Wydawnictwo Czwarta Strona, 2023 rok
przeczytane: 02/2024
4/10*
Luizjańskie bagna, morderca bawiący się z policją w kotka i myszkę, potwornie okaleczone ofiary. Patolożka sądowa Wren mocno angażuje się w rozwiązanie sprawy. Czuje emocjonalny związek z ofiarami i chce dla nich sprawiedliwości po śmierci. Z czasem na jaw wychodzą tajemnice, które stoją za tym zachowaniem i wyjaśniają, dlaczego morderca poluje na jedną konkretną ofiarę.
Bardzo lubię klimat Nowego Orleanu w literaturze i filmie. To z pewnością specyficzne miasto, wyróżniające się swoją kulturą i położeniem geograficznym. W Rzeźniku i strzyżyku wszystko to było dość mocno podkreślone i wplecione w fabułę, a kilka miejsc odegrało kluczową rolę w wydarzeniach. Lubię takie zabiegi, historia wydaje się bardziej autentyczna, kiedy nie jest na tyle uniwersalna, że można by ją osadzić w dowolnym mieście.
Samą fabułę określiłabym jako mocno poprawną. Było spojrzenie na wydarzenia okiem Wren i okiem mordercy. Był plot twist, który był zaskoczeniem, było kilka wskazówek, które mogły naprowadzić na rozwiązanie. Zabrakło tam jednak napięcia i emocjonalnego zaangażowania. Mimo że historia skonstruowana była w dobry sposób, to całość była po prostu nudna i nie potrafiłam się w nią zaangażować.
Zakończenie pozostało otwarte i nie usatysfakcjonowało mnie. Wolę, kiedy historia ma swój koniec, zwłaszcza wtedy, kiedy styl autora nie zachęcił mnie do sięgnięcia po kolejny tom. Nie wiem czy w przypadku tej książki jakiś kolejny tom będzie, ale zdecydowanie by się przydał.
Podsumowując, książki nie polecam. Niczym się nie wyróżniła, nie zagwarantowała mi też dobrej rozrywki. Wynudziłam się przy niej i mniej więcej w połowie miałam kryzys, czy w ogóle ją kończyć. W tego rodzaju literaturze emocje są bardzo ważne, a tych zabrakło, dlatego oceniam tę książkę tak nisko.


