Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Literatura faktu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Literatura faktu. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 28 listopada 2024

[258] Mieczysław Rościszewski - Słowiańskie baśnie i bajki

 


"Słowiańskie baśnie i bajki" - Mieczysław Rościszewski

Wydawnictwo Replika, 2023 rok

przeczytane: 10/2023

 6/10*

    Słowiańskie baśnie i bajki to zbiór historii dla dorosłych. W książce znajduje się 35 baśni z 9 krajów, podzielone według pochodzenia. Ponieważ wszystkie pochodzą od naszych bliskich sąsiadów, sporo z nich - w całości lub ich elementy - pod taką czy inną postacią było mi już znane.

    Już na początku zaznaczyć trzeba, że te baśnie mają mało wspólnego z popularnymi baśniami. Przede wszystkim, są króciutkie. Przez to i książka objętościowo jest bardzo niewielka. Niektóre z utworów mają tylko jedną czy dwie strony. Ciężko więc tam o jakąś rozbudowaną fabułę. Niestety, nie bardzo mają też czym zainteresować.


    Książka ma zdecydowanie więcej walorów naukowych niż rozrywkowych. Niektóre z baśni, te bardziej rozbudowane, tworzą większą historię. Większość jednak to tylko krótkie zestawienia kilku scen, które nim na dobre się zaczną już się kończą. Przy baśniach się nie ubawimy, ale uważny czytelnik może z nich wyciągnąć na pewno kilka wniosków. Mnie po lekturze nasunęło się na myśl, że w większości baśni występuje jakiś biedak, który nagle zostaje obdarzony wielkim bogactwem, czy to za sprawą czarów czy w podzięce za jego dobry uczynek. Ponieważ motyw ten powtarzał się w tekstach z różnych krajów, przypuszczalnie przedstawiają one marzenia całej warstwy społecznej. Jest to absolutnie zrozumiałe, ponieważ w czasach, kiedy te historie powstawały, żaden biedny wieśniak nie mógł mieć nadziei na to, że swoją pracowitością dorobi się majątku i stanie się człowiekiem wpływowym i szanowanym. Przekroczenie tej granicy musiało być więc możliwe jedynie dzięki czarom.


    Niespecjalnie mogę książkę polecić. Może komuś, kto interesuje się kulturoznawstwem i będzie potrafił teksty przeanalizować. Jeśli jednak ktoś liczy po prostu na interesującą lekturę, to nie do końca to otrzyma.

poniedziałek, 7 października 2024

[253] Anna Goc - Głusza


Anna Goc Głusza

"Głusza" - Anna Goc

Wydawnictwo Dowody, 2022 rok

przeczytane: 08/2024

 10/10*

    Większości rzeczy, które mamy, nie doceniamy. Narzekamy tylko na to, czego nam chwilowo brak, na choroby, które przychodzą ale dają się wyleczyć, na ludzi, którzy zamiast pomóc działali przeciwko nam, ale tylko do momentu, aż się ich ze swojego życia pozbyliśmy. Narzekamy a nie myślimy by pielęgnować wdzięczność za to, co mamy - a czego inni nigdy mieć nie będą.

 

Anna Goc Głusza

    Nagrodzona w 2023 roku Nagrodą im. Ryszarda Kapuścińskiego książka Anny Goc opowiada - w skrócie, oczywiście, bo jest to temat rzeka - o życiu osób głuchych w Polsce. O tym jak na przestrzeni lat zmieniało się podejście do języka migowego, jak próbowano wypracować wspólny proces włączania dzieci niesłyszących od urodzenia do społeczeństwa. O trudnościach, z którymi wciąż i wciąż borykają się osoby głuche i ich najbliższe.

    Ta książka mocno otwiera oczy. Nie tylko na samą "techniczną" stronę funkcjonowania takich osób, na ogromny trud, jakiego muszą się podjąć rodzice dzieci głuchych, ale też na to, jak wiele, wiele zaniedbań jest jeszcze do naprawienia. I to, co najbardziej przykre, w służbie zdrowia i szkolnictwie, a więc tam, gdzie ta pomoc, zrozumienie, empatia i przede wszystkim wiedza powinny być największe. Tymczasem króluje zwyczajne buractwo, olewanie swoich powinności, przekonanie o własnej wyższości i zupełne zamykanie się na sugestie osób mających pojęcie o tym co mówią.

 

Anna Goc Głusza

    Jednym z mocniejszych fragmentów był ten dotyczący współpracy z osobami głuchymi w czasie pandemii. Pamiętacie, jak się wtedy czytało i oglądało wszystko, co się dało, żeby tylko dowiedzieć się jak najwięcej? Jak się dyskutowało z najbliższym otoczeniem, wymieniało informacjami, plotkami, domysłami? Osoby głuche zostały również i z tego wykluczone. Musiały dostosować się do zasad, których nikt im nie przekazał. Bo miganie w rogu ekranu telewizora nie zawsze jest pomocne, nie zawsze ma jakikolwiek sens poza osobą migającą.

    Gorąco wam polecam tę książkę. Nie jest długa, a zawiera w sobie ogrom wiedzy. Na pewno uwrażliwi was na sytuację życiową osób głuchych. I być może kiedy w przyszłości spotkacie taką osobę, ułatwi wam to kontakt.

czwartek, 28 września 2023

[174] Monika Głąbińska - Zbrodnie odczytane z kości. Tajemnice antropologii sądowej


Monika Głąbińska Zbrodnie odczytane z kości. Tajemnice antropologii sądowej

"Zbrodnie odczytane z kości. Tajemnice antropologii sądowej" - Monika Głąbiska

Wydawnictwo Muza, 2023 rok

przeczytane: 09/2023

 8/10*

    Nie pamiętam kiedy ostatnio czytałam jakąś literaturę popularnonaukową, dlatego podwójnie się cieszę, że sięgnęłam po Zbrodnie odczytane z kości. Tajemnice antropologii sądowej. Jeśli jesteście fanami kryminałów i seriali kryminalnych, koniecznie przeczytajcie tę książkę i sprawdźcie, jak wiele już wiecie.

    Monika Głąbińska jest antropologiem sądowym i w swojej książce streszcza nam możliwości oraz wyzwania swojego zawodu. Zaczyna od teorii czym jest antropologia sądowa i z czym jest mylona. Opowiada o historii tej dziedziny nauki i jej prekursorach. A później gładko przechodzi do informacji, jakie można odczytać z kości.

Monika Głąbińska Zbrodnie odczytane z kości. Tajemnice antropologii sądowej

    Ile w tej książce można znaleźć ciekawostek, ile się nauczyć. Dla mnie praktycznie wszystko było nowością. Nie oglądam seriali kryminalnych, a książek o tej tematyce nie czytam aż na tyle dużo, by móc popisać się jakąś specjalistyczną wiedzą. Dlatego chłonęłam jak gąbka każdą informację wiedząc, że jest ona prawdziwa. W książce znajduje się jeden rozdział, w którym omówione zostają wady i zalety seriali i książek kryminalnych, oraz ich wpływu na rzeczywistość. 

Monika Głąbińska Zbrodnie odczytane z kości. Tajemnice antropologii sądowej

    Książka podzielona jest na wiele krótkich podrozdziałów, łatwo więc sobie ją dawkować - pod warunkiem, że uda nam się od niej oderwać. Dla mnie była ona niesamowicie ciekawa i trudno było mi zastopować audiobooka. Po tej lekturze z pewnością będę inaczej patrzyła na pewne fragmenty kryminałów, zdecydowanie bardziej krytycznie, bo już dysponuję jakąś wiedzą. Czy przyda mi się ona w życiu? Mam nadzieję, że nie. Cieszę się, że sięgnęłam po coś innego niż zazwyczaj i nauczyłam się nowego. Polecam.