Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Historia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Historia. Pokaż wszystkie posty

środa, 12 czerwca 2024

[225] Philip Line - Wikingowie. Wojownicy północy

 

Philip Line Wikingowie wojownicy północy

"Wikingowie. Wojownicy północy" - Philip Line

Wydawnictwo RM 2024 rok

przeczytane: 06/2024

 7/10*

    Zawsze lubiłam historie o wikingach, już nawet w powieściach z działu dla dzieci. Później zaczęłam poznawać mitologię nordycką i niezwykłą historię tych ludów, czytałam ich stare sagi, opisy ustroju społecznego. W książce Wikingowie. Wojownicy północy poznałam dokładnie ich sposoby walki, wyposażenie i porównałam to z przekazywaną w popkulturze wersją wikingów.

    Autor jest cenionym znawcą tematu, nie ma więc obaw, że pozwolił popłynąć wyobraźni i trochę podkolorował. W tekście podanych jest mnóstwo źródeł pisanych lub materialnych dowodów z wykopalisk archeologicznych na potwierdzenie przedstawianych informacji. Tam, gdzie pewności nie ma, jasno jest to wskazane. Książce można zaufać. 

Philip Line Wikingowie wojownicy północy

    Tematyka nie jest łatwa, ponieważ nie jest to ogólnikowo przedstawiona historia najazdów wikingów, ale bardzo szczegółowy opis taktyki, wyposażenia i działań, pełen imion, dat i nazw miejsc oraz wielu, wielu odnośników do starych kronik. Często podawane jest kilka różnych nazw broni i wyposażenia, w zależności od źródła. Do czytania potrzeba więc pełnego skupienia i - w moim przypadku - całkowitej ciszy.

    Książka jest bardzo bogatym źródłem wiedzy nie tylko o wikingach, ale również o wojownikach całej wojującej z nimi Europy. Z jednej strony to plus, że w jednej książce mamy taki przekrój i porównanie, z drugiej tytuł jest mocno mylący. Treści o wikingach nie przeważają. Wojska Karolingów, Franków, Anglosasów, Irlandczyków czy Słowian opisane są równie dobrze, według tych samych zagadnień, przez co dawka informacji robi się naprawdę przepotężna. Gdyby ktoś potrzebował do pisania książki rzetelnych informacji na temat wojen w czasach najazdów wikingów, ta książka to idealny materiał do researchu.

Philip Line Wikingowie wojownicy północy

    Ile udało mi się wynieść z książki? Całkiem sporo. Przede wszystkim to, że kreowany współcześnie wizerunek wikingów nie do końca jest poprawny. Dużo informacji, jak choćby na temat sposobów walki, nie ma potwierdzenia w źródłach historycznych i jest tylko domysłem. Wikingowie nie spisywali swojej historii z czasów przechrześcijańskich, pozostał tylko przekaz ustny pieśni - wyolbrzymiających dokonania bohaterów, pomijających wiele aspektów walk i wielokrotnie zmieniany, ostatecznie daleko różny od oryginału.

    Książkę czyta się ciężko, ale z przyjemnością. Nie jest to pozycja popularnonaukowa, nie służy więc do zachęcenia przypadkowego czytelnika do zainteresowania tematem. Żeby ją w pełni docenić i zrozumieć na pewno potrzeba dość sporej wiedzy historycznej, ponieważ dużo rzeczy nie jest wyjaśnianych - i albo ma się już o nich wiedzę, albo trzeba sobie doszukiwać informacji. Ja historię bardzo lubię, ale niestety nie znaczy to, że ją dobrze znam, często więc byłam pogubiona. Na szczęście zapału mi wystarczyło.

Philip Line Wikingowie wojownicy północy

 

    Wikingowie. Wojownicy północy to kawał bardzo dobrej książki o historii, bez mylących ubarwień i domysłów. Wszystko w niej to potwierdzone fakty historyczne, przedstawione w bardzo uporządkowany sposób, podzielone na rozdziały i podrozdziały, w których bardzo łatwo odnaleźć konkretny, interesujący nas temat. Nie jest to książka rozrywkowa, jest trudna i potrzeba do niej pełnego skupienia - no chyba, że ktoś w historii jest tak dobry, że bez problemu operuje wszystkimi opisanymi tu nazwami miejsc i postaci. Dla mnie okazała się cennym źródłem informacji, uzupełniającym to co już wiedziałam na temat wikingów i  im współczesnych. Polecam przede wszystkim pasjonatom ale też wszystkim ciekawym tego, jak to z tymi wikingami było naprawdę.


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu RM.

 

 

czwartek, 9 maja 2024

[212] Winston Graham - Jeremy Poldark

Winston Graham Jeremy Poldark

"Jeremy Poldark" - Winston Graham
Wydawnictwo Czarna Owca, 2016 rok
przeczytana: 06/2023
9/10*

     Akcja trzeciego tomu rozgrywa się bezpośrednio po wydarzeniach w drugim, a bohaterowie muszą się zmierzyć z konsekwencjami swoich czynów, o których przeczytać można było w Demelzie Poldark.W pierwszej części książki akcja kręci się wokół procesu Rossa. Można tu natknąć się na wiele sytuacji, które w dzisiejszych czasach wydają się absurdalne. Cały wymiar sprawiedliwości z tamtych czasów wydaje się wielką farsą, która nie ma nic wspólnego ze sprawiedliwością. Ta sytuacja daje Demelzie możliwość odkrycia swojego wielkiego talentu - uroku osobistego, który w tamtych czasach był praktycznie jedyną bronią kobiet.

Winston Graham Jeremy Poldark

    Sporo też czasu poświęcono drugiej gałęzi rodu - Francisowi i Elizabeth. Z postaci dość płaskich stają się bardziej żywi i pełni emocji, ich charaktery zostają rozbudowane a oni sami ukazani w innym świetle, niekoniecznie dobrym. Dużo lepiej jednak można zrozumieć ich postępowanie i nie oceniać tylko skutków działań, ale też motywy. Pojawia się kilka scen z życia mieszkańców okolicznych wiosek. W tym tomie zwłaszcza jedna historia wywołuje śmiech i to wielki. To pokazuje, że nawet cierpiąc biedą i żyjąc w skrajnie niezdrowych warunkach, można mieć powód do zabawy i śmiechu, mieć własne tradycje i zwyczaje. W książkach o Poldarkach ukazywany jest cały przekrój społeczności, bez ograniczania się tylko do klas wyższych.

    Autor sporo pisze o polityce i ekonomii, w czym nieraz się gubiłam. Ross to typowy przedstawiciel swojej klasy - angażuje się w wiele spraw, stara się pomnażać majątek i boryka się z wieloma problemami finansowymi. Zachwianie gospodarki mocno wpłynęło na akcję w poprzednim tomie. W tym Ross podejmuje się nowych wyzwań a my widzimy w nim bohatera silnego psychicznie, idącego nie najłatwiejszą drogą, ale wiernego swoim zasadom. Czasem zbyt dumnego i za wiele ryzykującego, ale przecież nikt nie lubi idealnych bohaterów w książkach.

Winston Graham Jeremy Poldark

    Ten tom był najkrótszy i bardzo szybko się go czytało. Było w nim wiele szczęśliwych momentów i dobrych wiadomości, jakby los wreszcie zaczął się szeroko uśmiechać do bohaterów. Nie było wielkich zaskoczeń, ale wydaje mi się, że autor nawet nie próbuje do takich dążyć. Raczej spokojnie opowiada historię, w której pełno porażek i triumfów, które przeplatają się ze sobą. Bohaterów da się polubić i śledzenie ich losów sprawia przyjemność. Polecam fanom książek historycznych.

niedziela, 28 kwietnia 2024

[209] Christopher W. Gortner - Wyznania Katarzyny Medycejskiej

 

Christopher W. Gortner Wyznania Katarzyny Medycejskiej

"Wyznania Katarzyny Medycejskiej" - Christopher W. Gortner

Wydawnictwo Książnica, 2011 rok

przeczytane: 02/2024

 10/10*

 

    Uwielbiam takie beletryzowane biografie, a już zwłaszcza życie dawnych królowych mnie fascynuje. Katarzyna Medycejska zapisała się mocno w historii Francji. Była nie tylko żoną króla, ale też matką trzech kolejnych władców, w których rządach aktywnie uczestniczyła.

     Christopher W Gortner opisał całe życie kobiety, od jej dzieciństwa we Florencji, problemów jej rodziny, niepewnej przyszłości, aż w końcu przybycie na francuski dwór i poślubienie delfina. Ukazał ją jako kobietę niezwykle silną, pewną siebie i wiedzącą, czego chce. Obdarzona inteligencją potrafiła przejąć stery nad własnym życiem i pokierować nim tak, jak sama tego chciała. 

 

Christopher W. Gortner Wyznania Katarzyny Medycejskiej

    Katarzyna pokochała swój nowy kraj i starała się rządzić mądrze. Po drodze napotykała wiele przeciwności losu i osób, które chciały wydrzeć jej władzę. W książce znalazło się miejsce na opisanie jej burzliwego romansu i nieszczęść, jakie się z nim wiązały. Wszystkie krzywdy, jakie doznała od otaczających ją osób, złagodziły nieco jej wizerunek. Mimo wszystko jednak nie zawsze była ludzką, współczującą władczynią, czego historia - i kultura, czerpiąca z jej życia inspirację - jej nie wybaczyła. 

    Jeśli kojarzycie książkę Aleksandra Dumasa Królowa Margot lub genialny film na jej podstawie, z pewnością pamiętacie przerażającą, okrutną i niecofającą się przed niczym złą królową matkę. To właśnie Katarzyna Medycejska, przez wielu oskarżona o zorganizowanie Nocy św. Bartłomieja - wymordowania hugenotów przybyłych do Paryża z okazji ślubu jej córki i hugenockiego władcy. Katarzyna jest też jedną z bohaterek serialu Nastoletnia Maria Stuart.

Christopher W. Gortner Wyznania Katarzyny Medycejskiej

    Wyznania Katarzyny Medycejskiej to wciągająca i trzymająca w napięciu historia dziewczyny, która została królową jednego z najbardziej liczących się krajów na ówczesnej mapie świata. Ile w niej faktów, ile trafionych domysłów autora, trudno określić, ponieważ nawet historycy spierają się na temat niektórych wydarzeń. Dlatego lubię czytać takie biografie i poznawać możliwe scenariusze, poznawać jakimi osobami mogły być znane postaci. Polecam.





poniedziałek, 19 lutego 2024

[197] Kamil Janicki - Pańszczyzna. Prawdziwa historia polskiego niewolnictwa

 

pańszyczna kamil janicki
 
"Pańszczyzna. Prawdziwa historia polskiego niewolnictwa" - Kamil Janicki

Wydawnictwo Poznańskie, 2021 rok

przeczytane: 02/2024

 6/10*

    Kiedy w bibliotece wpadła mi w oko ta książka pomyślałam, że to będzie dobra kontynuacja tematu po lekturze Chłopek. Tym razem miałam czytać o dalszej przeszłości, autor opisuje głównie wiek XVII, chyba najczarniejszy w polskiej historii.

    Książka napisana została z wielkim nakładem pracy, o czym może świadczyć choćby ogromna bibliografia. Nie do końca jednak takie przedstawienie tematu trafiło w moje gusta. Fakt, nauczyłam się z niej sporo, o pewnych faktach albo nigdy nie słyszałam, albo od czasów szkolnych zapomniałam. Poszerzyłam więc swoją wiedzę, a to najważniejsze. Lektura zachęciła mnie też do lepszego zgłębienia tematu i po raz kolejny uświadomiła, że historię Polski znam bardzo wyrywkowo. 

 

pańszczyzna kamil janicki

 

    Na plus zaliczam mnogość poruszonych tematów. Jest tu dużo o relacjach chłopa i pana, o ciążących na tym pierwszym obowiązkach i zobowiązaniach finansowych. Jest o różnorakich formach wyzysku oraz uzależnienia i przywiązania chłopa do gospodarstwa. Ale też o ich formach buntu - w granicach prawa, jeśli w ogóle można mówić o tym, że chłopi mogli powoływać się na jakieś prawo.

    To, czego mi zabrakło, to analiza. Autor przedstawia całe mnóstwo cytatów i opinii innych. Fragmenty te mają dużą wartość, ponieważ są to słowa pisane przez żyjących w tamtych wiekach obserwatorów, trochę jednak ciężko się to czyta. Zdecydowanie wolę, kiedy autor czyta te zapiski sam, a czytelnikom przedstawia swoje wnioski po tej lekturze, oryginały wspominając w bibliografii a nie cytując. Research był świetny, ale taka ilość cytatów dodała lekturze ciężkości. Pod tym względem wspomniane już "Chłopki" czyta się dużo lepiej.

 

pańszczyzna kamil janicki

 

    Brakowało mi też odrobinę spojrzenia samych chłopów na ich sytuację, oraz opisów ich codziennego życia i wypełniania obowiązków, pracy na roli, mierzenia się z problemami i osobistymi tragediami. Niestety, takie opinie trudno byłoby uzyskać, skoro chłopi nie potrafili czytać i pisać, nie mogli więc przekazać ich potomnym. Próba postawienia się na ich miejscu mogłaby więc mieć bardzo mało wspólnego z prawdą historyczną. Ale gdyby wykorzystać inne źródła historyczne, na pewno obraz sytuacji byłby pełniejszy.

    Książka w wyczerpujący sposób przedstawia sytuację chłopów w XVI, XVII i XVIII wieku. Obfituje w materiały źródłowe i porusza wiele tematów - podatki, sądownictwo, handel, bunt i przede wszystkim - pańszczyznę. Zabrakło mi "chłopskiego" spojrzenia na temat i trochę zraziła ilość cytatów, ale koniec końców polecam.

czwartek, 14 września 2023

[167] Philippa Gregory - Trzy siostry, trzy królowe (Dynastia Plantagenetów i Tudorów, tom 8)

 

Philippa Gregory Trzy siostry trzy królowe

"Trzy siostry, trzy królowe" - Philippa Gregory

Wydawnictwo Książnica, 2017 rok

przeczytane: 06/2023

 10/10*

    Małgorzata to najstarsza córka króla i królowej, młoda Tudorówna, wychowywana na chwiejnym dworze królewskim. Jej ojciec zdobył koronę na polu bitwy i do końca życia nie przestał lękać się cieni pokonanych przeciwników. Mała księżniczka nauczyła się królewskiej dumy od swojej babki, i od dziecka rywalizowała ze swoją siostrą oraz przybyłą z Hiszpanii bratową. Ta dziecinna rywalizacja przetrwała przez wszystkie lata i obecna była w ich relacjach aż do samego końca.


    Philippa Gregory w swoich książkach stara się być jak najwierniejsza historii. Lubię sobie przy lekturze jej książek poczytać artykuły w internecie, które opowiedzą mi o bohaterach coś więcej, i jeszcze nigdy nie znalazłam żadnej nieścisłości. Zawsze więc czytam prawdziwą historię żywych bohaterów, ubraną w emocje, marzenia i smutki, które być może im towarzyszyły.

Philippa Gregory Trzy siostry trzy królowe

    Trzy siostry, trzy królowe to lektura bardzo emocjonująca. Małgorzata zostaje królową Szkocji, ale nie przestaje być zależna od mężczyzn - od kolejnych mężów, od brata, od regenta, od panów rady, od papieża. Musi się upokarzać i płaszczyć, żebrać o pieniądze, pomoc i wsparcie. Na każdym etapie życia piętrzą się przed nią problemy, a wrogowie mnożą się jak szczury. Jest wykorzystywana przez najbliższych, pozbawiana ich opieki i wsparcia. Odmawia się jej nawet prawa do decydowania o własnych uczuciach - to Kościół i jej brat, król Anglii Henryk VIII Tudor mówią jej, kogo ma kochać, kogo szanować i komu przebaczać. Komu pozwalać pluć sobie w twarz tylko dlatego, że urodził się mężczyzną.

    Małgorzata to nie jest postać idealna. Momentami jest małą idiotką, zazdrośnicą i egoistką, która nie może znieść sukcesów innych. Ale z czasem dojrzewa, widzi coraz więcej. Wychowanie, które odebrała na dworze w Anglii, ukierunkowało ją na całe życie. Ale trudy życia dodały jej mądrości i odwagi. Ta postać wydaje się bardzo rzeczywista i dobrze znajoma, przez co tym bardziej się jej współczuje. 

Philippa Gregory Trzy siostry trzy królowe

 

    Czy wy też jako małe dziewczynki marzyłyście o byciu księżniczką? Ja marzyłam. Bo chciałam nosić piękne suknie, klejnoty i nie musieć chodzić do szkoły. Ale dziś bycie księżniczką czy królową wydaje mi się najgorszym losem na świecie. Jaką książkę o królowej, opartą na faktach historycznych, bym nie czytała, zawsze wywołuje u mnie łzy. Żadnej królowej nie żyło się dobrze. A wiecie od kogo zaznały najwięcej zła? Od najbliższych im mężczyzn. Małgorzata Tudor jest idealnym przykładem tego, jak słabe były związki między rodzeństwem, jak mało znaczyło zaufanie i miłość rodziny, kiedy w grę wchodziła władza.

    Gorąco polecam wam całą serię. Możecie czytać książki po kolei albo wybiórczo. Bohaterką zawsze jest inna kobieta, a wikipedia pozwoli szybko ogarnąć kto jest kim i skąd się wziął na tronie. Ja jestem w tej serii absolutnie zakochana. W niej jest tyle emocji, tyle zwrotów akcji, intryg, zdrad i tajemnic. Można znać losy bohaterów z historii, a i tak dać się zaskoczyć książce.

środa, 30 sierpnia 2023

[160] Wioletta Piasecka - Dom pełen tajemnic

 

Wioletta Piasecka Dom pełen tajemnic

"Dom pełen tajemnic"  - Wioletta Piasecka

Wydawnictwo Skarpa Warszawska, 2023

przeczytane: 07/2023

 7/10*

    Sara Leokadia Wolska jest młodą panną, której powoli zaczyna grozić staropanieństwo. Dziewczyna marzy o zostaniu pisarką i najchętniej tylko temu by się oddała. Ale uparta matka ani myśli pozwolić dziewczynie być szczęśliwą, nie kosztem utracenia własnej reputacji i zostanie okrzykniętą matki, która nie poradziła sobie z wychowaniem córki, skoro ta dopuściła się takiego skandalu i została pisarką. I to bez męża! Dziewczyna zostaje więc wydana za kandydata idealnego w oczach swojej matki: utytułowanego, majętnego, i starego - bo tylko taki ma szansę utemperować charakter krnąbrnej panienki. Prawdziwe oblicze oblubieńca bardzo szybko wychodzi na jaw i Sara z przerażeniem uświadamia sobie, że trafiła do piekła. Ale nie wolno jej powiedzieć ani słowa, bo to są jej małżeńskie sprawy. I nikt, a już z pewnością nie jej kulturalna i dobrze wychowana matka, nie chce słyszeć o biciu, gwałcie, zdradzie i ciągłych upokorzeniach. Witamy w XIX wieku.

Wioletta Piasecka Dom pełen tajemnic

    Jest to książka z gatunku tych, którym trzeba dać trochę czasu, żeby się rozkręciła i na dobre pokazała swój urok. Ale warto. Sara dorasta wraz z rozwojem akcji i ten proces jest bardzo dobrze widoczny. Widać, jak traci swoje romantyczne i naiwne nastawienie, kiedy styka się z kolejnymi przeciwnościami losu i złem ze strony innych ludzi. Jej serce twardnieje, ona sama staje się silniejsza, ale też spokojniejsza i bardziej pewna siebie. Ufa przede wszystkim własnemu osądowi i potrafi zawalczyć o siebie. Bo w końcu, po wielu perypetiach, to siebie stawia na pierwszym miejscu.

    Dom pełen tajemnic to historia wzruszająca, oburzająca i podnosząca ciśnienie. Na szczęście, ze szczęśliwym zakończeniem. Jest o obłudzie sfer wyższych, o ignorancji i głupocie mężczyzn (nie wszystkich), o zawiści kobiet (do czasu) i pełnej przeszkód drodze do spełnionego marzenia. Jest bardzo, ale to bardzo smutna. Występuje tu wątek bardzo fatalnego aranżowanego małżeństwa, ale wielki zawód sprawia nie tylko mąż, ale też inni, wydawałoby się, że najbliżsi. I to chyba te zdrady ja odczułam najbardziej. Najbardziej mnie oburzyły i zasmuciły, bo odbierały nadzieję na jakąkolwiek pomoc i pozostawiały Sarę samą sobie. 

Wioletta Piasecka Dom pełen tajemnic

    Jeśli nie boicie się silnych emocji, koniecznie sięgnijcie po Dom pełen tajemnic. To bardzo wzruszająca, ale również wciągająca książka. Fabuła z początku jest dość prosta i przewidująca, bo czytelnik od razu wie, że w tym małżeństwie Sara może być tylko nieszczęśliwa. Z czasem jednak rozwija się mocno wątek Sary jako pisarki, i tu już jest bardzo ciekawie, pojawiają się zagadki i nieoczekiwane zwroty akcji. Zakończenie jest satysfakcjonujące i raczej spokojne, tak jak Sara w końcu staje się spokojną i silną, mocno stąpającą po ziemi kobietą, która w przeszłości zostawiła wszystkie zawirowania i wstrząsy. Zdecydowanie polecam.

wtorek, 5 października 2021

[91] Agata Puścikowska - Waleczne z gór. Nieznane historie bohaterskich kobiet

agata puścikowska waleczne z gór

    Od zakończenia wojny minęło już 76 lat, a historie wielu dawnych bohaterów pozostają nieznane nawet dla ich najbliższych. Czy to milczenie o swoim bohaterstwie nie świadczy najlepiej o tym, czym kierowali się ci ludzie? Nie ryzykowali wszystkiego dla sławy i poklasku, a za całą nagrodę wystarczyło mi poczucie spełnionego obowiązku obywatelskiego i "dziękuję" od osoby, której pomogli. O góralach mówi się, że to ludzie twardzi. Góry i trudne warunki życia w nich ich tego nauczyły. Czytając historie bohaterskich kobiet tylko się w tym przekonaniu utwierdziłam. W książce Waleczne z gór. Nieznane historie bohaterskich kobiet Agata Puścikowska opisała historie piętnastu kobiet żyjących w czasach wojny i biorących czynny udział w obronie swojego kraju. 

agata puścikowska waleczne z gór

    Przed wojną były matkami, młodymi kobietami, dopiero wkraczającymi w dorosłość, sportsmenkami osiągającymi sukcesy. Krewnymi, sąsiadkami, żyjącymi własnym życiem, planującymi przyszłość. Wojna przekreśliła te plany, jak plany tysięcy innych. Trzeba było dostosować się do nowej rzeczywistości. I można było zrobić to na wiele sposobów. Były łatwiejsze drogi, którymi mogły pójść te kobiety. Skupić się na sobie i swoich bliskich, o ich dobro zadbać z całą mocą. One jednak potrafiły zaryzykować i poświęcić nawet własne życie, by ratować innych, pomóc im w ich walce, przekazać informacje, wesprzeć. Czytanie tych historie jest bardzo emocjonujące. Książka po prostu przekazuje informacje, historie pisane są prawie że w sposób chłodny, nie oceniający. Ale czytając takie rzeczy nie można reagować inaczej niż tylko smutkiem, jak ciężko doświadczone zostały te kobiety, złością na to, co człowiek może zrobić człowiekowi, i dumą, że tak wspaniałe kobiety były Polkami. 

agata puścikowska waleczne z gór

    Jak można ocenić książkę, w której spisano historie prawdziwe? Chyba jedynie pod kątem ich dobrania i jakości zgromadzonego materiału. To oceniam jako bardzo dobre. Ani przez chwilę się nie nudziłam. Temat bohaterskich góralek bardzo mnie zainteresował i trudno mi było czekać z lekturą kolejnego rozdziału do następnego dnia. Historie te  były wciągające, mocno zapadające w pamięć, wywołujące cały wachlarz emocji. Pokazywały też cały przekrój walecznych z gór. Były tu kobiety młodsze, starsze, mężatki, panny, matki. W różnych sytuacjach życiowych, na różnych etapach życia. Odpowiedzialne tylko za siebie albo też za innych. Ich działalność była różna. Inaczej zaczynały, i inaczej też kończyły się ich losy. Ta różnorodność losów kobiet - i ich sposobów na walkę z okupantem - dodatkowo wzbudzała zainteresowanie i kazała czytać dalej i dalej.

agata puścikowska waleczne z gór

    W książce zebrano ogromny materiał. Autorka wykonała ogromną pracę, docierając do rodzin bohaterek swojej książki, do miejsc, o których pisze, do dokumentów, które ocalały. Czasy wojenne i powojenne nie sprzyjały przechowywaniu tych historii. Wojenne bohaterki były prześladowane i musiały się ukrywać, milcząc o czasach wojny. Przez to wiele elementów ich historii zostało na zawsze zapomnianych. Na szczęście wielu krewnych tych kobiet dba o to, by ich historie nie zostały zapomniane. I to dzięki ich opowieściom, poprzez książkę, każdy może je poznać.

agata puścikowska waleczne z gór

    Ciężko mi się czyta wojenne książki. To zawsze lektura smutna i przygnębiająca. Ale Waleczne z gór. Nieznane historie bohaterskich kobiet wzbudziły we mnie poczucie dumy z tego, że to w moim narodzie były takie bohaterki. Każda ta historia daje nadzieję, że wierność, szacunek i miłość niczemu nie dadzą się pokonać. Nie mogę zakończyć tej recenzji inaczej jak tylko gorąco polecając wam książkę.


Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję Wydawnictwu Znak.



sobota, 8 lutego 2020

[58] Mika Waltari - Czarny Anioł

Niedawno czytałam i recenzowałam inną książkę tego autora, która nie do końca przypadła mi do gustu, postanowiłam jednak dać mu jeszcze jedną szansę i tym razem sięgnęłam po "Czarnego Anioła". To również miała być powieść historyczna, tu jednak pojawić się miał również romans. Czy i tym razem byłam rozczarowana czy może wręcz przeciwnie? Zapraszam na recenzję.

Głównym bohaterem jest Jean Ange, mężczyzna o nie do końca jasnej przeszłości. Pochodzi z Awinionu, ale dom rodzinny opuścił bardzo dawno temu. Od tego pory walczył w wielu bitwach i był świadkiem wielu ważnych dla losów świata wydarzeń. Ostatnie kilka lat spędził w niewoli u sułtana Mehmeda. Teraz przybywa do Konstantynopola, który przygotowuje się do oblężenia. Potężny sułtan zbiera ogromną armię, by zdobyć to niezdobyte miasto. Cesarz Konstantynopola zwraca się o pomoc do Zachodu i łacinników, a także samego papieża. Od roku 1054, czyli od schizmy wschodniej, istniał podział na chrześcijaństwo wschodnie i zachodnie. Mieszkańcy Konstantynopola - Grecy, papieża i łacinników nienawidzili bardziej niż sułtana. Przez to jeszcze zanim doszło do oblężenia, w mieście zdarzały się walki wśród obrońców oraz cały czas istniało ryzyko zdrady. Cesarz Konstantyn XI stał się bardzo niepopularny i wielu poddanych miało mu za złe, że podjął decyzję o zwróceniu się o pomoc do papieża i oficjalnym zjednoczeniu wschodnich i zachodnich chrześcijan.



W sam środek religijnego i politycznego zamętu trafia Jean - nie dość, że łacinnik, to jeszcze były niewolnik sułtana, podejrzewany o szpiegowanie dla niego. Jean uparcie chce walczyć za miasto i zginąć w jego obronie. Wie, że zjednoczone siły obrońców nie pokonają ogromnej armii sułtana, a mimo to przybywa do miasta i nie chce go opuścić, kiedy ma jeszcze czas. Jego motywy wyjaśnione zostają dopiero po upadku miasta, i mimo że już wcześniej pojawiały się jakieś sugestie i można było się domyślić prawdy, byłam usatysfakcjonowana pełnym wyjaśnieniem przeszłości Jeana.

Historia upadku Konstantynopola, powolnego oczekiwania na nieuniknione, spisana została w formie pamiętnika Jeana. To był wspaniały pomysł, dzięki temu można było lepiej poczuć atmosferę strachu i nerwowego napięcia. Jean niczego nie ubarwiał, nie koloryzował. Opisywał najważniejsze wydarzenia rozgrywające się w mieście, kolejne ataki i nastroje wśród obrońców. Było coś potwornego w odczytywaniu kolejnych dat wpisów i w odliczaniu sobie ile dni do upadku jeszcze pozostało - niecierpliwa ja sprawdziłam sobie na Wikipedii, kiedy dokładnie Konstantynopol upadł. Opisy walk nie były męczące, ale dosadne. Pokazały prawdziwe oblicze tamtej wojny i koszmar życia w oblężonym mieście.

Dla jeszcze większej dawki emocji, w książce pojawił się wątek romantyczny. Jean już na początku książki poznaje Annę, w które z miejsca się zakochuje. Dziewczyna też zaczyna darzyć go uczuciem. Ich związek wydaje się jednak bez przyszłości. Nie to miejsce, nie te czasy. Dochodzą do tego jeszcze zobowiązania zakochanych i ojciec Anny. Zakazana miłość trwa aż do końca książki. Wątek ten wywoła u was uśmiech, poirytowanie oraz smutek.

"Czarnego Anioła" gorąco polecam. Książka ta wywołała we mnie naprawdę silne odczucia, pozwoliła mi się w sobie naprawdę zatracić, a nie tylko przemknąć wzrokiem nad tekstem. To piękna historia miłosna z wojną w tle, niosąca sporą dawkę emocji ale też wiedzy i faktów historycznych. Cieszę się, że ją przeczytałam.

poniedziałek, 14 października 2019

[54] Tim Severin - Wiking. Dziecko Odyna


książka o wikingach

Nikt, kto lubi historie o wikingach, nie może przejść obojętnie obok tej książki - i okładki! Zapowiada ona wciągającą historię młodego wikinga podróżnika, odrobinę magii i bogów nordyckich, oraz całe mnóstwo niesamowitych przygód. Okładka nie kłamie. "Wiking. Dziecko Odyna" to rozbudowana i wciągająca historia podróży Thorgilsa, wzbogacona o klimatyczne tło średniowiecznej Europy oraz dzikiej Winlandii. 

Historia Thorgilsa Leiffsona rozpoczyna się od niesamowitej historii jego matki, tajemniczej Thorgunny. Kobieta ta przybyła nie wiadomo skąd, mimo swojego wieku i braku urody uwiodła młodego Leifa Szczęściarza, a na koniec umarła w niewyjaśnionych okolicznościach. Już za życia uznawana była za czarownicę i budziła lęk. Thorgils nie znał matki, ponieważ ta, jako malutkie dziecko, odesłała go do jego ojca. Chłopiec odziedziczył jednak po matce zdolność do przewidywania przyszłości. Był to dar, który go wyróżniał i który w znaczący sposób wpłynął na jego przyszłość.

książka o wikingach

Thorgils, jak wielu jego rodaków, nie był przywiązany do jednego miejsca. Dom ojca opuścił dość wcześnie i przez kilka lat mieszkał w Winlandii - części Ameryki Północnej odkrytej przez wikingów. Tak zaczęły się jego wędrówki od wyspy do wyspy, i od lądu do lądu. Thorgils przebywał na Islandii, Grenlandii, Hebrydach, w Irlandii. Był wojownikiem, mnichem, niewolnikiem, uczniem druida. Zakochał się, zdobył nowych przyjaciół i wrogów, uczył się i pogłębiał swoją wrodzoną umiejętność widzenia przyszłości. "Wiking. Dziecko Odyna" to wspaniały przewodnik po krajach północy XI wieku. Opisane tam są krajobrazy, system prawny, zwyczaje, życie codzienne, życie rodzinne, polityka i konflikty zbrojne. Fabuła stylizowana jest trochę na sagę, ale język i składnia są jak najbardziej współczesne. Książka napisana jest prostym językiem i bardzo szybko się ją czyta.

książka o wikingach


Głównego bohatera nie da się nie lubić. Poznajemy go jako dziecko i towarzyszymy mu w dorastaniu. Widzimy jego błędy, jego porażki ale i zwycięstwa, nie tylko nad innymi ale i nad swoimi słabościami. To nie jest typ idealnego bohatera, który ratuje świat, jest mistrzem we wszystkim, czego się dotknie, i do tego jeszcze kochają się w nim wszystkie kobiety. Thorgils jest bardzo prawdziwy, taki swojski. 

książka o wikingach


Fabułę ciężko byłoby streścić, ponieważ nie posiada ona głównego wątku, nie dąży do jakiegoś zakończenia i wyjaśnienia. To raczej ciąg opowiadań z kolejnych etapów życia Thorgilsa. Każda jego podróż to osobna przygodna, osobna historia. Książkę można sobie dzięki temu podzielić na osobne części i czytać partiami. Ta książka raczej nie wciągnie was na tyle, że będziecie zmuszeni przeczytać ją w jeden wieczór. Akcja i napięcie naprzemiennie rośnie i opada, pozwalając zrobić sobie przerwę od czytania.

książka o wikingach

"Wiking. Dziecko Odyna" to wciągająca historia podróży po XI-wiecznej północnej Europie. To nie tylko ciekawe przygody głównego bohatera, ale też charakterystyka średniowiecznej Skandynawii w skrócie. Opis tej codzienności tworzy niepowtarzalny klimat i pomaga lepiej wczuć się w historię. Mnie książka bardzo się podobała, wpisała się w mój gust czytelniczy i zdecydowanie ją polecam.

poniedziałek, 7 października 2019

[53] Mika Waltari - Mikael Karvajalka



recenzja książki

Zdarza wam się, że jakieś książki kupują was okładką? Mnie dosyć często, zwłaszcza, kiedy robię zakupy w księgarni a nie online. Kiedy zobaczyłam książkę Mika (Mike?) Waltari od razu wiedziałam, że to tematyka dla mnie. "Mikael Karvajalka" opowiada historię życia i podróży młodego Fina. Mikaelowi przyszło żyć w naprawdę burzliwych czasach i już od maleńkości w jego życiu obecna była przemoc. Po napadzie na wioskę, w którym zginęli jego rodzice, chłopiec trafił pod opiekę zielarki. Jej zawdzięczał swoje zainteresowanie medycyną i początki edukacji w miejscowej szkole katedralnej, które to przyczyniły się do wielu zawirowań w jego późniejszym życiu.

Młodego Mikaela z domu wygnała wojna i niebezpieczne znajomości, które nieopatrznie zawarł. Razem ze swoim przyjacielem opuszczają Finlandię i rozpoczynają wielką podróż przez kilka krajów europejskich. Dla każdego z przyjaciół podróż wygląda inaczej, w innych wydarzeniach biorą udział. Ciągle jednak towarzyszy im widmo wojny, wielkie przemiany społeczne, a nawet Inkwizycja. 

recenzja książki


Rzeczywiste wydarzenia historyczne w tle zawsze bardzo mnie cieszą, bo traktuję wtedy lekturę jako dodatkowo pouczającą i zawsze jakąś wiedzę z niej wynoszę. Niestety, mimo że książka "Mikael Karvajalka" miała być książką historyczną i właśnie to barwne tło miało być jej największą zaletą, zupełnie mi się ono nie podobało. Nie zostało ono dobrze przedstawione, rozbudowane i wyjaśnione. Autor skupił się na postaci głównego bohatera i opisał tylko mały fragment tamtej rzeczywistości, który bezpośrednio miał wpływ na chłopaka. Duży wpływ na to miała również narracja pierwszoosobowa. Czytelnik wie tylko to, co wie Mikael. A ten, pomimo swojej niezaprzeczalnej inteligencji i zdolności do bycia zawsze w centrum ważnych wydarzeń, nie potrafił przejrzeć wszystkich mechanizmów zdarzeń i nie wszystko do niego docierało. 

Nie do końca przypadł mi też do gustu styl, w jakim książka została napisana. Mam wrażenie, że po trosze była ona kreowana na komedię, a to zupełnie mi tu nie pasowało. Niektórzy bohaterowie byli tak komiczni i nierealni, że psuli nawet najciekawszą akcję. Wydaje mi się, że tylko Mikaela można było traktować serio, a i to nie zawsze. Czasami zachowywał się tak idiotycznie i nierealnie, że nie mogłam w to uwierzyć. Bądź co bądź książka miała być i była o wojnie, ale ani ci bohaterowie ani akcja do wojny mi nie pasowała. Za mało tam było prawdy a za dużo komizmu. 

recenzja książki


"Mikael Karvajalka" to pierwsza część historii Mikaela, ja jednak nie mam ochoty sięgać po następną. Niestety, nie mogę jej polecić fanom książek historycznych. Natomiast jeśli ktoś szuka oryginalnego stylu i niepowtarzalnego sposobu prowadzenia akcji, powinien się tą książką zainteresować. Styl autora był dla mnie prawdziwą nowością, i mimo że czytam dużo książek historycznych, ta wyróżniła się na tle innych. Niestety, dla mnie nie było to wyróżnienie pozytywne, ale to już oczywiście kwestia gustu czytelniczego.

wtorek, 1 października 2019

[51] Tessa Afshar - Perła w piasku

Skuszona okładką i opisem książki, obiecującym orientalną historię jednej z biblijnych postaci, sięgnęłam po książkę. Liczyłam na piękne opisy przyrody i zwyczaje mieszkańców pustyni. Na dramatyczne wydarzenia, żywych bohaterów, jednym słowem - porywającą historię. Niestety, lektura okazała się gorzej niż zła.



Zacznijmy od tego, że jeden z najciekawszych okresów życia Rachab został praktycznie pominięty. Jej życie w Jerychu było opisane pobieżnie, jakby w ogóle nie miało znaczenia. Tak, było nieprzyjemne, z pewnością nie mogło zostać uznane za inspirujące, ale stanowiło takie pole do popisu dla autora. Starożytne Jerycho z niezdobytymi murami, ze swoimi krwiożerczymi bogami, ze skandalicznym sposobem życia najbogatszych. No ale trudno, pomyślałam sobie, autorka ominęła to bo na pewno chciała skupić się na czymś innym, czemu poświęci większość książki.

"Perła w piasku" jest tak przesycona religijnością autorki, że momentami aż nie mogłam tego znieść. Miałam wrażenie, że czytam nie powieść, a podręcznik do religii. Problem leżał chyba w tym, że autorce nie udało się zachować równowagi pomiędzy akcją a wywodami na temat miłości Boga. Książka była po prostu nudna. Samo nawrócenie Rachab było bardzo naciągane. O Bogu opowiedział jej żołnierz z Jerycha, a ona po kilku zdaniach stała się jego znawczynią i gorliwą wyznawczynią. Kobieta przyzwyczajona do innych bogów powinna wysnuć inne wnioski i dużo trudniej powinno jej być uwierzyć w tak odmienne bóstwo. Dla niej powinno to być w ogóle niepojęte, że jakikolwiek bóg może być tak dobry. Jej nikt nie przekonywał, nikt jej nie opowiadał, nie nauczał, sama odkryła prawdę. Nierealne.



Jerycho zostaje zdobyte, a jedyni ocalali - Rachab i jej rodzina, przyłączają się do Hebrajczyków, wrogów. Kolejny zgrzyt. Hebrajczycy byli potworami, inaczej tego nazwać nie mogę. Ocenili innych przez pryzmat własnej wiary i zwyczajów, uznali mieszkańców Kaanan - wszystkich! - za grzeszników, którzy nie zasługują na życie. I ich sukcesywnie wymordowywali. Oczywiście, głosząc jednocześnie nauki o miłosierdziu. Dla mnie była to potworność, zwłaszcza opis zdobywania Jerycha. Nie potrafię zrozumieć, jakim trzeba być człowiekiem, żeby po czymś takim z własnej woli dołączyć do morderców swoich sąsiadów, przyjaciół, dalszych krewnych? Jak bardzo trzeba było ich nienawidzić, żeby ucieszyć się z ich śmierci i stać się jednym z oprawców, przyczyniać się do kolejnych mordów? Rachab i jej rodzina to zdrajcy. Kobieta wiedziała o planach Hebrajczyków i pomagała im. Jak to mogło nie splamić jej sumienia gorzej niż bycie prostytutką? Wiem, że historia chrześcijaństwa pełna jest przemocy w imię wiary. Ale w "Perle w piasku" mamy pochwałę tych czynów i zupełny brak obiektywizmu.



Autorka pisze naprawdę pięknie. Ma świetny styl, fragmentami o miłości i wybaczeniu potrafi trafić do serca czytelnika. Szkoda tylko, że nie zna umiaru i nie poświęca w ogóle czasu na budowanie akcji. W książce jest tyle absurdów, że nie wiem jakim cudem dotrwałam do końca. Rachab poznaje Hebrajczyków, kiedy ci przychodzą do miasta szpiegować. Śmiać mi się chce, w jaki sposób autorka to opisała, jak bardzo beznadziejne to było. Szpiegowanie nie było Hebrajczykom potrzebne - nie mieli zamiaru używać podstępu ani tak naprawdę walczyć. "Szpiedzy" weszli tylko do jednego budynku i rozmawiali tylko z jedną osobą. To ma być "szpiegowanie"? No chyba jednak nie. Co dalej? Rachab twierdzi, że lista grzechów jej i jej rodziny ciągnie się w nieskończoność, a mowa jest tylko o profesji kobiety i oddaniu w ofierze dziecka jej siostry. Ona i jej rodzina to zdrajcy, a traktowani są jako postacie pozytywne. Szalmon to głupek, który uważa, że jego pierwsze małżeństwo było jałowe, bo jego żona nie była równie fanatyczna jak on - dokładnie takie słowa zostały użyte.

 Po opuszczeniu ruin Jerycha, zaczyna się wielka historia miłosna Rachab i Szalmona. To akurat mi się podobało. Było coś rozczulającego w ich wzajemnych unikach i niepewności, w ich walce z własnymi uczuciami. Naprawdę dobrze przedstawiony został strach i wstyd Rachab, żal i miłość Szalmona. To wszystko poszło dobrze, naturalnie i gładko, z morałem i jakąś lekcją. Ale tak nudno, że do czytania musiałam się zmuszać. Bo oprócz zapewnień o wzajemnej miłości i ciągłych rozmyślań Rachab i Szalmona na temat Boga, wybaczania i pokuty, nie działo się zupełnie nic.



Podsumowując, książki nie polecam. Nie ma w niej żadnej akcji ani fabuły. Autorka wprawdzie pisze bardzo dobrze, ale tematyka spodoba się bardzo wąskiemu gronu czytelników, większości nie spodoba się bezkrytyczne podejście do aktów ogromnego okrucieństwa. Autorka opisała ohydne mordowanie mieszkańców miast, które nic nie zawiniły Hebrajczykom.  Kiedy zaczynała pisać o sprawiedliwości Hebrajczyków, która jest po prostu okrucieństwem, jej bohaterów zaczynało się nienawidzić.  Bóg Hebrajczyków był bogiem bardzo mściwym i okrutnym, który karał nie za grzechy, ale za nieczczenie go. Mnie ta lektura na pewno nie sprawiła przyjemności. Fakt, wzbudziła silne emocje, nie mogłam nie czuć gniewu czytając o czynach Hebrajczyków. Ale to nie jest to, czego oczekuję od dobrych książek. Dla mnie ta książka to kompletna pomyłka.




poniedziałek, 17 września 2018

[29] Philippa Gregory - Czerwona królowa

Philippa Gregory to autorka, która dla mnie mogłaby pisać podręczniki do historii. Jej pierwszą książką, jaką przeczytałam, była "Czarownica" - książka na tyle sugestywnie napisana, że miałam przez nią kilka koszmarów. Później przeczytałam "Dziedzictwo" - historię demonicznej Beatrice, dziewczyny mądrej, sprytnej i niewyobrażanie złej. A później odkryłam książki historyczne pani Gregory, i przepadłam na dobre.



"Czerwona Królowa" jest drugim tomem serii "Wojna Dwóch Róż". Choć spotkałam się i z wersją, że to tom czwarty lub trzeci. Opisuje ona wydarzenie mające miejsce w trzech innych tomach, jednak z punktu widzenia innej bohaterki. Tu o wojnie dwóch róż opowiada Małgorzata Beaufort, matka przyszłego króla Henryka. Poznajemy ją jako małą dziewczynkę, zawsze wierzącą w swoje powołanie i silną więź z Bogiem. Jej marzeniem było wstąpić do klasztoru i zostać świętą, matka jednak wydała ją bardzo szybko za mąż. Małgorzata była kuzynką króla Lancastera, i temu rodowi pozostała do końca wierna. Jako dorosła kobieta spiskowała, szukała sojuszników i opłacała działania zbrojne. Wierzyła w swoją sprawę, była pewna, że Yorkowie to uzurpatorzy i nie mogą dalej rządzić Anglią, że muszą zwolnić tron dla jej syna.



Małgorzata to postać irytująca. To kobieta wręcz nawiedzona, mająca obsesję na punkcie swojej rodziny i planów, jakie według niej ma wobec niej Bóg. Czasami trudno było mi nie denerwować się na jej jawną głupotę, kiedy z uporem maniaka ignorowała prawdę. Nie potrafiła docenić pokoju i dobrobytu, jaki zapanował w kraju pod rządami Yorka, bo cały czas myślała tylko o tym, jak może pomóc w pokonaniu go. Jej upór i determinacja byłyby godne pochwały, gdyby dotyczyły innej sprawy. Małgorzata i jej sojusznicy nie pozwalali wojnie się skończyć, podburzali i atakowali. Nie po to, żeby poprawić sytuację w kraju ale po to, żeby ich było na wierzchu.



"Czerwona królowa" opisuje prawdziwą historię, prawdziwy konflikt. To nie fantastyka, w której mamy Zło, które trzeba pokonać, z góry wiadomo kto jest dobry a kto zły i kto ma rację. Tutaj rację miały obydwie strony, a może nie miała jej żadna. Można polubić Małgorzatę i jej kibicować, albo uznać jej argumenty i marzenia za głupie, i sympatią obdarzyć jej przeciwników. Ja jej nie polubiłam, a książka i tak dostarczyła mi dużo rozrywki. Philippa Gregory pisze naprawdę dobrze. Zachowuje idealną proporcję pomiędzy dialogami a opisami.W plastyczny sposób opisuje wydarzenia, które wielu mogłoby uznać wręcz za nudne.Nie wiem, czy jest to książka dla każdego. Ja książki historyczne bardzo lubię, więc czytało mi się bardzo dobrze. Dla kogoś jednak, kto historii nie lubi i woli czytać książki, których akcja osadzona jest w teraźniejszości, na pewno nie będzie dobrym wyborem. Bo mimo, że napisana w bardzo ciekawy sposób, opisuje po prostu historię, która się kiedyś wydarzyła. Bez zbędnych ubarwień, dodatków w postaci magicznych istot czy romansów wymyślonych postaci.




niedziela, 26 sierpnia 2018

[27] Mario Puzo - Rodzina Borgiów

Historia Kościoła  to bardzo wdzięczny temat dla tych, którzy lubią pisać historie wstrząsające, oburzające, takie, które czyta się z wypiekami na twarzy. Mimo że niektóre szokujące zachowania z przeszłości są nam już dobrze znane i w jakiś sposób "przyswojone", to te związane z Kościołem dalej są odbierane jako te bardziej niemoralne i złe, zapewne ze względu na kontrast z naukami Kościoła. Historia rodziny Borgiów opisana przez Mario Puzo, jest historią opartą na faktach. Taka rodzina żyła naprawdę, takie też historie o nich opowiadali im współcześni. Ile w nich prawdy? Tego już się nie dowiemy. 


Głową rodziny Borgiów jest Rodrigo Borgia, bogaty kardynał, ojciec wielu dzieci i kochanek jeszcze większej ilości kobiet. Jest to człowiek bardzo ambitny, oddany swojej rodzinie. W sposób pozbawiony skrupułów intryguje najpierw by zostać papieżem - co mu się udaje, później, by dzięki swojemu synowi zjednoczyć całą Italię, wtedy jeszcze podzieloną na księstwa. Jeśliby przymknąć oczy na fakt posiadania przez papieża kochanek i publicznie uznanych dzieci - co było jednak normą wśród wysoko postawionych ojców kościoła, Rodrigo jest postacią, której motywy można zrozumieć i nie potępiać go. Fakt, przekupywał, groził, szantażował, decydował o losie swoich dzieci wręcz sprzedając je dla dobra swoich planów. Finansował kampanie wojenne, w wyniku których mordowano bezbronnych mieszczan i wieśniaków, palono miasta i niszczono plony, ale... kiedyś tak się realizowało swoje plany. Rodrigo Borgia chciał połączyć księstwa Italii w jedno królestwo, którym sam by rządził jako papież, a następnie przekazał swojemu synowi, Cezarowi, który miałby po nim zostać następnym papieżem. Cel sam w sobie nie był zły. Należy też pamiętam o tym, że nie przyszedł on do głowy papieżowi, a człowiekowi, który został papieżem po to, by go zrealizować.



W książce przedstawiono szczegółowo losy czwórki dzieci Rogrigo Borgia: Cezara, Juana, Lukrecji i Jofre. Najstarszy z nich, Cezar, był kluczem do spełnienia ambicji ojca. Był to chłopak nawykły do tego, że inni są mu posłuszni, że dzięki pieniądzom ojca może dostać wszystko. Że ludzie go uwielbiają i dzięki ich miłości wszystko przychodzi mu z łatwością. Z trzech synów papieża Cezar wydał mi się najlepszym człowiekiem. Przede wszystkim była to postać bardzo prosta: nie knuł, nie mydlił oczu. Jeśli miał do kogoś żal, wyzywał go na pojedynek i się z nim rozprawiał. Nie był tchórzem, który robiłby cokolwiek po kryjomu. Bywał okrutny i mściwy, zwłaszcza na wojnie. Ale gdyby nie jeden ogromny grzech, który mu ciążył, uznałabym go za postać pozytywną.

Juana i Jofre odebrałam jako dwóch tchórzy i mięczaków, którzy dzięki pieniądzom ojca stali się zwykłymi mendami. Nie potrafili niczym się zająć, żadnej pracy doprowadzić do końca. Byli wiecznymi dziećmi, które potrafią tylko żądać i nic nie dawać w zamian. Nawet Jofre, który z pozoru był niewinnym i dobrym dzieckiem, był małym potworkiem. Człowiekiem słabym i ulegającym uczuciom, pod wpływem których robił naprawdę potworne rzeczy.



Lukrecja miała ogromnego pecha, że urodziła się córką swojego ojca. On to popchnął ją do zrobienia jedynej złej rzeczy, jaka plamiła jej życiorys. Poza tym była to dziewczyna pełna ciepła, miłosierdzia oraz siły, która pozwoliła jej przeciwstawić się ojcu. Lukrecja bardzo kochała swoją rodzinę, była zdolna do prawdziwej miłości. Kiedy przejrzała na oczy i zobaczyła, jak okrutni potrafią być jej ojciec i najstarszy brat, skryła się przed nimi w klasztorze, ponieważ nie mogła znieść tego, że jej najbliżsi mogą postępować w ten sposób. Wtedy też jawnie zbuntowała się przeciwko ojcu, którego tak wielu się bało.



"Rodzina Borgiów" to historia rodziny, która przez historyków została uznana za pierwszą włoską mafię. Znajdziemy w niej momenty zwykłego, rodzinnego szczęścia, wielkich przełomów, niezgody i okrucieństwa. Jej bohaterów będziemy na przemian nienawidzić i żałować, będziemy im kibicować lub życzyć klęski. Mario Puzo udało się stworzyć postaci z krwi i kości, pełnych wad i zalet, zwykłych ludzkich sprzeczności. Postaci, które się wahają, które potrzebują rady i wsparcia. Ludzi ślepo podążających w jednym kierunku, by na koniec dostrzec, że całe życie postępowali niewłaściwie. Historię Borgiów można znać, a i tak cieszyć się lekturą książki.

sobota, 28 lipca 2018

[25] C.W. Gortner - Ostatnia królowa



O historii Hiszpanii wiem bardzo mało, mało też znajduję jej w czytanych książkach czy oglądanych filmach i serialach. Jakiś czas temu na moją listę książek do przeczytania trafiła historia infantki Joanny Szalonej. Kobiety, która była postacią mającą wielki wpływ na historię swojego kraju, postaci tragicznej i mocno obecnej w kulturze hiszpańskiej. Jej życie było jednym pasmem zdrad i walk z najbliższymi jej ludźmi. Ale od początku...

"Ostatnia królowa" to powieść napisana naprawdę w świetnym stylu. Opisuje wydarzenia rzeczywiste, nie jest to jednak mdłość niektórych książek historycznych, żadne suche fakty ale naprawdę trzymająca w napięciu historia. Książka nie opisuje całego życia Joanny. Rozpoczyna się w momencie, kiedy infantka jest nastolatką, i towarzyszy jej przez całe życie dorosłe aż do momentu uwięzienia około dwadzieścia lat później. Opisuje jej małżeństwo z Filipem Pięknym, życie we Flandrii, śmierć matki i starszego rodzeństwa, które otwarło jej drogę do tronu zjednoczonej przez rodziców Hiszpanii. Jej niezłomną wolę, by kontynuować dzieło matki, jej walkę z kiedyś ukochanym mężem i jego doradcami, a także swoimi rodakami, którzy na tronie woleliby widzieć marionetkę niż kolejną silną kobietę.



Czytam dużo książek o prawdziwych królowych i już przyzwyczaiłam się, że tym kobietom nigdy nie było łatwo, nigdy nie były w pełni szczęśliwe. Dlatego też zaczynając czytać historię Joanny Kastylijskiej zdziwiłam się,  jak dobrze jej się układa. Wprawdzie musiała opuścić swój rodzinny kraj i rodzinę, ale zamieszkała w naprawdę pięknej i bogatej krainie, poślubiła mężczyznę w swoim wieku, w którym z wzajemnością się zakochała. Urodziła dzieci, w tym następcę tronu, jako królowa spełniła więc swój obowiązek i nie musiała obawiać się, że mąż zechce się jej pozbyć. Jak się jednak okazało, szczęście szybko się od niej odwróciło.



Przez historię Joanna została nazwana Szaloną. Została odsunięta od władzy i uwięziona, a jednak odniosła zwycięstwo. Czytają o jej losach niejednokrotnie chciało mi się płakać. Joanna była królewską córką, żoną spadkobiercy cesarstwa Habsburgów oraz następczynią tronu Kastylii i Aragonii, a jednak była najbardziej bezbronną z postaci występujących w książce. Historia Joanny jest naprawdę tragiczna, istny wyciskacz łez. Nie znając historii tej królowej miałam nadzieję na szczęśliwe zakończenie, i naprawdę jej tego życzyłam. Autor z Joanny stworzył bohaterkę, którą naprawdę da się lubić i kibicować jej. Jest odważna, silna, pełna empatii, mądra. To postać bardzo rzeczywista. Zdarzało jej się popełniać błędy, ulegać emocjom, zachwiać przy wielu klęskach, które poniosła.



Joanna Kastylijska to postać mało znana, ale bardzo ciekawa. Książkę o jej losach czyta się naprawdę przyjemnie, mimo że jest taka smutna. Zdecydowanie polecam.

wtorek, 15 maja 2018

[15] David Gibbins - Total War. Rome. Zniszczyć Kartaginę


O wojnach punickich każdy z nas uczył się na lekcjach historii. Słyszeliśmy o Hannibalu i jego słoniach, i o zrównaniu z ziemią potężnego miasta - Kartaginy. A także o sławnych rzymskich wodach - Scypionie Afrykańskim i Scypionie Młodszym. O tym drugim szczegółowo opowiada w swojej książce David Gibbins, towarzysząc mu podczas dorastania i służbie Rzymowi. 

Seria gier komputerowych "Total War" jest mi zupełnie obca. Nie znam żadnych gier poza trzema częściami The Sims, nie wiem więc na ile książka opisuje po prostu fabułę gry, a ile w tym kreatywności autora. 

Scypiona poznajemy jako dorastającego nastolatka, który nigdy jeszcze nie walczył, ale który już wie, że przeznaczone jest mu zostać wielkim wodzem. Razem z przyjaciółmi kształci się w Akademii, ucząc się walki oraz strategii. Jego życiowym celem jest doprowadzenie do zniszczenia Kartaginy. Zanim jednak choć zbliży się do tego miasta, musi pogodzić się z tym, że Rzym nie wygląda tak, jakby sobie tego życzył. Rządzą nim ludzie o zupełnie różnych od jego ambicjach, którzy nie podzielają jego obaw i nie chcą mu sprzyjać. Żeby zdobyć to, co w swojej przepowiedni powiedziała mu wyrocznia, musi się ugiąć i grać według zasad, które potępia, stać się prawie taki jak ludzie, którymi gardzi.




Akcja książki ciągnie się przez około dwadzieścia lat, i na ich przełomie dobrze widać, jak Scypion z impulsywnego, skłonnego do działania pod wpływem emocji młodzika zmienia się w nieugiętego ale też potrafiącego dostosować swoje zachowanie do sytuacji mężczyznę. Mając przed sobą jeden cel dąży do niego uparcie, idąc na kompromisy i rezygnując z tego, czego równie mocno pragnie. Odrzuca miłość bo wie, że ciąży na nim powinność kontynuowania dzieła swoich przodków, i nie może pozwolić sobie na to, by wokół jego osoby wybuchł skandal a on sam stracił na znaczeniu wśród rzymskich elit.



Mimo że książka jest o wojnie, została zachowana równowaga pomiędzy opisami bitew i zdarzeń pomiędzy nimi. Oprócz Scypiona dość mocno zostały rozbudowane postaci jego najbliższych przyjaciół. Z opisów tych wyłaniają się mocno zaznaczone charaktery, a postaci wydają się bardzo realne. Dość zaskakująca jest kompozycja książki - składa się z fragmentów oddzielonych od siebie bardzo długimi odstępami czasu. Wynika to zapewne z faktu, iż to opis fabuły gry. Tak więc jednemu wydarzeniu poświęcony jest fragment książki, w którym zostaje on dokładnie opisany, od początku do końca, a następnie jest przeskok i akcja toczy się już kilka lub kilkanaście lat później. Są ci sami bohaterowie, ale zdarzenie już inne. Nawiązania jednych do drugich oczywiście są, ale nie tak płynne jak to zazwyczaj w powieściach bywa. 



Jestem fanką wszystkiego co "starorzymskie", więc i ta książka przypadła mi do gustu. Choć zarzucić jej mogę, że za mało było wątków pobocznych. Dążenie do wojny i zniszczenia Kartaginy było właściwie jedynym wątkiem. Nawet zakazana miłość Scypiona opisana została krótko i zwięźle, mimo że nawiązanie do niej pojawiło się również na sam koniec i tam okazało się, że to bardzo istotny wątek. Ze względu na tę fabularną ubogość książka nie wszystkim przypadnie do gustu. Polecałabym ją raczej fanom starożytnego Rzymu oraz serii gier "Total War".I tak jak w przypadku innych książek o podobnej tematyce zachęcam wszystkich do spróbowania lektury, tak ta wydaje mi się za uboga, by móc wciągnąć i zauroczyć.