spisana dla czytelnika po to, by poznał on wszystkie sekrety i otrzymał czarno na białym faktyczny przebieg wydarzeń. I to mi się w książce podobało najbardziej. Że była jak dialogi prowadzone w tamtych czasach - nic bezpośredniego i oczywistego, takie trochę owijanie brzydkiej prawdy w bibułkę.

 

Daphne du Maurier Moja kuzynka Rachela

    Jestem pewna, że książka zachwyci każdego fana gatunku. Dla osób, które preferują szybką akcję i klarowne zakończenie, może się okazać niezbyt satysfakcjonującą lekturą. Przede wszystkim nie ma w niej tej akcji, która pędziłaby na łeb na szyję, a napięcie powoduje raczej dreszcze niż przyspieszone bicie serca. "Moja kuzynka Rachela" została wydana przez wydawnictwo Albatros i wchodzi w skład sławnej już Kolekcji Butikowej. Uwielbiam takie piękne okładki i robią one na mnie ogromne wrażenie. Cieszę się więc podwójnie, że do kolekcji wybrana została tak dobra pozycja, do której z przyjemnością za kilka lat wrócę.

piątek, 11 marca 2022

[104] Anthony Horowitz - Morderstwa w Suffolk

 

recencja książki morderstwa w suffolk

    Cóż to był za wysiłek dla mojego mózgu, próba poskładania tej układanki - a nawet dwóch! Bo w "Morderstwach w Suffolk" historie mamy dwie, ofiar jeszcze więcej, a podejrzanych to już w ogóle od groma. Momentami trochę trudno było mi się w tym nie pogubić i bez problemu śledzić fabułę, a przecież jeszcze do tego chciałam sama odkryć tożsamość zabójców. Czy mi się to udało? Niestety nie. A może właśnie "stety", bo przecież to o to chodzi w czytaniu kryminałów, żeby dać się zaskoczyć.

    Pomysł na książkę jest naprawdę nietuzinkowy. Od początku historii mowa jest o opracowywanej przez główną bohaterkę książce, która ma coś wspólnego z pogmatwaną zagadką kryminalną. Susan Ryeland, dawniej redaktorka teraz właścicielka borykającego się z problemami finansowymi hotelu na Krecie, decyduje się zabawić w detektywa i za niemałe pieniądze odnaleźć córkę właścicieli hotelu. Hotelu, który stał się inspiracją do napisania książki, którą Susan kiedyś redagowała. Jej autor przyjechał do hotelu, w którym doszło do morderstwa, i zainspirowany rozmowami z właścicielami, pracownikami i innymi osobami związanymi z tym wydarzeniem, postanowił napisać kryminał "Atticus Pund przejmuje sprawę".

recenzja książki morderstwa w suffolk

     Na początku książki poznajemy Susan i towarzyszymy jej w pierwszych rozmowach z osobami mogącymi mieć związek z zaginięciem Cecily. Kobieta ponoć odkryła w czytanej książce "Atticus Pund przejmuje sprawę" coś, co przekonało ją, że dawne morderstwo wcale nie popełnił człowiek, który odsiaduje za to wyrok. Susan musi więc zdobyć jak najwięcej informacji odnośnie świeżych oraz starych wydarzeń. Przyznam, że sposób prowadzenia przez nią "śledztwa" trochę mnie irytował. Szła od osoby do osoby, i każda podrzucała jej kolejne wskazówki, często zupełnie nieświadomie. Trochę trąciło mi to zbyt wielkim szczęściem, że te ważne fakty ot tak się pojawiają, mimo że oficjalne śledztwo zostało już przeprowadzone i wtedy nikt o tym nie mówił.

    Po zebraniu wstępnych informacji Susan zaczyna po raz kolejny czytać książkę mając nadzieję, że teraz znajdzie w niej jakiś szczegół, który być może naprowadzi ją na ślad mordercy sprzed lat - a więc osoby, która zależałoby na uciszeniu Cecily. I tu, jak kolejny rozdział w książce, zaczyna się - kolejna książka. Jest nawet wstawka czarno-białej okładki, spis postaci i rozdziałów. I historia zaczyna się od nowa. Jest kolejne morderstwo, śledztwo, mnóstwo tropów i wątków.

recenzja książki morderstwa w suffolk

     W książce przeplatają się tak naprawdę trzy historie: z teraźniejszości, z przeszłości i z książki. I momentami robi się takie zamieszanie, że już nie wiadomo o czym Susan do nas mówi.  Jest jednak coś satysfakcjonującego, kiedy wszystkie nici zaczynają się łączyć w jeden obraz, czytelnikowi otwierają się oczy i nagle wie co wydarzyło się naprawdę. Bardzo jednak trudno dojść do rozwikłania zagadki samemu.

     Książka napisana jest w oryginalny sposób. Po pierwsze, kryje w sobie drugą książkę. Po drugie, sposób prowadzenia "śledztwa" również jest niespotykany w kryminałach. Pomiędzy kolejnymi rozmowami z uczestnikami wydarzeń, praktycznie nic się nie dzieje. Przypominało mi to odhaczanie zadań z listy, i przyznaję, wolałabym, żeby pojawiło się jakieś tło. Wszystko, czego dowiadujemy się o Susan, dowiadujemy się na początku książki. A później zaczyna się śledztwo i nie ma nic poza tym. Nie polubiłabym się z takimi książkami. Raz na jakiś czas mogłabym przeczytać taką formę kryminału, ale niestety pisanie w ten sposób historii nie przywiązuje czytelnika do bohaterów a cała fabuła upodabnia się do równania matematycznego, które chcemy rozwiązać, ale za bardzo się nad nim nie rozczulamy.

recenzja książki morderstwa w suffolk

    Historia morderstw w Suffolk wymyślona została naprawdę po mistrzowsku. Stopień poplątania wątków i wodzenie czytelnika za nos praktycznie do samego końca świadczą o doświadczeniu autora. Podobało mi się, że nie rozwiązałam zagadki sama, mimo że mocno skupiałam się na odkrywaniu kolejnych rewelacji. Nie polubiłam się jednak w sposobie prowadzenia akcji, która była bez emocjonalna, chłodna, bezosobowa.  Książka jest drugim tomem, pierwszego nie znam. Miałam kilka pytań podczas lektury, ale koniec końców zrozumiałam wszystko bez znajomości "Morderstw w Somerset". Na ten moment nie mam ochoty nadrabiać tej historii. Najzwyczajniej w świecie nie polubiłam Susan, drażniła mnie i chyba nie zniosę jej więcej. Jeśli oczytały się już wam klasyczne kryminały, polecam spróbować "Morderstw w Suffolk" jako odskocznię. Jeśli jednak jesteście fanami serii o detektywach, których można poznać i się z nimi zżyć, tutaj wam tego zabraknie.    

 

Za egzemplarz do recenzji dziękuję  Wydawnictwu Rebis.


 

wtorek, 18 maja 2021

[76] Angela Santini - Obsesje

 

Obsesje Angela Santini

    Czytanie książki tej grubości (Obsesje liczą sobie prawie 600 stron) musiało się skończyć dobrze. Bo przy takiej ilości tekstu po prostu nie ma możliwości, żeby zabrakło miejsca na wyjaśnienia, opisy i rozwinięcia wątków. Wszystkie domysły zostają wyjaśnione, a tajemnica z ostatnich stron tylko zachęca do sięgnięcie po kolejny tom.

Obsesje Angela Santini

    Andrea Cherry to młoda kobieta samotnie wychowująca swoją córkę Lily. Chociaż nie tak do końca samotnie. Mieszka razem ze swoją matką oraz przyjaciółką Liz, które razem tworzą kochającą się rodzinę silnych kobiet. Problemów życia codziennego im nie brakuje, ale kobiety potrafią sobie z nimi radzić i od nikogo nie wymagają pomocy. Andrea została nauczona samodzielności i odpowiedzialności, i dlatego tak trudno jest przyjąć jej oferowaną pomoc oraz zaakceptować, że ktoś poza jej mamą i Liz może się o nią troszczyć.

    Nicka Blake'a Andrea poznaje w luksusowym hotelu, którego ten jest właścicielem. Andrea wygrywa pobyt w tym pięknym miejscu dla siebie i rodziny. Bogaty inżynier szybko zwraca na nią uwagę i stale narzuca jej swoją obecność oraz pomoc. Kobieta ma mnóstwo wątpliwości i boi się odsłonić. Musi pamiętać nie tylko o swoich uczuciach ale też Lily. W ich życiu nigdy nie było żadnego mężczyzny i pojawienie się Nicka mocno w nim miesza. Jego upór oraz gorące uczucia przełamują po kolei wszystkie blokady Andrei i pozwalają jej poznać smak prawdziwej miłości. Niestety przeszłość nie daje o sobie zapomnieć i na drodze zakochanych staje ktoś, komu bardzo zależy na unieszczęśliwieniu tej dwójki.

Obsesje Angela Santini

    Zacznę od tego, że nie jestem ekspertką w dziedzinie romansów, czytam ich zdecydowanie bardzo mało. Uważam, że wątek romantyczny jest świetnym dodatkiem i naprawdę potrafi wiele wnieść do książki, ale bardzo nie lubię, kiedy poza nim tak naprawdę nie ma nic więcej, a sama relacja między głównymi bohaterami jest opisana pobieżnie i na szybko, byle tylko dojść do punktu kulminacyjnego i skończyć. W "Obsesjach" za to tempo jest idealne. Uczucia i wzajemne zaufanie budzą się powoli, każdej decyzji towarzyszą przemyślenia i rozmowy. Czytelnik dokładnie wie co się dzieje w głowie i sercu Andrei i dzięki temu może zrozumieć nawet te zachowania, z którymi sam się nie zgadza.

     Andrea bardzo długo opiera się uczuciu, boi się pójść na całość i dać się porwać wydarzeniom, bo przecież wszystko może pójść nie tak i skończyć się rozczarowaniem dla niej i jej córki. Te wewnętrzne walki kobiety, która chce kochać i wierzyć w to, że ktoś może pokochać ją, a jednocześnie boi się zaufać i oddać swoje serce, by nie zostało ono zranione, bardzo mocno do mnie trafiały. Może to dzięki narracji pierwszoosobowej, może dzięki bezpośredniemu stylowi bycia Andrei, a może dzięki zwyczajności i uniwersalności tej postaci, każda czytelniczka powinna odnaleźć w niej fragment siebie i doskonale zrozumieć jej wątpliwości.  Jak pięknie jest się zakochać z wzajemnością, kto o tym nie marzy? Ale też nie boi się zranienia, odtrącenia, wykorzystania? Na Andrei dodatkową ciąży odpowiedzialność za Lily, której już w życiu jest ciężko, ponieważ wychowuje się bez ojca. Czy jej matka powinna zaryzykować i pozwolić na wielkie zmiany w jej życiu, podjąć ryzyko? Czy w ogóle takie ryzyko się opłaca? Bo może Andrea opacznie zrozumiała zamiary Nicka, jest w końcu niedoświadczona i taka młoda, może tak bardzo pragnęła miłości że tylko ją sobie wyobraziła? Czytelnikowi jest łatwiej, on może zaufać Nickowi. I może czuć rozdrażnienie, że "ta głupia Andrea nie docenia jego uczuć i czego ona w ogóle chce?".

Obsesje Angela Santini

    Nick nie jest ideałem. Przyzwyczajony do władzy jest zazdrosny i często myli troskę z kontrolą. Kocha szczerze, jednak w wielu momentach odbiera Andrei możliwość decydowania o sobie. Czy można mu to wybaczyć? To już pewnie zależy od tego, kto miałby wybaczyć. Dla mnie takie zachowanie jest niedopuszczalne - tylko, że ja jestem czytelniczką i nie jestem w nim zakochana, więc łatwo mi mówić. Obsesje to chyba pierwszy romans, w którym poznałam myśli głównej bohaterki na tyle dobrze, żeby ją zrozumieć - jej wątpliwości, nadzieje, strach, uległość. Bardzo chciałam, żeby w niektórych momentach zachowała się inaczej. Kiedy jednak robiła po swojemu mogłam tylko pokiwać głową i powiedzieć sobie, że rozumiem. Nie zgadzam się, ale rozumiem.

    Oprócz romansu w książce pojawia się też intryga oraz wątek przeszłości Andrei. W pewnym momencie zaczęłam się domyślać co wydarzyło się kilka lat temu, wielka tajemnica kobiety nie wstrząsnęła więc mną mocno. Znowu miałam dla niej wiele wyrozumienia, i gdyby to moja przyjaciółka opowiedziała mi taką rewelację, uspokoiłabym ją, że to nie koniec świata i nie powinna sobie nic zarzucać, bo każdy popełnia błędy, zwłaszcza w wieku nastoletnim. Dlatego też reakcja Nicka wydała mi się mocno przesadzona i naciągana - tutaj już nie znalazłam wytłumaczenia i nie miałam zrozumienia. Zakończenie wyszło bardzo melodramatycznie i dużo słabiej niż reszta książki. Muszę jednak zaznaczyć, że odsyła ono nas bezpośrednio do kontynuacji, więc pewnie to tam trzeba będzie szukać wyjaśnienia. Wtedy też może zmienię zdanie o zakończeniu Obsesji, bo zyska ono dla mnie więcej sensu. Teraz jednak wywołuje ono u mnie duży zgrzyt i nie pasuje mi - może dlatego, że po prostu polubiłam Andreę i chciałabym dla niej innego zakończenia. 

Obsesje Angela Santini

    Czy polecam książkę? Zdecydowanie tak. To naprawdę dopracowany romans, który wywołuje uśmiech - również ten przez łzy, wzruszenie, smutek, złość i radość. Andrea to bohaterka bardzo dobrze napisana, tak samo jak jej relacja z Nickiem. Każda maruda znajdzie tutaj dosadne wyjaśnienie i na pewno nie będzie narzekała na nierealne, zbyt szybkie tempo. Być może niektórych wydarzeń było tu już trochę zbyt dużo i ich nagromadzenie wyglądało nierzeczywiście, ale ponieważ książka jest obszerna, można na to przymknąć oko i wybaczyć, zwłaszcza, że to debiut.. Ja jestem tą historią bardzo usatysfakcjonowana. W Andrei odnalazłam wiele z siebie (ja też jestem bardzo niezdecydowana i zanim zrobię krok w przód, najpierw robię kilka obrotów) i bardzo przyjemnie czytało mi się jej historię. Cieszę się też, że dzięki objętości książki mogłam cieszyć się nią tak długo. Nie mogę również nie wspomnieć o cudownej oprawie graficznej. Eleganckiej, stonowanej z pięknym grzbietem, który będzie się świetnie prezentował na półce. Polecam nie tylko fankom romansów, ale też takim sceptykom jak ja - ten romans naprawdę zrozumiecie.


Dziękuję wydawnictwu Prószyński i S-ka za udostępnienie egzemplarza książki do recenzji.