Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Polska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Polska. Pokaż wszystkie posty

piątek, 14 lutego 2025

[272] Agnieszka Olejnik - Mikołaj do wynajęcia

 

Agnieszka Olejnik Mikołaj do wynajęcia

"Mikołaj do wynajęcia" - Agnieszka Olejnik

Wydawnictwo Filia, 2024 rok

przeczytane: 01/2025

 9/10*

    W powieściach świątecznych cenię klimat bożonarodzeniowy, zwłaszcza kiedy czytam je w grudniu. Jednak równie mocno lubię, kiedy taka książka po prostu mnie bawi. Świąteczne zjazdy rodzinne to idealna sceneria do wielu niefortunnych zbiegów okoliczności, pomyłek i wpadek. Dokładnie tak było w Mikołaj do wynajęcia.

    Przed Elą święta w rodzinnym gronie. Oprócz sióstr i rodziców obecna będzie również rodzina jednego z jej szwagrów - w tym jej były, i to z nową dziewczyną. Dziewczyna nie wyobraża sobie, że miałaby pojawić się tam sama, przystaje więc na propozycję przyjaciółek i zatrudnia Mikołaja, swojego fałszywego chłopaka.

    Mikołaj nie jest idealny. Jest niewykształcony, nie potrafi się elegancko wysławiać, ubierać i zachować. A w rodzinie Eli to ogromny problem. Więc dziewczyna go uczy i przygotowuje do roli, jednak na jej rodzinę oraz niedoszłą teściową nie można tak naprawdę być gotowym. W zimowej, górskiej scenerii dochodzi do wielu zabawnych ale też przykrych scen. Sytuacja życiowa Mikołaja od początku jest bardzo tajemnicza i choć co nieco można się domyślić, dopiero pełne opowiedzenie jego historii wyciska łzy z oczu. Ale czy powieść świąteczna nie powinna tak właśnie zadziałać?

Agnieszka Olejnik Mikołaj do wynajęcia

    W książce mamy wielu nietuzinkowych bohaterów. Na pierwszy plan wysuwają się oczywiście Ela i Mikołaj, i to oni są najbardziej oryginalni. Autorka miała na nich naprawdę ciekawy pomysł i na przemianę, jaką oboje przechodzą. Każde oczywiście musi stoczyć walkę z samym sobą, zanim porzuci utarte schematy i odważy się spróbować czegoś nowego. 

    Mikołaj do wynajęcia to niezwykle zabawna i ciepła historia. Romans nie oklepany, gdzie wszystko dzieje się bardzo powoli i gdzie właściwie ten romans schodzi gdzieś na drugi plan, bo najważniejsze są relacje międzyludzkie. Każdy kolejny rozdział przynosi zabawne momenty, a czytelnik coraz bardziej zżywa się z Elą i Mikołajem. Gorąco polecam. Najlepiej w okresie świątecznym, ale do obecnej zimowej aury też będzie pasowało.

wtorek, 4 lutego 2025

[270] Adelina Tulińska - Rockin' winter

 

Adelina Tulińska Rockin' winter

"Rockin' winter" - Adelina Tulińska

Wydawnictwo Niegrzeczne książki, 2022 rok

przeczytane: 01/2025

 9/10*

    Jeśli styczeń i luty to dla was już za późno na czytanie książek świątecznych - bez obaw, to nie o to chodzi w tej historii. To romans, ale taki zupełnie inny, z niezwykle oryginalnym pomysłem na fabułę i bohaterami, których nie da się nie polubić.

Adelina Tulińska Rockin' winter

    Eliza marzy o zostaniu modelką plus size i nie poddaje się, chodząc na kolejne castingi. Zanim jednak dostanie upragniony angaż, dorabia zajmując się porządkowaniem szaf bogatych ludzi. Pewnego dnia jedna z jej klientek składa jej niezwykłą propozycję - dziewczyna miałaby zostać nianią jej syna. Tyle tylko, że syn ten jest starszy od Elizy, sławny i ma problemy psychiczne. 

    Dziewczyna podejmuje się wyzwania i wprowadza się do podmiejskiej willi, cały swój czas poświęcając czuwaniu nad tym, by Nikodem sam siebie nie skrzywdził. Jej nienachalna, a jednak stanowcza obecność kilkukrotnie ratują mężczyznę a w końcu pomagają mu odzyskać dawną pewność siebie i swoich umiejętności, i odnaleźć radość w komponowaniu nowych piosenek.  

Adelina Tulińska Rockin' winter

    Rockin' winter to romans, więc i relacja między Elizą i Nikodemem wkrótce przekształca się w romantyczną. Ale staje się to bardzo stopniowo i naturalnie. Najpierw jest wsparcie, zaufanie i przyjaźń, a dopiero później zakochanie. Bohaterowie mają wyraziście nakreślone charaktery i ich zachowanie nigdy im nie przeczy. Poza tym to bardzo udane postaci, świetnie się o nich czyta. Eliza to dobra, silna dziewczyna, która potrafi sobie poradzić w nie jednej awaryjnej sytuacji, w całkiem rozsądny sposób. Nikodem za to jest dużym, zagubionym dzieckiem, nie złym a tylko mocno oszukanym i doprowadzonym na krawędź przez tych, którym ufał. 

    Sytuacja życiowa Nikodema jest bardzo ważnym wątkiem w tej książce. Jej okropieństwo odkrywane jest stopniowo, by na zakończenie czytelnika po prostu załamać. Przez moment jest naprawdę dramatycznie i happy end nie jest niczym pewnym. Nie chcę wam spoilerować, co takiego w jego życiu się dzieje, ale opis książki absolutnie nie oddaje powagi sytuacji i tego, co dzieje się pomiędzy nim a Elizą. Rockin' winter to fenomenalny romans z ważną historią w tle, który wciąga, bawi i wzrusza od pierwszych stron. Gorąco polecam.

poniedziałek, 6 stycznia 2025

[264] Jakub Bączykowski - Zadzwoń, jak dojedziesz



"Zadzwoń, jak dojedziesz" - Jakub Bączykowski

Wydawnictwo Mięta, 2024 rok

przeczytane: 12/2024

 9/10*

 

    Ta urocza, kojarząca się z jesienią okładka skrywa prawdziwą bombę emocjonalną w środku. Z jednej strony to dobra lektura na okres świąteczny, bo zmusza do refleksji i docenienia obecności bliskich, a z drugiej bardzo smutna i być może przypominająca o stracie, której się doświadczyło.


Jakub Bączykowski Zadzwoń jak dojedziesz

    Renata, Anka i Mateusz to rodzeństwo, które z domu rodzinnego wyniosło mnóstwo miłości, wsparcia i bezpieczeństwa. Oczywiście każde z nich miało w życiu gorsze momenty i mogłoby stwierdzić, że czegoś im kiedyś brakowało, ale w ogólnym rozrachunku ich życie rodzinne było dobre. Teraz potrafią to docenić, ale średnio wychodzi im odpłacenie samotnemu ojcu tym samym. 

    Po śmierci matki podzielili się opieką na coraz słabiej radzącym sobie z życiem ojcem. Ale jego potrzeby zredukowali do sprzątania, zakupów i gotowania. Ustalili dyżury sprawunków dla ojca, jednak zapomnieli, że dla niego najważniejsza jest ich obecność, rozmowa i wsparcie w żałobie po ukochanej osobie.


Jakub Bączykowski Zadzwoń jak dojedziesz

    Akcja Zadzwoń, jak dojedziesz rozgrywa się praktycznie w całości w trakcie jednego dnia. Rodzina spotyka się na rocznicowym obiedzie, i już od progu zaczynają się słowne przepychanki między rodzeństwem. Mimo że starają się hamować to jednak wylewają się ich żale, pretensje, każdy czuje się poszkodowany i chciałby, żeby pozostała dwójka bardziej zaangażowała się w opiekę nad ojcem. Tymczasem Ryszard, tylko w połowie obecny przy tych rozmowach, coraz bardziej i bardziej pogrąża się w smutku.

    Opieka nad starszymi rodzicami to ciężki temat. Może przybrać tyle różnych form, może być tyle różnych sytuacji rodzinnych. Tylko sami zainteresowani widzą całość, to co było i co jest, i podejmowanie jakiejkolwiek decyzji jest bardzo trudne, bo prawie zawsze coś trzeba poświęcić. To jest naprawdę niesamowite jak Jakub Bączykowski przedstawił ten temat na podstawie jednej rodziny. Jak dobrze zrozumiał i wplótł w fabułę rozterki dorosłych dzieci, ich wyrzuty sumienia a jednocześnie chęć życia według własnych zasad i spełniania własnych marzeń. 

Jakub Bączykowski Zadzwoń jak dojedziesz


    Kiedy czytam, automatycznie chcę "stanąć po czyjejś stronie". Ale tu się nie da. Każdy ma swój moment, swoje racje. I nawet jeśli jedno zachowanie oceniamy jako nie w porządku, to już kolejna informacja każe nam zmienić osąd. Puenta całej historii dotyczy właśnie tych osądów, i powiem wam, że do mnie to tak mocno trafiło, że z każdym zdaniem musiałam się zgodzić.

    Książka wzrusza. Pokazuje najzwyczajniejsze życie, coś, co prawie każdego z nas kiedyś będzie dotyczyło. I pokazuje, jakie emocje będą nam wtedy towarzyszyły. Nie da się czytać i nie myśleć o swoich rodzicach, o tym, jak to będzie za dziesięć, dwadzieścia lat. Nie da się nie poczuć żalu za minionym czasem, za młodością i sprawnością, za dzieciństwem, kiedy to rodzice byli opoką. Dlatego pasuje mi ta książka w okresie świątecznym, dla niektórych tak tragicznym, bo samotnym. Przypomni o tym jak ważne są dobre relacje w rodzinie i wzajemny szacunek. Fabuła nie jest tu skomplikowana, choć zaskoczeń nie brakuje. Ale najważniejsze są tu refleksje, do których zmusi, i emocje, które wywoła. Bardzo gorąco polecam. 


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Mięta.


niedziela, 22 grudnia 2024

[262] Agnieszka Olejnik - Dużo miłości

 

Agnieszka Olejnik Dużo miłości

"Dużo miłości" - Agnieszka Olejnik

Filia, 2022 rok

przeczytane: 12/2024

 7/10*

    Życie Bożydara i jego córki Marcysi wywraca się do góry nogami. Ich rodzina się rozpada a oni, oszukani i skrzywdzeni przez najbliższą osobę, muszą na nowo poukładać sobie w głowach i sercach to co dla nich najważniejsze.

    W tej książce dużo jest zwykłego życia. Bohaterowie nie są idealni, mają swoje problemy i słabości. Jak w życiu każdego człowieka momentami czegoś im brakuje, za czymś tęsknią i coś im bardzo, bardzo nie pasuje. Na początku dużo tu smutku i niezrozumienia, a także różnych wersji samotności. Zdrada pokazana jest od strony niewinnych ofiar, bez mydlenia oczu wielką miłością, gromem z jasnego nieba i synergią dusz. Bożydar i Marcysia tracą całe swoje dotychczasowe życie, poczucie bezpieczeństwa, spokój. Mają problemy z zaufaniem ale też ich wzajemna relacja się psuje, bo skupieni na własnym bólu nie widzą bólu tego drugiego.

Agnieszka Olejnik Dużo miłości

    Kiedy w ich życiu pojawia się Klara, coś zaczyna się zmieniać. Ale zmiany idą powoli i naturalnie. Akcja książki ma bardzo dobre tempo, nie widać tutaj sztucznego przyspieszenia. Relacje budują się stopniowo i na podstawie wspólnych przeżyć.

     Świątecznej atmosfery nie ma tutaj dużo, właściwie dopiero na koniec. Ale historia zawiera w sobie potężną dawkę nadziei i lekcję, że po burzy zawsze wychodzi słońce, więc idealnie pasuje do okresu bożonarodzeniowego.  Polecam.

środa, 18 grudnia 2024

[261] Anna Szczęsna - Gwiazdka z brokatem

Anna Szczęsna Gwiazdka z brokatem
 
 
"Gwiazdka z brokatem" - Anna Szczęsna

Wydawnictwo Kobiece, 2021 rok

przeczytane: 12/2024

 4/10*

    Uśmiałam się przy tej książce bardzo, chociaż głównie z samej siebie, że czytanie thrillerów psychologicznych tak mi już umysł spaczyło, że nawet cukierkowa historia świąteczna potrafi we mnie wzbudzić takie skojarzenia. Ale po kolei.

Anna Szczęsna gwiazdka z brokatem

    Basia to bohaterka specyficzna. Obsesyjnie skupiona na prowadzeniu sklepu papierniczego, ciągle zadręczająca się katastrofalnymi scenariuszami. Nie daje sobie czasu na żadne przyjemności i życie poza pracą. Przyjaźni się z pracownicą, mieszka nad sklepem, w mieszkaniu nagrywa filmiki instruktażowe - a więc dalej pracuje. W sumie można zrozumieć jej zaangażowanie i strach, zwłaszcza, że dopiero co ruszyła z własnym biznesem, a do tego jako sierota nie może liczyć na wsparcie najbliższych. Tak więc na początku Basię polubiłam, trochę jej współczułam - bo jej życie było jednak nudne i nijakie - ale czekałam co też szczęśliwego ją w te święta spotka. 

    I wtedy zaczęła się jazda bez trzymanki, bo z naszej Basiuli wyszła totalna psychopatka, z obsesją na punkcie kontroli i bycia komuś niezbędną do życia. Przypadek zetknął ją z potrzebującą pomocy starszą kobietą - dawną szkolną bibliotekarką, z którą miała dobry kontakt. Tyle że... wiele lat temu, jako uczennica spędzająca dużo czasu wśród książek. Jako dorosła osoba nie kontynuowała znajomości, po latach jednak okazała dobre serce i pomogła kobiecie, kiedy ta złamała nogę. I w tym momencie zaczyna się thriller. 

Anna Szczęsna gwiazdka z brokatem

    Pani Maria zostaje zaproszona do Basi na święta i wręcz zarzucona miłością ze strony gospodyni. Basia odstępuje jej jeden pokój, dba by niczego jej nie brakowało oraz wywiera coraz mocniej i mocniej presję, by kobieta została u niej na zawsze. Starszej pani udaje się w końcu postawić na swoim, jednak nieszczęśliwy wypadek (w tym momencie absolutnie przestałam wierzyć w niewinność Baśki), sprowadza ją z powrotem pod opiekę nachalnej dziewczyny. Ta w rozmowie z przyjaciółką wyznaje, że nagła śmierć rodziców pozbawiła ją poczucia bezpieczeństwa i boi się z kimś związać, żeby go nie stracić ale... nie miałaby nic przeciwko opiece nad kimś bezradnym, kto nie mógłby jej nigdy opuścić. 

    I tak zaczyna się gehenna pani Marii - (ok, gehenna tylko w moim umyśle, który już przerobił tę historię na thriller psychologiczny). Bez własnych rzeczy i środków do życia zostaje zamknięta w mieszkaniu nad sklepem, w którym ciągle siedzi Basia, więc wyjście bez jej wiedzy staje się niemożliwe. Jest zarzucana wyrazami sympatii ale też obarczana poczuciem winy, kiedy chce odejść - zraniłaby wtedy Basię. Jej inny podopieczny, z którym - w przeciwieństwie do naszej bohaterki - regularnie utrzymywała kontakt - trafia do Baśki na czarną listę i jego kontakt z emerytką zostanie ograniczony a następnie kontrolowany. Basi nie pasuje, że pani Maria może liczyć na czyjąś pomoc, w jej życiu ma być tylko ona.

Anna Szczęsna gwiazdka z brokatem

    No sami powiedźcie, czy to nie brzmi jak thriller? Przez pewien czas Basia naprawdę przejęła kontrolę nad starszą kobietą w kryzysie, czerpiąc z tego chorą satysfakcję, że oto wreszcie ma w domu kogoś, kto nie odejdzie. Jej zachowanie było przerażające i gdybym spotkała taką osobę w rzeczywistości, prędko bym uciekała. 

    Fabuła jak w większość powieści świątecznych dąży do wielkiej miłości i happy endu. Nie jest zbyt porywająco a największych emocji dostarczyła tu fiksacja głównej bohaterki. Poza tym były tu tylko opisy jej pracy i rozmów z przyjaciółką - w pracy i o pracy. Klimatu świątecznego było dużo, ale niestety, gdyby podejść do tej książki na poważnie - a nie jak ja przerabiając ją w głowie na thriller - po prostu by wynudziła. Za dużo tu nudnych i nie mających znaczenia dla akcji scen w sklepiku, za miałkie postacie i zbyt przewidywalne zakończenie, nawet jak na romans świąteczny. Lubię książki autorki, ale ta mnie tylko rozbawiła. Niestety nie zaciekawiła.  

poniedziałek, 2 grudnia 2024

[260] Agnieszka Olejnik - "Cuda i cudeńka"

Agnieszka Olejnik Cuda i cudeńka
 
"Cuda i cudeńka" (Mansarda pod Aniołami, t.1) - Agnieszka Olejnik

Wydawnictwo Filia, 2017 rok

przeczytane: 12/2024

 8/10*

    Od kilku lat bardzo chętnie sięgam po książki świąteczne. Podoba mi się to, że dzięki nim mogę jeszcze bardziej poczuć magię świąt i wzruszyć się. Są oczywiście lepsze i gorsze historie - albo raczej lepiej i gorzej wpasowujący się w mój gust. Dziś o książce, która bardzo mocno trafiła w mój gust.

Agnieszka Olejnik Cuda i cudeńka

    Lena przeprowadza się do swojej babci, by zaopiekować się nią po przebytym udarze. Sytuacja jest o tyle dziwniejsza, że dziewczyna praktycznie nie zna starszej pani. Ta nigdy nie życzyła sobie utrzymywać kontaktów z synową i wnuczką, zawsze była oschła i pozbawiona ciepłych uczuć. Teraz też nie traktuje swojej wnuczki lepiej. Uparcie ją ignoruje i nawet nie próbuje się do niej odezwać. Lena to tymczasem bardzo ciepła i bezpośrednia osoba, bardzo otwarta na ludzi i pełna empatii. Nie poddaje się i ciągle stara się przebić mur milczenia babci. 

    To wyjątkowa bohaterka. Dobra i miła, ale napisana w bardzo realistyczny sposób. Ma swoje momenty zwątpienia i smutku, ale wiara w dobro pozwalają jej pokonać te kryzysy i zawsze mieć dla drugiego człowieka dobre słowo. Jej pozytywne nastawienie zjednuje jej przyjaciół wśród sąsiadów. Wkrótce też dziewczyna angażuje się w ich życie i zaprzyjaźnia się z nimi. To dziewczyna ze wsi i w ten sposób tłumaczone jest jej podejście do świata. Każdego w swoim otoczeniu musi znać i nie może zostawić go samego z problemami. 

Agnieszka Olejnik Cuda i cudeńka

    W książce nie dominuje temat świąteczny, w gruncie rzeczy jest go niewiele. Ale dużo tu pokrzepiających historii o naprawie relacji międzyludzkich, o pomaganiu potrzebującym, o próbach ratowania swojego szczęścia. Cuda i cudeńka to historia niedokończona. Jest tu wątek tajemniczego sąsiada ze strychu oraz sekretu z przeszłości skrywanego przez babcię Leny, które nie doczekały się rozwiązania. Książka ma swoją kontynuację, po którą koniecznie muszę sięgnąć.

    Cuda i cudeńka czyta się z przyjemnością. To słodko-gorzka historia o życiu z kilkoma lekcjami dla zapętlonych w swoich błędnych decyzjach, złości i żalu. Polecam.

 

piątek, 29 listopada 2024

[259] Katarzyna Bonda - W głąb

 

Katarzyna Bonda W głąb

"W głąb" (Jakub Sobieski, tom 5) - Katarzyna Bonda

Wydawnictwo Muza, 2024 rok

przeczytane: 11/2024

 10/10*

    W głąb to już piąty tom serii o prywatnym detektywie Jakubie Sobieskim. Poznaję ją na bieżąco i od pierwszej części wiedziałam, że to będzie jeden z moich ulubionych bohaterów kryminałów. To postać wprost idealna do prowadzenia śledztwa, ale jednocześnie niezakłócająca go swoimi fochami, nałogami i problemami. Fakt, jego życie prywatne stanowi sporą część fabuły (choć akurat nie w tej części, przez co można czytać ją bez znajomości poprzednich), ale nie przytłacza, dzięki czemu zawsze mogę się skupić na kryminalnej zagadce i kolejnych tropach.

Katarzyna Bonda W głąb

    W tej części Katarzyna Bonda bierze na tapet problem niedostatków w opiece psychiatrycznej dzieci w Polsce. Miejsca i osoby są fikcyjne, ale trudności, z którymi muszą się mierzyć - brak pieniędzy na finansowanie tego fragmentu opieki zdrowotnej , brak miejsc w szpitalach, brak odpowiedniej kadry, wszechobecna znieczulica, przepisy prawa niedostosowane do rzeczywistości - są już jak najbardziej realne. Ciężko się o tym czyta. Losy młodych bohaterów książki są losami wielu prawdziwych dzieci w naszym kraju.

    Jakub Sobieski zostaje poproszony o wyjaśnienie tajemniczego morderstwa w jednym z dziecięcych szpitali psychiatrycznych. O popełnienie go zostało oskarżone dziecko przyjaciół jego dziewczyny, ale od początku widać, że cała ta historia jest grubymi nićmi szyta. Detektywowi żal jest niewinnie oskarżonego, ale również innych dzieci ze szpitala, które w którymś momencie zostały zamieszane w historię. Tu pokazane jest jego dobre serce i potrzeba sprawiedliwości, które czynią z niego wybitnie pozytywnego bohatera. Podoba mi się, że jego charakter objawia się w jego zachowaniu, a nie w opisie, który nie rzadko ma się nijak do rzeczywistości pokazanej w akcji.

Katarzyna Bonda W głąb

    Ze wszystkich dotychczasowych tomów ten podobał mi się najbardziej, i dlatego tak wysoko go oceniłam. Historia była jak zwykle zagmatwana, ale z łatwością można było za nią nadążyć i samemu pokusić się o domysły. Nie było tu nierealnych fragmentów, w których bohaterowi idzie śledztwo zbyt gładko (może tylko jedna wskazówka od starszej pani na temat ptasiego mleczka była podejrzana). Wciągnęłam się mocno już od samego początku w każdy wątek. Bo oprócz odkrycia tożsamości mordercy do odkrycia jest tu jeszcze wiele innych patologicznych działań osób postronnych, czy to w szpitalu czy w rodzinach dzieci. Czytałam ze smutkiem, ale i zaangażowaniem.

Katarzyna Bonda W głąb

    Jeśli jeszcze nie znacie tej serii, zachęcam was do zapoznania się z książką W głąb. Jej akcja będzie dla was doskonale zrozumiała nawet bez znajomości wcześniejszych losów Jakuba. A jest naprawdę świetnie skonstruowana i napisana, dotyka też niezwykle ciekawej tematyki, więc zdecydowanie warto przeczytać.


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Muza.

wtorek, 26 listopada 2024

[257] Leszek Herman - Bursztynowa

 

Leszek Herman Bursztynowa

"Bursztynowa" - Leszek Herman

Wydawnictwo Muza, 2024 rok

przeczytane: 11/2024

 7/10*

    Lubicie przy lekturze wysilić swoje szare komórki? Jeśli jesteście fanami kryminałów, to na pewno lubicie razem z bohaterami kombinować i testować kolejne scenariusze, doszukując się idealnego rozwiązania zagadki. W Bursztynowej też jest się nad czym głowić. To literatura sensacyjna, której zawiła fabuła pobudzi każdy umysł.

    Bursztynowa zaczyna się od groźby, która ma ścisły związek z fabułą Krzyża Pańskiego. Johann Carley, angielski arystokrata i współwłaściciel firmy zajmującej się między innymi poszukiwaniami skarbów, zostaje "poproszony" o dostarczenie rosyjskiemu oligarchowi dwóch starych dokumentów, które są w posiadaniu rodziny jego przyjaciela. Te dwa, na pierwszy rzut oka niepowiązane ze sobą świstki papieru, wydają się jednak w końcu mieć wspólny mianownik: legendarną bursztynową komnatę. Johann angażuje się w prywatne śledztwo, nie wiedząc, że jego przyjaciele w tym samym czasie podążają za tą samą historią.

Leszek Herman Bursztynowa

    W książce jest bardzo dużo elementów historii. Jest kilka emocjonujących momentów, pościgów czy niebezpiecznych sytuacji, ale jednak ta opowieść oparta jest na historii, autentycznych wydarzeniach i mnóstwie szczegółów, które się ze sobą łączą. Są historie rodzinne, wojenna zawierucha, mnóstwo nazwisk i nazw posiadłości, w których nie trudno się pogubić. Potrzeba się naprawdę mocno skupić, żeby - zwłaszcza w opowieściach genealogicznych, nie pobłądzić. Dlatego też nie obraziłabym się, gdyby pewne elementy pominąć bądź skrócić, i przedstawić w bardziej przejrzystej formie. Przerzucanie się imionami i zdarzeniami w rozmowach przy herbatce wprowadziło mi sporo chaosu.

Leszek Herman Bursztynowa

    Akcja książki składa się z trzech wątków śledztwa, które koniec końców łączy bohaterów w jednym miejscu, w którym mogą porównać swoje historie i zebrane informacje. I znów, według mnie wprowadziło to duży zamęt. Tym bardziej, że bohaterów było sporo, a ich przedstawienie miało miejsce w poprzednich książkach autora, nie dane więc mi było dokładne i stopniowe ich poznanie.

    Przerywnikiem w akcji była historia sprzed czterystu lat. Historia o bursztynie, potworze, przekleństwie i wiedźmie. Historia o tak niesamowitym klimacie, że cieszyłam się na każdy kolejny jej fragment. Bardzo podobało mi się jak została napisana i jak bardzo tajemnicza była. Do samego końca nie miałam też pojęcia jak ostatecznie połączy się z akcją z teraźniejszości.

Leszek Herman Bursztynowa

    Lubię opowieści, które tak mocno inspirują się historią. Doceniam wysiłek jakiego wymagało zebranie wszystkich informacji i przekucie ich we wciągającą, oryginalną fabułę, która co i rusz zaskakuje. Bursztynowa to bardzo dobra powieść sensacyjna. Dzieje się dużo, dużo jest do odkrycia. Historia, którą badają bohaterowie, jest naprawdę ciekawa i ma w sobie coś specyficznego - mnie ten konkretny dreszcz ekscytacji zawsze kojarzy się z historią Gryfitów na Pomorzu. Czyta się dobrze, bo bardzo szybko się wciąga, momentami jednak ciężko, tyle tam szczegółów i tropów - a niektóre z nich trzeba porzucić, więc wysiłek włożony w ich zrozumienie i zapamiętanie niejako idzie na marne. Ja mam zamiar przeczytać wcześniejsze książki autora i od początku poznać historię Johanna i jego przyjaciół, bo pióro Leszek Herman ma naprawdę świetne, a wiedzę olbrzymią, więc czytanie jego książek to czysta przyjemność. Tej konkretnej historii odjęłam trzy gwiazdki za te momenty zagubienia w szczegółach i trudności w odbiorze, ale mimo tej wady książka dalej jest według mnie godna przeczytania. 

 

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Muza.



czwartek, 31 października 2024

[256] Maria Paszyńska - Dwa światła


Maria Paszyńska Dwa światła

"Dwa światła" - Maria Paszyńska

Wydawnictwo Pascal, 2019 rok

przeczytane: 06/2024

 6/10*

    W książce zderzają się ze sobą dwa wymiary tego samego świata. Jest zło, okrucieństwo, cierpienie, brud, głód i śmierć - wojenna rzeczywistość w warszawskim gettcie. Ale jest też miłość do muzyki, geniusz, ambicja, niezwykła przyjaźń międzypokoleniowa i relacja ucznia z nauczycielem. Te dwa oblicza świata łączy dziecko - Robert, niespełna dziesięcioletni Żyd o niespotykanym talencie muzycznym.

Maria Paszyńska Dwa światła

    Akcję śledzimy z punktu widzenia Roberta oraz profesora Edwarda Sokołowskiego. Chłopiec dorasta w gettcie, jest za mały, żeby pamiętać życie sprzed. Te pierwsze rozdziały są bardzo bolesne bo pokazują, do jak potwornych warunków człowiek, zwłaszcza młody, może się przyzwyczaić. Dla mnie też one byly najciekawsze. Robert cieszy się swoim życiem, nie tęskni do innego. Odczuwa braki, przede wszystkim głód, ale potrafi czerpać radość z prostych rzeczy - z aprobaty przyjaciela, wspólnych zabaw, z chwil spędzonych z ukochaną matką. Kiedy opuszcza getto jego świat się kończy. Czuje się zagubiony i obcy, ratunek znajduje dopiero w muzyce.

    Muzyka połączyła pokolenia. Życie młodego geniusza i starego profesora mogłyby być idealne gdyby nie wojna. I to niebezpieczeństwo i ciągła niepewność stale są obecne. Dwa światła to książka o wojnie, napisana z perspektywy nie ludzi silnych, walczących o wolność, ale tych najsłabszych, najbardziej bezbronnych. Jak każda taka historia chwyta za serce. Niestety, ja zupełnie nie poczułam tu magii muzyki, nie mogłam się wczuć w to, co przeżywali bohaterowie. Dlatego dużo mocniej przemówiły do mnie opisy niebezpieczeństw i kolejnych wydarzeń wojennych niż miłość Roberta do muzyki.

Maria Paszyńska Dwa światła

    Dwa światła to historia inspirowana prawdziwymi postaciami i prawdziwymi wydarzeniami. Andrzej Czajkowski, genialny muzyk, laureat Konkursu Chopinowskiego, naprawdę spędził dzieciństwo w gettcie. Na jego przykładzie Maria Paszyńska pokazała, z czym borykali się dalej ocaleni. Książka pomimo naprawdę smutnej i nieprzewidywalnej fabuły, nie wciągnęła mnie. A przecież akcja była naprawdę dobra i dużo było momentów pełnych napięcia. Być może problemem byli bohaterowie i to, że z żadnym z nim nie mogłam się ani trochę utożsamić. Trochę mi się dłużyło. Zakończenie było bardzo dobre i zaskoczyło mnie na tyle, że wtedy mocniej się wciągnęłam i poczułam większą ekscytację. Chyba dopadł mnie też przesyt tą tematyką i potrzebuję chwili przerwy przed kontynuowaniem książek autorki. "Dwa światła" polecam każdemu, kto lubi powieści o II wojnie światowej, ale niestety nie mogę przyznać, że książka porusza do głębi.



poniedziałek, 7 października 2024

[253] Anna Goc - Głusza


Anna Goc Głusza

"Głusza" - Anna Goc

Wydawnictwo Dowody, 2022 rok

przeczytane: 08/2024

 10/10*

    Większości rzeczy, które mamy, nie doceniamy. Narzekamy tylko na to, czego nam chwilowo brak, na choroby, które przychodzą ale dają się wyleczyć, na ludzi, którzy zamiast pomóc działali przeciwko nam, ale tylko do momentu, aż się ich ze swojego życia pozbyliśmy. Narzekamy a nie myślimy by pielęgnować wdzięczność za to, co mamy - a czego inni nigdy mieć nie będą.

 

Anna Goc Głusza

    Nagrodzona w 2023 roku Nagrodą im. Ryszarda Kapuścińskiego książka Anny Goc opowiada - w skrócie, oczywiście, bo jest to temat rzeka - o życiu osób głuchych w Polsce. O tym jak na przestrzeni lat zmieniało się podejście do języka migowego, jak próbowano wypracować wspólny proces włączania dzieci niesłyszących od urodzenia do społeczeństwa. O trudnościach, z którymi wciąż i wciąż borykają się osoby głuche i ich najbliższe.

    Ta książka mocno otwiera oczy. Nie tylko na samą "techniczną" stronę funkcjonowania takich osób, na ogromny trud, jakiego muszą się podjąć rodzice dzieci głuchych, ale też na to, jak wiele, wiele zaniedbań jest jeszcze do naprawienia. I to, co najbardziej przykre, w służbie zdrowia i szkolnictwie, a więc tam, gdzie ta pomoc, zrozumienie, empatia i przede wszystkim wiedza powinny być największe. Tymczasem króluje zwyczajne buractwo, olewanie swoich powinności, przekonanie o własnej wyższości i zupełne zamykanie się na sugestie osób mających pojęcie o tym co mówią.

 

Anna Goc Głusza

    Jednym z mocniejszych fragmentów był ten dotyczący współpracy z osobami głuchymi w czasie pandemii. Pamiętacie, jak się wtedy czytało i oglądało wszystko, co się dało, żeby tylko dowiedzieć się jak najwięcej? Jak się dyskutowało z najbliższym otoczeniem, wymieniało informacjami, plotkami, domysłami? Osoby głuche zostały również i z tego wykluczone. Musiały dostosować się do zasad, których nikt im nie przekazał. Bo miganie w rogu ekranu telewizora nie zawsze jest pomocne, nie zawsze ma jakikolwiek sens poza osobą migającą.

    Gorąco wam polecam tę książkę. Nie jest długa, a zawiera w sobie ogrom wiedzy. Na pewno uwrażliwi was na sytuację życiową osób głuchych. I być może kiedy w przyszłości spotkacie taką osobę, ułatwi wam to kontakt.

środa, 18 września 2024

[249] Maria paszyńska - Powroty


Maria Paszyńska Powroty

"Powroty" (Owoc granatu, tom 4) - Maria Paszyńska

Wydawnictwo Książnica, 2019 rok

przeczytane: 6/2024

 10/10*

    Powroty to już ostatni, czwarty tom cyklu o siostrach Elżbiecie i Stefanii. To świetne domknięcie ich losów, które prowadziły przez Syberię, Iran, Francję, wreszcie do Polski.

    Życie sióstr znów nie jest dla nich łaskawe i po raz kolejny muszą układać je od podstaw. Tym razem jednak towarzyszą w tym sobie. W tej części zdecydowanie więcej sympatii czułam do Stefanii. Była ona słabsza od siostry, pozbawiona wsparcia męża, ciągle usiłująca utrzymać się na powierzchni mimo problemów. Do samego końca pozostała moja faworytką. W pierwszym tomie sama była przez chwilę oprawcą, później jednak coraz dobitniej pokazywała, że to ją siostra skrzywdziła mocniej.

Maria Paszyńska Powroty

    Elżbieta stała się z wiekiem niesympatyczną bohaterką. Jej chłód oraz decyzje, które podejmowała, by odsunąć od siebie innych, były coraz bardziej dla mnie niezrozumiałe. Cały czas ciągnęło za nią widmo Syberii i tego co tam doświadczyła. Ale też świadomie ignorowała wszystko to co w jej życiu dobre i nie potrafiła za to podziękować, wykazując się ogromnym egoizmem.

    W całej serii podobało mi się, że dużo było tu o realiach życia w danym kraju w danej epoce. Podróż Elżbiety i Stefanii pokazała, jak inaczej wygląda życie w różnych miejscach, ale nigdzie nie jest idealne. Nawet kraina szczęśliwości z wspomnień dzieciństwa dla kogoś innego może być miejsce pełnym nudy, w którym wcale nie przebywało się z przyjemnością.

Maria Paszyńska Powroty

    Zakończenie serii można nazwać szczęśliwym. Niestety ja czułam w imieniu bohaterów wielki żal, że nastąpiło to tak późno - zdecydowanie za późno. Ale cóż, bliźniaczki całe życie takie były, nie potrafiły zostawić przeszłości z sobą. Wciąż żyły starymi żalami, młodzieńczą miłością, wzajemnymi pretensjami. O ileż łatwiejsze byłoby ich życie, gdyby od początku się wspierały. Podczas czytania wszystkich części często towarzyszyła mi złość na bohaterów, ale dla mnie to plus, bo w tym przypadku pozwoliło mi to jeszcze bardziej się zaangażować w fabułę. Trochę mi szkoda, że to już koniec, ponieważ bardzo lubię taki historie toczące się przez dziesięciolecia, i ukazujące życie w wielu różnych kulturowo krajach. Gorąco polecam się Owoc granatu.

 


środa, 4 września 2024

[245] Maria Paszyńska - Dziewczęta wygnane

 

Maria Paszyńska Dziewczęta wygnane

"Dziewczęta wygnane" (Owoc granatu, tom 1) - Maria Paszyńska

Wydawnictwo Książnica, 2018 rok

przeczytane: 05/2024

 9/10*

    W mojej głowie na dobre rozgościł się mit, że bliźnięta są najlepszymi przyjaciółmi i całe życie żyją wspólnym życiem. Dlatego przeżyłam lekki szok, kiedy w Dziewczętach wygnanych poznałam Elżbietę i Stefanię. Siostry nie dość, że są całkiem różne, to jeszcze jedna drugą pogardza, nie rozumie jej i unika jak może.

    Szesnastoletnie bliźniaczki są dziewczętami z dobrego domu. Ostatnie przedwojenne lato spędzają w majątku ziemskim swoich dziadków na Kresach. Tam zastaje je wojna. Najpierw muszą pożegnać ojca i młodego Jędrzeja, w którym obydwie są zakochane i o którego toczą siostrzaną wojnę. Później odnaleźć się w nowej rzeczywistości wojennej, pełnej wyrzeczeń i niedostatków. A na koniec - muszą opuścić dom i dziadków i wyruszyć w potworną podróż na Syberię, miejsce swojego wygnania.

Maria Paszyńska Dziewczęta wygnane

    Losy sióstr Łukowskich są losami tysięcy podobnych im, rzeczywistych młodych dziewczyn wywiezionych na daleką Syberię, zmuszone do katorżniczej pracy, wycieńczone głodem, zimnem i chorobami. Ich droga opisana jest w bardzo plastyczny sposób, ze zwróceniem uwagi na wszystkie potworne aspekty ich rzeczywistości. Jednocześnie akcja pozostaje wartka i nie ma zbyt dużo opisów, które mogłyby wprowadzać okresową nudę.

    Sięgając po pierwszy tom wiemy, że obie siostry przeżyją by być bohaterkami kolejnych trzech. Ale co do drogi, którą przejdą, i sytuacji, których doświadczą, nie mamy żadnej pewności, dlatego też książka jest intrygująca i wciągająca, zupełnie nieprzewidywalna.

 

Maria Paszyńska Dziewczęta wygnane

    W lekturę mocno angażują emocje, które wywołuje historia. Mamy oczywiście ogromny smutek i złość na Sowietów, którzy zgotowali Polakom ten los, tym bardziej, że przecież cały czas mamy świadomość, że to opis rzeczywistości wielu ludzi, nie tylko bohaterów literackich. Dodatkowo Elżbieta i Stefania są tak dobrze napisanymi, tak żywymi postaciami, że ich postępowanie budzi kolejne emocje. Na początku jedna z sióstr wydaje się tą złą, a druga tą dobrą. Później, kiedy każda z nich dostała miejsce na wyrażenie swoich myśli, zaczęłam się wahać w moich osądach. Cały czas jednak mocno reagowałam na ich czyny i słowa, w których żadna z nich nie przebierała. I złościłam się na infantylność Stefanii, na jej egoizm - ale też na egoizm Elżbiety, który przejawiał się w całkiem inny sposób. Jednej siostrze wszystko się należało, druga wszystko wiedziała najlepiej. Ale żadna z nich nie miała zrozumienia dla tej drugiej.

    Dziewczęta wygnane to początek genialnej serii. Pierwszy tom jest najbardziej wojenny, skupia się na polskiej sprawie. Ale też świetnie buduje charaktery głównych bohaterek i wydarzeń, które - jak się okaże - ukształtowały je na całe życie. Gorąco polecam.



sobota, 31 sierpnia 2024

[244] Mika Modrzyńska - Welesówna

 

Mika Modrzyńska Welesówna

"Welesówna" - Mika Modrzyńska

Wydawnictwo SQN, 2024 rok

przeczytane: 08/2024

 8/10*

 

    Welesówna to historia o nastolatce, która najlepiej trafi właśnie do nastolatek. Nie jest zbyt poważnie, nie ma skomplikowanej akcji, zaskoczeń dużych też raczej nie. Ale jest taki przyjemny, swojski klimat, przez który historię bardzo dobrze się czyta i rozumie.

Mika Modrzyńska Welesówna

 

    Ted - dziewczyna nie znosi swojego imienia Tosia, wymyśliła więc sobie nowe, bardziej cool imię - odkąd pamięta, posiada dar pozwalający jej widzieć demony. Takie nasze, swojskie demony, rodem z mitologii słowiańskiej. Nie chce tego, bo demony zazwyczaj o coś ją proszą, a ona, jak to nastolatka, jest bardzo zajęta i ma mnóstwo o wiele, wiele poważniejszych spraw na głowie. Ale kiedy jej przyjaciółka znika bez śladu, Ted jest pewna, że to sprawka boga Welesa, i zaczyna wkraczać w demoniczny świat, którego tak długo unikała.

    Cała intryga związana ze zniknięciem Zuzi jest na poziomie młodzieżówki, a nie kryminału. Nie ma się więc co nastawiać na wciągające śledztwo. Rozwiązanie jest zaskakujące, chociaż chwilę wcześniej można się już zacząć domyślać kto za wszystkim stoi. Jednak wyjaśnienie dlaczego? moim zdaniem było trochę za ubogie i nie do końca zrozumiałam motywy.

Mika Modrzyńska Welesówna

 

    Ted mogłaby na początku wydawać się wkurzająca, ale dość szybko wzbudza jednak sympatię. To naprawdę bardzo dobrze napisana postać. To nastolatka, która nie udaje dorosłej, ani też nie dorosła, której zachowanie pasuje do nastolatki. Dziewczyna ma zwyczajne, przyziemne rozterki i codzienne wyzwania. Mimo że w jej życiu pojawia się coraz więcej stworzeń nie z tego świata, zachowuje równowagę pomiędzy swoją rolą Welesówny, życiem rodzinnym i szkolną karierą. Do tego jest to naprawdę dobra i miła dziewczyna. Mieszka w małym miasteczku, które żywi się plotkami, i jak ona świetnie się odnajduje w tym środowisku. Dla wścibskich sąsiadek jest uprzejma i zjednuje je sobie Jest szczera i nie ukrywa przed obiektem swoich westchnień, że z polowania na demony nici, bo mama jest wkurzona i dała jej szlaban. Do tego martwi się o oceny i o to, że nie zdążyła jeszcze zajrzeć do lektury szkolnej. W tej postaci czuć, że zbudowano jej całe życie. Że nie liczy się tylko sceny popychające akcję do przodu, ale też całe tło, które buduje odpowiednią atmosferę i sprawia, że historia jest bardziej realistyczna. Pomimo wielkich zmian i nagłych wydarzeń, zajmujących wiele uwagi, Ted nie zapomina o tym, czym żyła jeszcze wczoraj, i nie porzuca tego.

Mika Modrzyńska Welesówna

    Fabuła krąży od jednej mitologicznej postaci do drugiej. Są tu zmory, bogowie, strzygonie i rusałki. Są też wybrańcy Welesa, mający dbać o równowagę pomiędzy światem zwyczajnym a nadprzyrodzonym. Pojawia się wątek romantyczny, ale nie wychodzi on na główny plan, rozwija się bardzo powoli i praktycznie do końca nie wiadomo, czy ma on jakąkolwiek szansę zaistnieć poza głową Ted.

    Jeśli lubicie humorystyczne i lekkie powieści z wątkiem słowiańskim, koniecznie sięgnijcie po Welesównę. To świetny przykład tego, jak dobrze czyta się książki pisane po polsku, których akcja dzieje się w Polsce. Autorka pisze o tym co zna i co rozumie, i to zdecydowanie czuć w odbiorze historii. To młodzieżówka, ale starszym też będzie się podobała. Byle tylko nie nastawiać się na coś innego. Polecam.



środa, 28 sierpnia 2024

[243] Jakub Bączykowski - Stanie się coś złego


Jakub Bączykowski Stanie się coś złego

"Stanie się coś złego" (Podlasie, tom 1) - Jakub Bączykowski

Wydawnictwo Mięta, 2023 rok

przeczytane: 08/2024

 9/10*

    Czy was też czasami dopada atak śmiechu w sytuacjach na tyle poważnych, że po prostu nie wypada się zaśmiać? Ta książka to właśnie taki jeden wielki moment Śmiech Jest Tu Nie Na Miejscu. A jednak zaśmiać się trzeba.

    Paweł jest na życiowym zakręcie. Zrezygnował z pracy i został pisarzem freelancerem. Obecnie pracuje nad pewnym przewodnikiem, ale mimo ogromnej wiedzy i doświadczenia, ma zastój i nie potrafi napisać nawet jednej strony. Presja ze strony wydawcy, nieuświadomione jeszcze uzależnienie od alkoholu, matka wzbudzająca ciągły strach przed chorobami i wypadkami doprowadzają go na skraj wytrzymałości psychicznej. Cierpi na tym jego związek z wieloletnim partnerem, Sebastianem, który ma dość zazdrości Pawła i jego nieumiarkowania w piciu wina. Po katastrofalnej imprezie postanawia zrobić sobie od niego przerwę i zostawia go tylko z psem w domu letniskowym w środku lasu na Podlasiu.

Jakub Bączykowski Stanie się coś złego

    Paweł to panikarz. Cechę tę z pewnością rozwinęła w nim jego matka, od dzieciństwa ostrzegająca go, że "stanie się coś złego", specjalistka w wierze w znaki i inne zabobony z każdego krańca świata. Mężczyzna nie jest typem bohatera dobrze radzącego sobie w każdych warunkach. Przede wszystkim nie potrafi już żyć bez Sebastiana, dlatego każda myśl, że ten mógłby podjąć decyzję o rozstaniu, kończy się upijaniem do nieprzytomności. Taka cecha u postaci pierwszoplanowej mogłaby drażnić, ale w tym przypadku pasuje tu idealnie.

    W domku w lesie coś zaczyna się dziać. Opcje są trzy: duchy, Paweł zwariował albo ktoś chce go zabić. Trzeci wariant wydaje się najbardziej prawdopodobny, biorąc pod uwagę, że niedawno w swoim domu znaleziony został martwy sąsiad Pawła, a mężczyzna był tego wieczora pod jego furtką. Mógł więc zostać nieświadomym świadkiem przestępstwa i być teraz na celowniku mordercy. Paweł zostaje z całym ambarasem sam. Sebastian się od niego odciął, policja ma go za alkoholika - i w nic mu nie wierzy. Tymczasem dziwnych wydarzeń jest coraz więcej. Czytelnikowi podrzucane są kolejne tropy i kolejni bohaterowie do podejrzewania. Paweł angażuje się w życie lokalnej społeczności, poznaje mieszkańców wioski i - o dziwo - odnajduje tu bratnią duszę. 

Jakub Bączykowski Stanie się coś złego

    Książka jest tak przesiąknięta humorem, że czytanie każdego rozdziału jest przyjemnością. Nawet nie spieszyłam się specjalnie, żeby poznać zakończenie, bo nie odczuwałam tu tego napięcia i ciekawości, przez które wręcz chce się pominąć wcześniejsze rozdziały. Pełno tu bardzo trafnych obserwacji współczesnego społeczeństwa. Paweł jest szczery aż do bólu, i nie raz nie przebiera w słowach - zwłaszcza, jeśli to tylko jego przemyślenia. Trudno się jednak z nim nie zgadzać. Jakub Bączykowski ma świetny styl pisania. Nie rozwlekły, lekko sarkastyczny, pełen zabawnych uwag. Akcja zaskakuje i nie pozwala się nudzić. Główny bohater został tak napisany, że jednocześnie się go kocha i nie znosi. To zdecydowanie największy plus tej książki, który sprawia, że absolutnie każdą scenę z nim czyta się z równym zaangażowaniem i przyjemnością.

Jakub Bączykowski Stanie się coś złego

    Zakończenie lekko odstaje od reszty książki, ponieważ tu akcja przyspiesza, zostaje pozbawiona barwnych i celnych opisów. Kulminacyjne wydarzenia i to co po nich, wraz z całym wyjaśnieniem i dopowiedzeniem niewiadomych, zostało napisane skrótowo. Fakt, tu już nie trzeba było budować napięcia, ale tę różnicę mocno czuć i jest to lekko rozczarowujące. 

    Stanie się coś złego to uszczypliwa i zabawna historia bohatera nieidealnego. To obraz współczesności, w którym możemy znaleźć wiele elementów z własnej rzeczywistości, zachowań podobnych u ludzi nas otaczających, identycznych wniosków, do których sami doszliśmy. Ta książka to rewelacyjna rozrywka, polecić ją mogę więc każdemu. 



Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Mięta.

środa, 21 sierpnia 2024

[240] Katarzyna Droga - Dama do towarzystwa


Katarzyna Droga Dama do towarzystwa

"Dama do towarzystwa" (Saga drozdowska, tom 1) - Katarzyna Droga

Wydawnictwo Zwierciadło, 2023 rok

przeczytane: 06/2024

 9/10*

    Na przełomie XIX i XX wieku prawdziwa rodzina Lutosławskich mieszkała w dworku Drozdowo. Zainspirowana losami jej członków, Katarzyna Droga napisała Damę do towarzystwa i przedstawiła w niej historię w dużej mierze opartej na faktach. Lubię takie powieści. To docenienie starań i poświęceń ludzi, którzy kiedyś żyli, i którzy zasługują na to, by wspomnieć ich los.

    Do dworku przybywa Konstancja, młoda wdowa, która ma zostać towarzyszką nestorki rodu Lutosławskich - Pauliny. Jej inteligencja i zaradność zostają szybko docenione i kobieta zostaje współzarządczynią majątku, dbającą o sprawne funkcjonowanie szlacheckiego domu. Zostaje też bliską przyjaciółką swojej chlebodawczyni, i towarzyszy jej na wszystkich życiowych zakrętach.

Katarzyna Droga Dama do towarzystwa

 

    Konstancja to świetna bohaterka. Nie jest egoistką, nie wywyższa się. Jest mądra i dobra, z odwagą podejmuje trudne decyzje. Jej uczciwość zostaje nagrodzona, i kobieta odnosi sukcesy na wielu polach. Tylko z miłością u niej jest średnio. Dama do towarzystwa nie jest częścią świata, przy którym egzystuje. Może być przyjaciółką, powiernicą, pomocnicą, ale nigdy żoną czy synową. Podziały społeczne, ostracyzm wobec kobiet upadłych czy wyedukowanych jest na kartach książki mocno obecny. Jednak równoważą je i dobre, szczere relacje pomiędzy bohaterami, pełne wzajemnego wsparcia.

Katarzyna Droga Dama do towarzystwa

    Dama do towarzystwa to typowa saga rodzinna. Kolejne pokolenia dorastają, do rodziny wchodzą nowe osoby, rodzą się dzieci. A wszystko to na tle burzliwych wydarzeń historycznych w tle: zaborów, I wojny światowej, rewolucji bolszewickiej. W pierwszej części książki przeważały dramaty osobiste - ktoś kochał kogoś, kogo nie powinien, ktoś popełnił błąd, który zrujnował mu życie, ktoś stracił kogoś najbliższego. W końcówce za to bohaterowie stają się poważnymi graczami na scenie politycznej, angażują się w rzeczy wielkie, aż w końcu dają się im przerosnąć. A my śledzimy ich losy dalej towarzysząc Konstancji.

Katarzyna Droga Dama do towarzystwa

    W książce znalazłam wiele moich ulubionych wątków i jej lektura była dla mnie przyjemnością. Czasami tylko czułam się przytłoczona ilością bohaterów i pogubiona, bo ilość Marii była naprawdę zaskakująca i już sama nie wiedziałam o której kobiecie mowa. Jeśli lubicie powieści z polską historią w tle, gorąco polecam Damę do towarzystwa. To piękna historia szlacheckiej rodziny, która jest świadkami tego, jak ich świat się zmienia, napisana z wielką dbałością o szczegóły.