Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Michelle Richmond. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Michelle Richmond. Pokaż wszystkie posty

środa, 27 marca 2024

[199] Michelle Richmond - Rok we mgle

 

Michelle Richmond Rok we mgle

"Rok we mgle" - Michelle Richmond

Wydawnictwo Otwarte, 2018 rok

przeczytane: 02/2024

 7/10*


    Abigail tylko na na kilka sekund odwraca wzrok. Robi zdjęcie martwej foce na plaży, a kiedy podnosi wzrok, we mgle nie widzi już Emmy. Sześcioletnia córka jej narzeczonego znika bez śladu. Policja próbuje ją przekonać, że dziewczynka utonęła. Jake, ojciec Emmy, też w końcu się do tego przekonuje. Ale nie Abigail. Mimo że Emma nie jest jej rodzoną córką, kobieta ją kocha i czuje z nią więź, która nie pozwala jej przestać szukać. Idąc za tropami, z których część może być ślepa, prowadzi poszukiwania. 

Michelle Richmond Rok we mgle


    Rok we mgle to przede wszystkim bardzo smutna książka. Wyobrażacie sobie stracić w ten sposób bliską osobę? Choćby i dorosłą, która teoretycznie potrafi sobie sama poradzić z kłopotami. A cóż dopiero sześcioletnie dziecko. Nie wiedzieć czy umarło czy żyje i cierpi, czy czeka na ratunek. Może jest tuż obok, w domu sąsiadów, może minęło się je na ulicy dwa dni temu i nie rozpoznało, w końcu dzieci tak szybko się zmieniają. W którym momencie poszukiwań można odpuścić? Kiedy, mimo braku ciała, uznać, że ono już nie żyje? Jak zamknąć ten rozdział i pójść dalej, bez ciągłego oglądania się za siebie?

Michelle Richmond Rok we mgle


    Perspektywa Abigail świetnie pokazuje całą głębię smutku, bezradności i nadziei, że w końcu pojawi się jakiś trop, że komuś coś się przypomni, że zdarzy się cud. Fabuła bardzo wciąga. Bardzo zaangażowałam się w tę historię i musiałam pilnować się, żeby nie podejrzeć zakończenia. A jest ono mocno zaskakujące i nietypowe. Smutne, jak i cała książka. 


    Gorąco polecam. Rok we mgle to historia tragiczna, pełna emocji, skłaniająca do refleksji. Ale też bardzo dopracowana i wręcz naszpikowana informacjami na temat pamięci czy surfingu. Niezbyt oczywiste połączenie z zaginięciem dziecka, prawda? A jednak historia skonstruowana jest bardzo dobrze, trzyma dobre tempo i co chwilę podrzuca nam kolejne elementy łamigłówki. To kolejna książka autorki po I że cię nie opuszczę, która okazała się naprawdę świetna.

wtorek, 5 września 2023

[164] Michelle Richmond - I że cię nie opuszczę

Michelle Richmond I że cię nie opuszczę

"I że cię nie opuszczę" - Michelle Richmond

Wydawnictwo Otwarte, 2018 rok

przeczytane: 07/2023

 9/10*

     Uwielbiam, kiedy książki wywołują tak silne emocje jak I że cię nie opuszczę. Kiedy tak bardzo się w nich zatracam, że opisywane historie stają się na chwilę rzeczywiste a ja prawie że staję się ich uczestniczką. A emocje buzują i buzują, i albo się złoszczę, albo śmieję, albo płaczę.

    Jake i Alice dostają w prezencie ślubnym zaproszenie do tajemniczego, elitarnego klubu - Paktu. Jego członkowie mają nawzajem wspierać się w trudnych momentach, które czekają każde małżeństwo. Dzielić się doświadczeniami i radami, by żaden związek nie zakończył się rozwodem. Jake i Alice, świeżo po ślubie, ochoczo przystają na ten pomysł. Chcą, by ich małżeństwo trwało i było silne, podpisują więc wszystko, co zostaje im podsunięte do podpisania, a później powoli zapominają o całej historii. Ale o Pakcie nie można zapomnieć. Nie można go ignorować. Nie można o nim mówić, dyskutować z jego zasadami, targować się. I przede wszystkim - z Paktu nie można się wypisać.

Michelle Richmond I że cię nie opuszczę

    Ta książka była przerażająca. Wizja tajemniczego Paktu całkiem mnie przekonała i byłam w stanie uwierzyć, że taka grupa może istnieć w rzeczywistości. Są przecież ludzie, którzy lubią zasady i ich przestrzeganie staje się ich sensem życia. Lubią władzę i karanie innych, naprostowywanie ich. Czyli wypisz wymaluj osobowości autorytarne. Fanatyczne podejście do jakiegokolwiek zbioru zasad zawsze kończy się agresją, ponieważ u takich osób nie ma tolerancji, otwartego umysłu i zgody na to, że ktoś może myśleć inaczej - po prostu myśleć sam.


    Trudno było się choćby na moment oderwać od lektury. Każda kolejna sytuacja, każde złamanie zasad Paktu i wynikające z tego konsekwencje, przykuwało uwagę. Chciałam więcej i więcej, jak najszybciej poznać zakończenie. Miałam szczerą nadzieję, że na koniec książki wróci normalność, że źli zostaną ukarani a niewinni uwolnieni. Czy tak się stało? Absolutnie tego nie zdradzę. Akcja jest tak pokręcona, że spodziewać się można absolutnie wszystkiego. Ja przez sporą część obstawiałam, że pranie mózgu i stałe tortury psychiczne, jakim poddani zostali Jake i Alice zaowocują tym, że ci się załamią i zostaną kolejnymi podporządkowanymi fanatykami z Paktu. Miałam rację? Polecam przekonać się na własnej skórze.

Michelle Richmond I że cię nie opuszczę

    I że cię nie opuszczę to genialny thriller. On nie trzyma w napięciu. On wbija w nas szpony i nie pozwala głębiej odetchnąć, a jednocześnie wręcz bombarduje nas kolejnymi fragmentami wywołującymi tak mocne emocje, że aż się w nas gotuje. Ostrzegam, że po obudzeniu takiej złości na to, co się dzieje w książce, nie tak łatwo ją wyciszyć, i po powrocie do rzeczywistości każdy przejaw absurdu i kontroli innych może wywoływać silną reakcję. Co w sumie jest dobre, bo takich rzeczy nie można ignorować i tolerować. Czytając ciągle towarzyszyło mi uczucie paniki, poczucia niebezpieczeństwa i oczekiwanie na jakąś wielką katastrofę.


    Dlaczego nie dałam książce dziesięciu gwiazdek? Przez zakończenie, które mocno mi tu nie zagrało. Jakby pisanie książki całkiem wyczerpało autorkę i ostatnie strony napisała już zupełnie bez energii i zapału. Mało tam było emocji, za to sporo niedopowiedzeń. Nie dostałam też wyjaśnienia wielu spraw. Skończyłam książkę i dalej nie wiem o co tak naprawdę chodziło. Jak do tego doszło? Książka nie ma kontynuacji, więc zostanę już z tymi pytaniami. 


    Mimo zakończenia, które mi się nie podobało, gorąco polecam książkę. To z pewnością jedna z najlepszych książek, jakie w tym roku przeczytałam. Mimo że to zupełnie inna tematyka, to mocno przypomina mi Dawcę pamięci. Ten sam ładunek emocjonalny, tak samo niejasne zakończenie.