Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Magdalena Witkiewicz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Magdalena Witkiewicz. Pokaż wszystkie posty

piątek, 14 kwietnia 2023

[134] Magdalena Witkiewicz - Zamek z piasku

 

Magdalena Witkiewicz Zamek z piasku

    Na początku roku sięgnęłam po książki Magdaleny Witkiewicz. Aż w końcu poczułam lekki przesyt historiami niewiernych kobiet. Zdaję sobie sprawę, że to na pewno wpływa na moją ocenę książki. Że pewnie bardziej by mi się podobała, gdybym w tym czasie nie przeczytała dwóch podobnych. Ale biorąc pod uwagę, że wszystkie trzy napisała ta sama autorka chyba mogę trochę popsioczyć na to, jak bardzo były do siebie podobne i że Zamek z piasku wcale mnie nie zaskoczył?


    Poznajcie Jęczącą Weronkę. Kobietę zafiksowaną na punkcie posiadania dziecka. Szukającą pomocy medycznej wszędzie tylko nie u psychologa. I absolutnie nie chodzi mi o to, że jej potrzeba potomstwa to problem do zlikwidowania, zapomnienia o nim, że powinna zrezygnować. Weronika po prostu nie potrafiła sobie z nim poradzić. Niespełnione pragnienie powoli niszczyło życie jej i jej najbliższych. A mnie tak strasznie popsuło lekturę, że czytałam naprawdę ze złością. Ze złością na główną bohaterkę. Na jej infantylne zachowanie. Na jej brak szacunku dla męża, dla siebie samej. Na jej ciągłe jęki, jaka to ona nie jest nieszczęśliwa. Na to jak bardzo to jedno jej uczucie zdominowało całą akcję i każdą jej rozmowę. Bardzo szybko miałam dość.

Magdalena Witkiewicz Zamek z piasku


    Weronika jest uwikłana w dwie relacje, i w każdej z nich jest stroną która tylko bierze. Jak bardzo egoistką była nawet w kontaktach z kochankiem, to głowa mała. Do tego tkwiła w jakiejś chorej, toksycznej przyjaźni z kobietą, która uwodziła jej męża. Zresztą, nie ona jedna. No tego już zupełnie nie potrafiłam zrozumieć. To była postać zupełnie pozbawiona charakteru. Mdła do bólu, cała składała się tylko z jednej myśli: "chcę dziecka". Nie współczułam jej. Nie potrafiłam wczuć się w jej sytuację, zrozumieć jej bólu, przez jej jednoznacznie roszczeniową postawę. Ja CHCĘ, ty mnie nie obchodzisz, więc siedź cicho i bądź taki jaki chcę, żebyś był.


    Cała fabuła książki to opis romansu kobiety, tego jak do niego doszło, jak trwało i jak się zakończyło. To chyba miała być próba rozgrzeszenia kobiety, ale dla mnie te argumenty, dlaczego zachowała się tak a nie inaczej, nie miały sensu. Każdy związek ma trudniejsze momenty, chwile rozczarowań i żalu, ale kręgosłup to kręgosłup, albo się go ma i pozostaje uczciwym, albo nie ma i zdradza. Zresztą, Weronika do końca pozostała oszustką, nie próbowała tak naprawdę naprawić swoich błędów, a tylko na nowo poukładać sobie życie, żeby było jej ciepło i wygodnie. 

Magdalena Witkiewicz Zamek z piasku


    Rozczarowałam się książką. Nie znalazłam w niej ciekawej fabuły, pogmatwanej akcji i zwrotów akcji. Nie było też głębokich przeżyć i wzruszeń. Główna bohaterka mnie nie kupiła, a tylko strasznie wkurzyła swoją postawą i zachowaniem, i irytowała mnie każda próba jej wybielenia. Podobało mi się pióro autorki. To jej czwarta książka, którą przeczytałam, i czyta się je naprawdę świetnie. Dlatego będę kontynuowała zapoznawanie się z jej twórczością, ale teraz muszę dokładniej wczytać się w opisy książek i nie zabierać się już za nic podobnego, bo to po prostu nie moja tematyka. Mam do niej odmienne podejście niż autorka i nie sprawia mi przyjemności czytanie takich historii.

środa, 7 grudnia 2022

[123] Magdalena Witkiewicz - Drzewko szczęścia

Magdalena Witkiewicz Drzewko szczęścia

    Kto nie chciałby mieć w swoim drzewie genealogicznym utytułowanego przodka? Kto nie chciałby mieć prawa do tytułowania się lord, lady? Nestorka rodu Kornelia Trzpiot pragnie umrzeć jako posiadaczka herbu i stawia przed swoją rodziną wymagające zadanie - daje im rok na odszukanie herbu rodziny (mimo że wie, iż takiego herbu nigdy nie było). Jak rodzina podejdzie do pomysłu babci Kornelii? Jakie będą skutki ich działań? Czy ostatecznie na grobowym pomniku pani Trzpiot będzie można wyryć "Lady"? Tutaj nic nie jest oczywiste i łatwe do przewidzenia.

Magdalena Witkiewicz Drzewko szczęścia

    Już na początku zaznaczę, że dla mnie Drzewko szczęścia nie jest opowieścią świąteczną. W prawdzie akcja rozpoczyna i kończy się w święta Bożego Narodzenia, ale pomiędzy mamy wszystkie dwanaście miesięcy, podczas których nie czuć świątecznego ducha. Jeśli więc planujecie lekturę najbardziej świątecznej książki, jaką tylko można znaleźć, to ta z pewnością się nie nada. I gdybym na siłę chciała szukać minusa tej książki, to tylko taki jeden udałoby mi się znaleźć. Bo książka jest naprawdę cudowna i na poziomie, którego zazwyczaj nawet nie oczekuję od powieści obyczajowych. Przyzwyczaiłam się, że zazwyczaj znajduję w tych historiach trochę niedociągnięć i nierzeczywistych sytuacji. W Drzewku szczęścia wszystko było idealne.

Magdalena Witkiewicz Drzewko szczęścia

    Książkę czyta się bardzo lekko i szybko - ze względu na styl oraz wydanie z wygodną, dużą czcionką. W pewnym wieku człowiek zaczyna doceniać takie plusiki, kiedy po całym dniu oczy są zmęczone i nie wszystkie teksty czyta się z przyjemnością. Przy Drzewku szczęścia można odpocząć. Zanurzyć się w historii nietuzinkowej rodziny pani Kornelii, uczestniczyć w ich dramatach dnia codziennego i śmiać się z zabawnych pomyłek, jakie popełniają. Historia nie jest głupiutka i bohaterowie też tacy nie są. A jednak da się napisać lekką i zabawną powieść, bez robienia z bohaterów infantylnych komediantów. W książce poruszone zostają również poważniejsze tematy, ale w bardzo nienachalny sposób. A wątek romantyczny? Po prostu idealny. Nie został on jakoś szczególnie wyróżniony i autorka nie poświęciła mu więcej czasu niż innym, ale napisała go z takim smakiem i bez przesady, że czyta się go z przyjemnością. Na pierwszy rzut oka Marta i Konrad mogą wydawać się schematycznymi postaciami z erotyku, ale ta ich znajomość tak naturalnie i w rzeczywisty sposób się rozwija, że chciałoby się ich więcej. 

Magdalena Witkiewicz Drzewko szczęścia

    Absolutnie nie żałuję, że Drzewko szczęścia okazała się mało świąteczną powieścią, bo była to książka po prostu bardzo dobra, którą z czystym sumieniem mogę polecić. W święta też przyjemnie się ją będzie czytało. Pomaga się zrelaksować i pośmiać, a to w czytaniu książek jest bardzo ważne.