Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Science Fiction. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Science Fiction. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 30 kwietnia 2024

[210] Frank Herbert - Diuna

 

Frank Herbert Diuna
 
"Diuna" - Frank Herbert

Wydawnictwo Rebis, 2021 rok

przeczytane: 04/2024

 3/10*

     O Diunie słyszałam wiele, wiele lat temu, ale jakoś nigdy nie było okazji jej przeczytać. Wybrałam się jednak na film, obejrzałam pierwszą i drugą część i stwierdziłam, że koniecznie muszę przeczytać pierwowzór. Bo za mało mi było w ekranizacji wyjaśnień, motywów. Film ogląda się świetnie, dobrze się na niego patrzy bo jest tam po prostu dużo ładnych obrazków. Ale dla mnie posiada za wiele niewiadomych. Przede wszystkim za mało w nim wiadomo o bohaterach, za mało o świecie poza Arrakis, za mało o motywacjach poza tymi wygłaszanymi w dialogach.

 

Frank Herbert Diuna

    Czytałam i czytałam, momentami słuchałam audiobooka - tego drugiego absolutnie nie polecam, ciągłe mlaskanie lektora jest okropne. Już w 1/3 książki miałam załamanie i ogromną chęć się poddać. Na początku myślałam, że w styl Franka Herberta się "wczytam", i czekałam. Niestety, na próżno. Książkę czyta się straszliwie ciężko. Trudno przebrnąć przez filozoficzne rozmyślania bohaterów, pełne niezrozumiałych odnośników i powiązań z wydarzeniami nieopisanymi we wcześniejszych rozdziałach.

    Diunę zmęczyłam po prawie dwóch miesiącach i stwierdzam, że była nie tylko ciężka w odbiorze, ale przede wszystkim nudna. Jak na taką objętość akcji wcale nie ma tak dużo. Książka jest miejscami tak bardzo przegadana, że powracając do właściwej akcji zdążałam już zapomnieć co tam się działo wcześniej. Bohaterowie nie zostali dobrze przedstawieni, a ich przemowy były tak napuszone i niepasujące do nich, że nie dało się ich znieść. Nawet Paul był dla mnie statystą, którego motywów i prawdziwych emocji nie widziałam. Jeden jedyny Vladimir Harkonnen był dla mnie postacią napisaną w pełni, jego jednego mogłam zrozumieć.

Frank Herbert Diuna

    Dziwny był dla mnie ten cały kult Muad'diba. Rozumiem skąd to się wzięła - z fałszywych przepowiedni przygotowanych setki lat wcześniej. Ale nie widziałam tego, jak legenda staje się żywa, jak Paul dorasta do stania się postacią z opowieści. Do tego wyjątkowo irytujące i śmieszne były ciągłe uwagi jego matki w jej głowie na temat Paula: ale on to powiedział, wow, jak on to pomyślał, to co mówi jest takie niesamowite. 

Frank Herbert Diuna

    Podsumowując, dla mnie Diuna okazała się porażką. Film się dobrze ogląda bo jest ładny i ma przyjemną ścieżkę dźwiękową. Książka jednak jest dla mnie nudna. Ani świat Franka Herberta, ani bohaterowie, ani to co robią nie są dla mnie czymś wyjątkowym i znam mnóstwo innych książek bardziej rozbudowanych, skomplikowanych i zapadających w pamięć. Żadna książka nie będzie dobra dla wszystkich. "Diuny" nie polecam, bo nie znalazłam w niej ani nic wyjątkowego, ani nawet dobrego.

poniedziałek, 27 listopada 2023

[190] Anna Kowalczyk - Mroczna przyszłość

Anna Kowalczyk Mroczna przyszłość

"Mroczna przyszłość" - Anna Kowalczyk

Wydawnictwo WasPos, 2023 rok

przeczytane: 10/2023

 2/10*

     Lubię dystopie i sporo ich już przeczytałam. Jednak wśród tych wszystkich wizji przyszłości jeszcze nigdy nie czytałam o przyszłości Polski. Patrząc na to, jak szybko zmienia się świat oraz klimat, chyba każdy z niepokojem myśli o tym co czeka nas za kilkadziesiąt lat, jak będzie wyglądał nasz kraj i jak my i nasi następcy przystosują się do nowych warunków.

    Anna Kowalczyk podjęła się stworzenia takiej historii. Wyobraźnią wyruszyła w podróż do przyszłości i wykreowała nową wizję Polski, w której na ludziach zemścił się klimat. Choroby, mrozy, upały. Ale też wiedza i umiejętności, o których zdążyli zapomnieć, korzystając z technologii i pracy innych. 

Anna Kowalczyk Mroczna przyszłość

    Akcja śledzona jest z punktu widzenia Kariny, młodej dziewczyny, sieroty, której rodzice włożyli ogromny wkład w stworzenie samowystarczalnej społeczności. Teraz Karina kontynuuje ich dzieło. Jest empatyczna, pomocna i pracowita. Wykorzystuje wszystkie swoje umiejętności i siły w pracy na rzecz mieszkańców małej osady, którzy są dla niej rodziną. W tym jednym miejscu zebrali się ludzie podobni do siebie, którym obce są jakiekolwiek złe myśli i którzy wiedzą, że tylko trzymając się razem i pomagając sobie nawzajem, mogą przetrwać.

    Właściwie trudno wyłuskać z treści fabułę. Karina jest w ciągłym ruchu. Podróżuje do sąsiednich osad w celach handlowych, wybiera się na wyprawy łupieżce ostatnich ocalałych sklepów czy na polowania do lasu. Są to czynności wprowadzające wiele chaosu, a mało emocji i postępu akcji. Tym bardziej, że opisane są tak szczegółowo, że autorka nie pominęła żadnej zjedzonej kanapki ani nałożonej skarpetki. W ten sam sposób przedstawione zostało życie w osadzie - dobitnie szczegółowo. Każda wizyta u sąsiadów, każdy podział pracy, każda myśl każdego bohatera zostały opisane, a 80% książki to dialogi. Męczy to strasznie.

Anna Kowalczyk Mroczna przyszłość

    Bohaterowie książki prowadzą sielankowe życie, w którym nawet walka z ciężkimi warunkami pogodowymi jest dla nich zwycięska. W końcu jednak w ich życiu pojawia się największy i najgroźniejszy drapieżnik - człowiek. Jego najgorsza odmiana - egoistyczny, zachłanny, okrutny. Jego działania przysporzyły wiele cierpienia, więc Karina osobiście angażuje się w popsucie mu jego planów. Wiąże się to z kolejnymi wyprawami, poznawaniem nowych ludzi i zawieraniem kolejnych sojuszy. I znowu jest męcząco.

    Niestety, ale ta historia mnie zawiodła. Zarówno fabuła jak i styl pisania. Za dużo szczegółów, za dużo postaci i za dużo dialogów. Podliczony został każdy karton konserw i worek cukru, który Karina znalazła, ale nie przedstawiono absolutnie jej motywacji, przemyśleń, jej wrażeń. Dziewczyna jest świadkiem kilku przerażających scen przemocy i zezwierzęcenia ocalałych ludzi, a wydaje się jej to zupełnie nie ruszać. Ani na moment nie wchodzimy do jej głowy. Książka napisana jest w stylu, w jakim poprowadzony mógłby być rejestr pracy w sklepie - ten i ten przyszedł, spakował to i to, przeniósł tam i tam. Bohaterowie występują w liczbie ogromnej, i jedynie Karina posiada jako taką osobowość. Cała reszta jest do bólu przewidywalna, płaska i przesłodzona. Ich dialogi czyta się z zaciśniętymi zębami. 

Anna Kowalczyk Mroczna przyszłość

    Podsumowując, nie mogę polecić tej książki. Pomysł był dobry, ale wykonanie już nie. Nie ma tam napięcia, emocji ani żadnych zaskoczeń. Przewaga dialogów oraz ta skrupulatność w opisywaniu każdego ruchu Kariny męczy potwornie. Tak samo jak opisywanie co który bohater robi, gdzie jest, z kim i gdzie wybierze się za chwilę. Na początku próbowałam zapamiętywać imiona, ale bez ściągawki nie jest możliwe połapanie się kto jest kim i w jaki sposób jest spokrewniony z innymi. Akcja nie wciąga, a gdyby ją wyłuskać spomiędzy nic nieznaczących działań bohaterów, zostałoby bardzo mało właściwej fabuły. 


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu WasPos.


piątek, 24 listopada 2023

[188] Anna Levi - 7th Heaven

 

Anna Levi 7th Heaven

"7th Heaven" - Anna Levi

Wydawnictwo Jaguar, 2023 rok

przeczytane: 11/2023

 10/10*

    Czy ktoś jeszcze wierzy, że przyszłość będzie różowa? Że za mniej lub więcej lat ludzkość jednak nie zostanie zdziesiątkowana przez kolejne choroby i katastrofy naturalne? Że Ziemia kiedyś się uzdrowi? Od lat autorzy książek science-fiction prześcigają się w przerażających wizjach przyszłości, dodając coś od siebie do puli katastrof, które na nas czekają. 7th Heaven to wizja bardzo przemyślana, mająca w sobie kilka dobrze znanych elementów, ale przedstawiająca je w zupełnie oryginalny sposób.


    Głównymi bohaterami są Yarara, córka jednego z najbogatszych ludzi przyszłości, i Conifer - żyjący poza prawem i poza jakąkolwiek kontrolą przestępca. Ich drogi przecinają się w klubie 7th Heaven, gdzie znudzona i wychowywana w złotej klatce dziewczyna chce się wyszaleć i poznać trochę innego życia. Przez kilka jej głupich decyzji oraz miękkie serce Conifera, chłopak odkrywa zakulisowe działania ciotki Yarary. Przez przypadkowy zbieg okoliczności na jaw wychodzi wielka intryga, której skutki dotkną wszystkich ocalałych na Ziemi ludzi.

Anna Levi 7th Heaven

    Książka napisana jest w fantastycznym stylu. Czyta się ją naprawdę dobrze, zarówno bardzo plastyczne opisy miejsc jak i dialogi, które nigdy nie są sztuczne czy wymuszone. Bohaterowie to prawdziwy majstersztyk Nawet postaciom drugoplanowym poświęcone zostało mnóstwo uwagi. Każdy ma silnie zarysowany charakter a ich zachowanie przez całą akcję jest spójne. Yarara, chociaż zaczynała od znudzonej córeczki bogatego tatusia, ani przez moment nie irytowała czy nudziła. Mocno ją polubiłam i bardzo dobrze rozumiałam jej motywy. Dziewczyna w bardzo realistyczny i nieprzesadzony sposób reagowała na wydarzenia.


    Fabuła książki kręci się wokół nowinek technologicznych i intrygi mającej kilku osobom zapewnić jeszcze większe pieniądze i jeszcze większą władzę. Jednocześnie podkreślony jest wpływ tych działań na zwykłego człowieka i na jego dalszy los. Widziałam w tym mocne nawiązanie do współczesnych trendów, my przecież też coraz bardziej przenikamy do rzeczywistości wirtualnej, już nie tylko w celach rozrywkowych, ale też w codziennym zwyczajnym funkcjonowaniu. 

 

Anna Levi 7th Heaven

    W 7th Heaven sporo też zwyczajnych, ludzkich dramatów. Trudnych wyborów przed jakimi stają bohaterowie  (najtrudniejszy to chyba ten, przed którym stanęli rodzice Yarary, kiedy ta była chorym dzieckiem, i musieli podjąć decyzję o jej życiu), wątków romantycznych, żałoby i zdrady. Przez tę warstwę obyczajową książka, mimo że sci-fi, nie przeraża swoją trudnością, i naprawdę łatwo jest podążać za akcją. Od początku czuć, że Yararę i Conifera coś łączy, ale ich przyszły związek wcale nie jest taki oczywisty. Dzieje się w tej kwestii sporo i zakończenia możemy się tylko domyślać, ale absolutnie nie ma co do niego pewności. Samo poprowadzenie tego wątku mi się podobało, miało kilka zwrotów i zaskoczeń, chociaż wolałabym, żeby bohaterowie podjęli inną decyzję. Akurat takiemu zakończeniu tego wątku nie kibicowałam.

 

    Świetnym dodatkiem do książki, który ułatwia ale też uatrakcyjnia czytanie, są zamieszczone w środku kody QR. Przekierowują one na stronę internetową, na której możemy zobaczyć wizerunki bohaterów oraz ilustracje miejsc, w których rozgrywa się akcja książki. Na samym początku mamy też playlistę z przypisanym utworem do każdego rozdziału. Jeszcze jednym plusem, który mi się nasunął podczas czytania jest fakt, że książkę wydano jako jeden tom, mimo że treść zdolny wydawca mógłby podzielić na minimum dwa tomy. Dobrze, że tak się nie stało, bo dzięki temu od razu można poznać całą historię, bez oczekiwania na kolejną premierę.

 

    Czy warto sięgnąć po 7th Heaven? Zdecydowanie tak. To wciągająca wizja przyszłości z przemyślaną intrygą, świetnie napisanymi bohaterami i skomplikowanymi relacjami międzyludzkimi. Wciąga od pierwszego rozdziału, a później tylko coraz bardziej nie można się oderwać. Zdecydowanie nie tylko dla fanów gatunku.

 

    Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Jaguar.

 

poniedziałek, 27 marca 2023

[132] Marko Kloos - Ewakuacja (Frontlines, tom 2)

Marko Kloos Ewakuacja Frontlines

    Wojska Wspólnoty Północno Amerykańskiej toczą kilka wojen na raz: z Dryblasami, czyli obcymi istotami przejmującymi pozaziemskie kolonie, ze Związkiem Chińsko Rosyjskim, z własnymi obywatelami, buntującymi się w najbiedniejszych regionach, oraz wewnątrz własnych struktur, z buntownikami odmawiającymi wykonywania rozkazów. A Andrew - i czytelnik - znów znajduje się w epicentrum wydarzeń.

    Od wydarzeń w poprzedniej części minęło pięć lat. Andrew Grayson jest już doświadczonym żołnierzem, jednym z niewielu koordynatorów walki - co oznacza po prostu, że to on ląduje ciągle na planetach opanowanych przez Dryblasów. Na jednej z nich idzie naprawdę źle, ginie mnóstwo ludzi, w pył rozpada się kilka potężnych bardzo drogich jednostek. Za porażkę trzeba, oczywiście, kogo obwinić i ukarać. Andrew, jako jeden z wielu niewygodnych dowództwu żołnierzy, zostaje wysłany do najodleglejszej kolonii, gdzie czekają na niego kolejne kłopoty i trudne decyzje do podjęcia.

Marko Kloos Ewakuacja Frontlines

    W drugiej części pojawia się sporo wewnętrznych konfliktów w armii. Z punktu widzenia Andrew, już nie żółtodzioba, a żołnierza z doświadczeniem, pokazane zostały konflikty interesów, urażone ambicje i zwyczajne, ludzkie tchórzostwo, które nie ma nic wspólnego z ilością awansów. W "Ewakuacji" pojawia się Fallon, której już nie spodziewałam się w kolejnych częściach po tym, jak jej wątek został dość nagle zakończony. Dawna dowódczyni uświadamia Andrew - i czytelnika - o sytuacji panującej na Ziemi. Początek książki też nam co nieco uzupełnia. Tego brakowało mi w pierwszej części, opisu życia na Ziemi zwyczajnych ludzi, a nie tylko żołnierzy. Wreszcie też zaczęłam rozumieć ogromne podziały społeczne i złość najbiedniejszych mieszkańców, którzy tkwią w pułapce swojej sytuacji życiowej. Nic, ani zdolności, ani chęci, nie pomoże im zmienić ich losu, ponieważ o wszystkim decyduje rząd. Zaczęłam też rozumieć ogromne pragnienie Andrew by wyrwać się z DZK, bez oglądania się za siebie.

    Fabuła znów okazała się wystarczająco skomplikowana. Zaczynało się prosto i spokojnie, a później kłopoty narastały. Bohaterowie musieli wykazać się odwagą i rozumem, by z nich wyjść. Mieli też kilka momentów zwyczajnego szczęścia, jak choćby wtedy, kiedy nagle (w idealnym momencie), pojawiał się nowy sojusznik. Może to trochę naciągane, ale w całej akcji nie raziło tak mocno. Podobało mi się jak sytuacja się potoczyła i jak pięknie się wszystko rozwiązało. Zakończenie nie jest oczywiście zakończeniem, po którym można by odłożyć serię. To wstęp do kolejnej przygody i najlepiej od razu się za nią zabrać. Ponieważ to sci-fi, pojawia się tu bardzo dużo nowych nazw, jak choćby lokalizacji, broni czy rodzajów okrętów, wygodniej więc nie uczyć się tego od nowa za kilka miesięcy. 

Marko Kloos Ewakuacja Frontlines

    Wielkim plusem książki jest nieprzewidywalność. Bo o ile tego, że Andrew przeżyje (seria ma jeszcze kilka tomów), możemy być pewni, o tyle reszta bohaterów nie jest już tak bezpieczna. Pojawiają się nowe możliwości i pomysły między innymi na walkę. Bohaterowie trzymają poziom. Mają wyraziste charaktery, tak że jednych się lubi, innych ledwo toleruje, a do wielu można się bardzo łatwo przywiązać. Cały czas też czuć ogromne napięcie, bo wiadomo, że oprócz tych mniejszych kłótni i walk, na bohaterów od zakończenia poprzedniej części czeka dużo większy wróg i dużo większe kłopoty.

    Polecam zainteresować się tą serią. W moim odbiorze nie jest to trudna sci-fi, a z pewnością przemyślana i z dobrym pomysłem na oś fabuły, a także dopracowanymi bohaterami. Ja już po pierwszej części kompletnie się w niej zakochałam i kontynuuję czytanie z przyjemnością.

wtorek, 21 lutego 2023

[129] Marko Kloos - Pobór


Marko Kloos Pobór

    Lubicie science-fiction? Ja dopiero od niedawna się do nich przekonuję i co rusz natrafiam na jakąś perełkę. "Pobór" z pewnością również się do nich zalicza. To pierwszy tom serii "Frontlines" autorstwa Marko Kloosa, militarnej sci-fi.

    Akcja rozgrywa się, oczywiście, w przyszłości. Na przeludnionej Ziemi nie żyje się dobrze. W wielkich enklawach biedoty, które żyją tylko z pomocy państwa, szerzy się przemoc a mieszkańców nie opuszcza poczucie beznadziei. Andrew marzy o tym by opuścić Ziemię i pewnego dnia zamieszkać w jednej z kolonii na innych planetach. Jest pewien, że tam musi żyć się lepiej. Aby zmienić swoje życie zaciąga się do wojska, które po pięciu latach gwarantuje mu dużą sumę pieniędzy i zupełnie nowe możliwości. Chłopak nie wie, że podpisanie kontraktu to bilet w jedną stronę. A pieniądze, na które tak liczy, tylko wydają mu się dużą sumą. 

Marko Kloos pobór

    Andrew przechodzi okres szkolenia, zawiera przyjaźnie i zdobywa pierwsze doświadczenie jako żołnierz. Przeżywa rozczarowanie, kiedy wydaje mu się, że trafił mu się najsłabszy los na loterii. Jednak dzięki zwrotowi akcji jego ścieżka życiowa gwałtownie skręca a akcja nabiera rozpędu. W pierwszym tomie książki mamy wprowadzenie do sytuacji Ziemian z przyszłości oraz dużo czasu, aby dobrze poznać głównego bohatera, zanim zostanie on rzucony w sam środek dramatycznych wydarzeń. Szeregowy Andrew to postać, której nie da się nie lubić. Może trochę naiwny, ale w gruncie rzeczy bardzo mądry chłopak o wielkim sercu i odwadze, która nie pozwala mu się nigdy cofnąć. To bardzo dobrze napisany bohater, jego charakter wyłania się z jego postępowania a nie tylko z opisu. Za to opis  książki wydaje mi się bardzo nietrafiony. Jakby był o całkiem innym Andrew. Więc się nie zraźcie: chłopach nie jest roszczeniowym nierobem i bardzo przyjemnie się o nim czyta.

    Fabuła mocno trzyma w napięciu. Andrew z jednej przygody wpada w drugą, i ciekawość czytelnika tylko rośnie. Są momenty, kiedy wstrzymuje się oddech, bo robi się naprawdę niebezpiecznie i nie można być pewnym, że zakończenie będzie szczęśliwe. Książka zasługuje na najwyższą ocenę. Historia jest przemyślana i dopracowana. To sci-fi, ale bardzo łatwe w odbiorze, i czyta się je szybko. 

Marko Kloos pobór

    Czy w książce jest jakiś minus? Jeden mały, który akurat mnie trochę przeszkadzał. Za mało dla mnie było opisu życia Andrew sprzed zaciągnięcia się do wojska. Przez to poznałam tę przyszłą Ziemię tylko z militarnego punktu widzenia, nie wiedząc za wiele o jej społeczeństwie, polityce czy nastrojach zamieszkujących ją ludzi. A to był temat ważny w późniejszych rozdziałach, i podejrzewam że w kolejnych tomach również. W pewnym sensie Andrew przeszedł z jednej strony na drugą, a ja nie wiedząc jak było "tam" nie potrafiłam do końca zaakceptować jego nastawienia "tutaj" i bezdyskusyjnego wykonywania rozkazów. Kiedy ktoś przez całe życie mieszka w dzielnicach biedoty, powinien mocniej utożsamiać się z ich pragnieniami i marzeniami, a także choćby w najmniejszym stopniu solidaryzować się przeciwko wspólnemu wrogowi. Tymczasem Andrew prawie że beztrosko i bezmyślnie stanął po drugiej stronie barykady, zupełnie odcinając się uczuciowo od tych, którzy byli po drugiej stronie. A to zupełnie nie pasowało ani do jego charakteru, ani do sposobu szkolenia młodych kadetów. Nikt nie robił im sieczki z mózgów i nie niszczył w nich dobra, żeby stali się maszynami ślepo wykonującymi rozkazy. Więc we wszystkich scenach dotyczących Detroit mocno brakowało mi tego odnośnika do przeszłości Andrew i jej wpływu na jego odczucia w teraźniejszości.

    Jestem wymagająca w stosunku do bohaterów i rzadko zdarza się, żebym wszystkich polubiła tak jak bohaterów "Poboru". Choćby więc tylko z tego powodu mam zamiar kontynuować czytanie serii. Oczywiście ciekawa fabuła i zakończenie również są bardzo zachęcające. Szczerze polecam książkę.

niedziela, 20 listopada 2022

[119] Andrzej Wronka - Iluzja

Andrzej Wronka Iluzja

    Fantastyka zawsze wydawała mi się najłatwiejszym do napisania gatunkiem. Research do niej może być naprawdę minimalny, bo kiedy pisze się o świecie, który sami stwarzamy, wystarczy stwierdzić, że tam po prostu tak jest, tak to działa i to wcale nie musi być zgodne z rzeczywistością. Fantastyka naukowa, choć jest gatunkiem pokrewnym, działa na zupełnie innej zasadzie. Tu, mam wrażenie, potrzeba wieloletnich studiów fizycznych, aby móc w ogóle zacząć pisać.  


    Iluzja to powieść tak naszpikowana fachową terminologią, że laikowi nie dane jest odgadnąć co jest częścią nauki a co tworem wyobraźni autora. Dla mnie była to trudna lektura, wymagająca dużego skupienia podczas czytania i zaangażowania wszystkich szarych komórek. Tak właściwie lubię science fiction, tylko zawsze się jej boję - że się kompletnie pogubię, że będę czytała jakby w obcym języku, w którym większość słówek jest mi obca. W przypadku Iluzji były momenty, kiedy zaczynałam czuć się trochę przytłoczona i zaczynałam się gubić. Wtedy musiałam trochę zwolnić, czasami wrócić jedną czy dwie strony i przeczytać je jeszcze raz. Wraz z rozwojem akcji coraz bardziej wsiąkałam w ten świat i uczyłam się go, czytało się więc coraz łatwiej.

Andrzej Wronka Iluzja

    Główną bohaterką Iluzji jest Lou Soleco, żyjąca w świecie przyszłości odległej od nas o ponad 300 lat. Ludzkości w tym czasie udało osiągnąć się wiele - przede wszystkim, opuścili Ziemię, przekroczyli wiele granic, które blokują nas współczesnych, na przykład śmiertelność ciała. Ale wiele też stracili, choć nie myślą o postępie w ten sposób. Mnie taka wizja przyszłości trochę zasmuciła.  W świecie tak mocno rozwiniętym technologicznie, gdzie informacja jest największą wartością a wszystkimi rządzą zwirtualizowani postludzie, na wartości tracą relacje międzyludzkie, sztuka czy rzemiosło. Nikt już nie docenia tego, na co powstanie potrzeba czasu i talentu. Tak właściwie to niczego nie można naprawdę docenić, jeśli można to mieć od razu i to w takiej formie, jaką się chce. Nawet życie wydaje się nijakie, kiedy przestaje się z nim wiązać śmierć. 

 

Andrzej Wronka Iluzja

    Lou jest typową przedstawicielką nowej generacji ludzi. Wykształcona, podróżuje i korzysta ze wszystkich udogodnień. Jej relacje z innymi ludźmi i z bliskimi wyglądają podobnie jak u innych. Inna od niej jest jej córka, ale Raq umiera - popełnia samobójstwo na oczach matki. Lou nie może pogodzić się z tym, że jej córki już nie ma, w żadnej formie. Zaczyna więc prowadzić własne, pełne niebezpieczeństw śledztwo, by znaleźć odpowiedzialnych za decyzję córki. Lou to bohaterka odważna i uparta. Wie, że mierzy się z bardzo wysoko postawionymi osobami, z którymi tak naprawdę nie może się równać. Każda odkryta przez nią tajemnica byłaby prawdziwą bombą, gdyby ją ujawniła. Gdyby jej na to pozwolono. Lou to jednak matka i nie może odpuścić, dopóki nie dojdzie do samego sedna sprawy i nie pozna wszystkich tajemnic, o których zdaje się że wiedziała jej córka.


    Akcja książki to jednak niespodzianka za drugą. To też ciągłe przekonywanie się, jak bardzo skomplikowany jest świat władzy. Był, jest i zawsze będzie. Także i w przyszłości ludzkość karmiona jest wieloma kłamstwami po to tylko, by nie zbliżyła się do prawdy i nie pomyślała o zbuntowaniu się. Lou to zrobiła. Co jednak może zrobić jednostka przeciwko całemu systemowi? Przeciwko już nie ludziom a istotom nieskończenie od niej potężniejszym? Przyznam, że zakończenie było rozczarowujące. Nie pod względem jakości czy poziomu zaskoczenia. Ono mnie, jako czytelnikowi kibicującemu Lou, odebrało nadzieję, że kobieta ma szansę wygrać rozpoczętą przez siebie walkę, nawet z sojusznikami u boku. 

Andrzej Wronka Iluzja

    Iluzja to książka na naprawdę wysokim poziomie. Fabuła jest bardzo mocno rozbudowana, napięcie wzrasta stopniowo, zakończenie to ogromne zaskoczenie, którego nie da się przewidzieć. Oprócz śledztwa Lou i odkrywania przez nią kolejnych tajemnic, sporo czasu poświęcono również przeszłości kobiety i jej relacjom z innymi ludźmi. Te sceny najlepiej pokazały jak funkcjonuje świat przyszłości w Iluzji. A dla każdego, kto poczuje się zagubiony w terminologii i opisie technologii przyszłości, będzie stanowiło chwilową odskocznię od trudniejszej tematyki. Książką powinien zainteresować się każdy fan fantastyki naukowej, oraz każdy kto lubi powieści o rozbudowanej i oryginalnej fabule, dopracowanej pod każdym względem, i komu niestraszna ta specyficzna terminologia. Iluzja jest naprawdę warta poznania, tym bardziej że to twórczość polskiego autora. Zakończenie sugeruje, że spodziewać się należy drugiej części. Mam nadzieję, że ona powstanie. Jeśli tak będzie, z pewnością po nią sięgnę.

 

    Dziękuję autorowi, Andrzejowi Wronce, za możliwość przeczytania książki.

wtorek, 8 czerwca 2021

[79] Pierce Brown - Red Rising. Złota krew

red rising złota krew

    Jeśli nie czujecie się mocni w tematyce science-fiction, nie znacie się na kosmosie, nowoczesnej technologii, podróżach międzyplanetarnych i wojnach galaktycznych – nic się nie martwcie, ta wiedza zupełnie nie będzie wam potrzebna. Bo mimo, że akcja Złotej krwi rozgrywa się na Marsie, nie chodzi w niej o kosmos, ale o jednego człowieka – jego nadzieje, pragnienia, tęsknotę i obietnicę złożoną ukochanej żonie. Nie tego spodziewałam się po książce o Marsie, ale zupełnie nie znaczy to, że poczułam się rozczarowana.
 
    Darrow jest górnikiem. Pracuje i żyje głęboko pod powierzchnią Marsa, gdzie wraz z innymi wydobywa helium-3. Należy do pionierów – pierwszych osadników Czerwonej Planety, którzy przybyli nad nią kilka wieków temu i cały czas pracują nad przystosowaniem jej do życia dla uciekających z umierającej Ziemi ludzi. Wszyscy górnicy to Czerwoni, którymi rządzą Złoci. Oni rozdzielają nagrody z Ziemi – jedzenie, ubranie, leki. Oni stanowią prawo i oni za jego złamanie karzą śmiercią. Darrow stracił ojca, kiedy był dzieckiem, i sam nie ma zamiaru ryzykować trafieniem na szubienicę. Nie uważa by cokolwiek było warte takiego poświęcenia. Inaczej myśli jego żona, Eo. Jej postawa doprowadza do serii wydarzeń, przez które Darrow poznaje największe kłamstwo Złotych, a następnie staje się rebeliantem, który ma odwrócić cały porządek i uwolnić wszystkich Czerwonych.
 
red rising złota krew

    Książkę można podzielić na dwie tematyczne części. Pierwsza dotyczy życia Darrowa w kopalni, jego „przebudzenia” i poznania całej prawdy dotyczącej życia na Marsie, a także przemiany w tego, który ma zniszczyć Złotych od środka. Tu jest bardziej „kosmicznie”. Jest trochę historii planetarnej, mnóstwo technologii przyszłości. Tutaj też czytelnik zapoznaje się z całym systemem Elity, Kolorami i wzajemnymi zależnościami. Część druga rozpoczyna się, kiedy Darrow trafia do szkoły i zaczyna przygotowywać się do zdobycia jak najwyższych stanowisk w świecie Złotych. Nie myślcie jednak, że w tym momencie zaczyna się ckliwa historyjka rodem z młodzieżówek. Szkoła okazuje się czymś całkiem innym, czego moglibyście się spodziewać, a rywalizacja o tytuł prymusa zamienia się w prawdziwą wojnę – dosłownie.

red rising złota krew


    W drugiej części akcja nie zatrzymuje się nawet na moment. Zawiązują się przyjaźnie, sojusze, przyjaciele się zdradzają. Jest mnóstwo zwrotów akcji, zaskakujących momentów, ani przez chwilę nie jest nudno. A najlepsze jest to, że zachowanie bohaterów jest tak naturalne, że nikt nie może posądzić ich o sztuczność, nadmierną idealizację, brak realizmu. Nikt nie jest cały czas piękny, pachnący, nieomylny, lubiany. Uczniowie muszą robić rzeczy potworne i obrzydliwe, żeby udowodnić obserwującym ich postępy, że zasługują na przynależność do grona najlepszych.
 
red rising złota krew

    Pierwsza część odrobinę mi się dłużyła, za to drugą przeczytałam migiem. Każda z nich ma inny charakter i fanom science-fiction druga połowa książki raczej nie przypadnie do gustu. Kontynuacja serii zapowiada się bardziej kosmicznie (i politycznie), co z kolei mnie nie bardzo zachęca. Polecam jednak spróbować Złotej krwi i samemu się przekonać, czy historia wciągnie. Jest dopracowana, przemyślana i oryginalna. I w żadnym razie nie głupawa czy naiwna. Polecam.


środa, 23 maja 2018

[16] Veronica Roth - Spętani przeznaczeniem



W świecie wykreowanym przez Veronicę Roth dziewięć planet otacza wstęga nurtu - nieskończenie potężnej mocy, mającej wpływ na całą galaktykę. Moc decydująca o klimacie planet, ich faunie i florze, a także źródło magicznych darów, wyjątkowych umiejętności, które rozwijają się u każdego człowieka w okresie dojrzewania. Dary nie zawsze są pożądane, czasami są prawdziwym przekleństwem. Najlepiej przekonała się o tym Cyra - siostra shoteckiego przywódcy, która przez nurt skazana jest na stałe odczuwanie bólu, zdolna zabić jednym dotykiem nie tylko wrogów, ale i przyjaciół. Skazana na samotność, wykorzystywana przez brata do szerzenia terroru, przez lata buduje własny mur, za którym chowa się przed całym światem. Aż w końcu w jej życiu pojawia się Akos. Syn wyroczni wrogiego ludu, porwany przez jej brata, przepowiednią skazany na śmierć w służbie rodziny Cyry. Niewolnik, którego dar neutralizuje działanie innych darów. Jego dotyk pozwala Cyrze choć na chwilę uwolnić się od bólu. Ale niezwykłe działanie daru to nie jedyna rzecz, jaką Akos może jej zaoferować. Jego przyjaźń znaczy o wiele więcej, i daje dziewczynie nadzieję oraz siłę, by zmienić swoje życie i wpłynąć na dalsze losy galaktyki.



"Spętani przeznaczeniem" to kontynuacja "Naznaczonych śmiercią", którą dziś - 23 maja - ma swoją premierę. Część pierwsza kończy się ucieczką Cyry, Akosa oraz ich przyjaciół na statku banitów. Opuszczają oni swój dom - planetę, którą do tej pory opuszczali tylko w czasie tradycyjnych wędrówek ludu Shotet. Teraz uciekają nie wiedząc, czy kiedykolwiek będą mogli wrócić. Okrutny brat Cyry już im nie zagraża, wraca jednak do gry przeciwnik dużo gorszy - uznany dotąd za zmarłego ojciec Cyry. Towarzysząc bohaterom, odwiedzamy kolejne zakątki galaktyki, poznając nowe planety, ludy, zwyczaje. Angażujemy się w międzyplanetarną politykę, w której nie liczy się ludzkie życie, a ambicje ludzi będących u władzy. Zdaje się, że nikt nie potrafi dostrzec prawdziwego zagrożenia, jakim jest Lazmek, ojciec Cyry. Wiele spraw do komplikuje, zmusza bohaterów do podjęcia działań, z których wcale nie są dumni, ale których nie żałują. 



Cyra próbując ratować rodaków, wysyła ich na śmierć. Akos zdradza przyjaciół, żeby pokonać wroga. Cisi manipuluje ukochaną, by uratować jak najwięcej żyć. Każde z nich obiera cel, do którego dąży po trupach. Sprawia to, że nie można uznać ich za prawdziwie dobrych, krystalicznie czystych bohaterów. Zwłaszcza zachowanie Akosa wydaje się niewłaściwe. Nieprzemyślane, egoistyczne, impulsywne. Chłopak wymusza pomoc innych, nawet nie próbując skorzystać z ich doświadczenia. Pakuje się w kłopoty, z których nie waha się wykupić życiem przyjaciół. Wszystko po to, żeby zrealizować swój cel. Czy cel jednak nadal jest szlachetny, kiedy zmusza do poświęcenia życia niewinnych? To pewnie musiałby każdy ocenić sam. W moich oczach postać Akosa bardzo straciła, i w następnej części już mu nie zaufam. Będę spodziewała się po nim zdrady, i nie będę mu kibicowała. 



Zaplusowała za to u mnie Cyra. W pierwszej części przypominała trochę dzikie zwierzątko. Samotna, agresywna w stosunku do każdego, kto się do niej zbliżył. Nie mogła pozwolić sobie na luksus zaufania komuś, zaprzyjaźnienia się. Musiała stale walczyć z własnym darem oraz bratem. W drugiej części Cyra odzyskuje wolność. Nauczyła się lepiej kontrolować swój dar, jest też z daleka od rodziny, która mogłaby sprawować nad nią kontrolę. Wokół niej nie ma samych przyjaciół, ogromna część banitów wolałaby widzieć ją martwą. Ale Cyra się stara - chce być dobrą wspólniczką, chce pomóc swojemu ludowi odzyskać wolność i uniknąć wojny. Jest zakochana i zostaje zraniona, ale potrafi się z tego otrząsnąć i dążyć do swojego celu. Nie boi się poświęcić własnego życia, ale robi to bardziej z przyzwyczajenia. Cyra wyraźnie dojrzała i zmieniła się. Jest postacią rozsądną, impulsywną a jednak potrafiącą ochłonąć i racjonalnie pomyśleć. 



Druga część podobała mi się bardziej niż pierwsza. Jest tu zdecydowanie więcej akcji, scen smutnych ale też i radosnych. Mają miejsce pierwsze działania wojenne, a my śledzimy przygotowania do nich, to jak podejmowane zostają decyzję. Podobało mi się, że w scenach z Cisi i Isae było sporo polityki, bo to naprawdę lubię. Nie tylko same opisy zdarzeń, ale też kalkulacje i motywacje, ukryte cele, koszty i zyski.Nie czytałam serii "Niezgodnej", ale ta zdecydowanie przypadła mi do gustu. W drugiej części akcja wyraźnie się rozkręciła, a co lepsze, trzecia zapowiada się równie emocjonująco. Wojna pomiędzy Thuvhe i Shotet się skończyła, ale zaczyna się kolejna, wojna o wyrocznie, w którą wplątane zostaną wszystkie planety. Jak mogłabym to ominąć?

Za udostępnienie egzemplarza recenzyjnego dziękuję Wydawnictwu Jaguar.

środa, 29 listopada 2017

[5] S. J. Kincaid - Diabolika

Ludzkość zawsze lubiła się dzielić na tych bardziej i mniej ludzkich. Na tych, którzy mieli prawo decydować o sobie i innych, i na tych, którzy musieli im się podporządkowywać. Właściciel i niewolnik, pan i chłop, mąż i żona. W wizji S. J. Kincaid pragnienie wywyższenia się ponad innych nie znika nawet w bardzo odległej przyszłości. Ludzkość podzieliła się na gradencję – elitę, która posiada statki kosmiczne i porusza się nimi z jednego końca wszechświata na drugi, oraz zbędników – mieszkańców planet, narażonych na zmienność pogody i choroby. Oprócz gradencji i zbędników istnieją jeszcze inne, mniej ludzkie gatunki – istoty o zmodyfikowanym genotypie, stworzone po to by służyć. Nemezis jest jedną z tych istot – diaboliką. Jedynym powodem, dla którego istnieje, jest ochrona Sydonii von Impirian.



Kiedy poznajemy Nemezis, jest ona tylko diaboliką. Nikt oprócz Sydonii, ani Nemezis, ani ci, u których mieszka, nie traktują jej jak istoty ludzkiej. Jej życie nie ma znaczenia, liczy się tylko jej zadanie. Diaboliki nie mają uczuć, potrafią tylko kochać tych, których chronią. Jest to uczucie wytworzone sztucznie, zapisane w ich genach. Nemezis kocha więc Sydonię i robi wszystko, żeby ją chronić. Jej podopieczna jest delikatną marzycielką, która nie pasuje do pełnego przemocy świata gradencji. Żeby przetrwać, musi się wykazać silą, przebiegłością i sporą dawką okrucieństwa. Imperium rządzi cesarz, który bezlitośnie rozprawia się z tymi, którzy mu się sprzeciwiają. A biedna Sydonia ma tego pecha, że ma ojca rewolucjonistę.



Kiedy Sydonia staje przed bezpośrednim niebezpieczeństwem, jej matka wymyśla ryzykowny plan, a Nemezis bez zastanowienia podejmuje ryzyko i narażając życie, wkracza wprost do gniazda węży. Coś, co na początku miało być misją ratującą życie młodej arystokratki, tak naprawdę ratuje życie Nemezis. Dziewczyna budzi się do życia i odkrywa, że i owszem, diaboliki mogą mieć uczucia. Mogą same podejmować decyzje o sobie, mogą żyć z dala od swoich właścicieli. Mogą po prostu żyć.



Diabolika to niezwykle rozbudowana i oryginalna historia przyszłości, w której Ziemi już nie ma. S. J. Kincaid udało się stworzyć świat pełen niestałości i niebezpieczeństw, w którym łatwo się odnaleźć i go zrozumieć. Jednak największym plusem książki są bohaterowie. Przemiana Nemezis jest bardzo autentyczna i zachodzi tak stopniowo, że nie wiadomo kiedy diabolika z początków książki znika zupełnie. Kolejnym ciekawym bohaterem jest Tyrus. Trudno go rozgryźć i zrozumieć, zdecydowanie jednak nie wolno mu ufać. Ani on, ani Nemezis nie są niewinni i naiwni, nie wierzą w siłę miłości zdolną pokonać każdą przeszkodę. Wręcz przeciwnie. Są nieufni, podstępni, momentami egoistyczni. Oszukują siebie nawzajem, a później ratują. Nie wahają się ubrudzić sobie rąk „dla większego dobra”. Ale przez to są tak niesamowicie prawdziwi! Ostatnią postacią, której nie sposób nie podziwiać, jest Cygna, matka cesarza. Jest to postać zła i bezduszna, ale przy tym silna i mądra, sięgająca wzrokiem cale lata naprzód, planująca losy całego Imperium. Zdeterminowana, by utrzymać swoją rodzinę przy władzy nie waha się postawić na najsilniejszego i wyeliminować słabszych. Cygna uosabia najgorsze cechy ludzi przyszłości w Diabolice, nie posiadając przy tym ani odrobiny współczucia i zrozumienia. I zdecydowanie nie jest jedyna, ponieważ zepsucie dosięgło wielu arystokratycznych rodzin.



Nemezis i Tyrus wspólnie rozpoczynają nowy rozdział historii ludzkości. Mają wspólne marzenie o innym świecie, który planują razem zbudować. Czy im się to uda? Po przeczytaniu pierwszej części mam niestety wrażenie, że nie. Autorka nie pozwala swoim postaciom być superbohaterami czyniącym cuda, a zadanie, którego podjęli się Tyrus i Nemezis, jest niezwykle trudne. Trzymam jednak za nich kciuki i kibicuję im, choć mam nadzieję, że w kolejnej części nie będzie między nimi zbyt różowo i nudno, i trochę jeszcze sobie nerwów naszarpią.