"Raz wiedźmie śmierć" (Kroniki Żelaznego Druida, t.2) - Kevin Hearne
Wydawnictwo Rebis, 2011
przeczytane: 07/2023
8/10*
Bardzo lubię drugie tomy. Znam już bohaterów i miejsce akcji, znam wydarzenia z poprzedniego tomu - dzięki temu czuję się wtajemniczona a książka jest bardziej swojska. Czytam o kimś, kogo już wiem - lubić czy nie lubić. Początek serii to też czas, kiedy nie zdążyłam się jeszcze historią znudzić a autorowi nie wyczerpały się jeszcze pomysły. Dokładnie tak było w przypadku Raz wiedźmie śmierć, która jest drugim tomem Kronik żelaznego druida.
Atticus dopiero co starł się ze swoim starym wrogiem i wiele zapłacił za wygraną, kiedy staje przed nim nowe niebezpieczeństwo. Tylko dzięki swojej ogromnej paranoi na punkcie bezpieczeństwa udaje mu się nie zginąć w wyniku niespodziewanego ataku magicznego. Ale nowy wróg nie podda się po jednej nieudanej próbie. Atticus zawiera więc przymierze ze swoimi starymi znajomymi - polskimi wiedźmami. Zaciąga też kolejne długi wdzięczności, które nie tak łatwo będzie spłacić.
Druid Atticus to bohater, który jak magnes działa na problemy. I chyba w ten sam sposób przyciąga sympatię - nie tylko innych bohaterów, ale przede wszystkim czytelnika. Jego nie da się nie lubić. Jest dobry, zabawny i inteligentny. I absolutnie nie ma w nim przesady ani nadmiernej idealizacji. Jego kolejne przygody są w równym stopniu zabawne co ekscytujące. W akcji nie ma ani chwili przerwy, cały czas coś się dzieje.
Tempo akcji oraz sama fabuła bardzo mocno przypomina mi serie o Anicie Blake czy Mercedes Thompson. Główny bohater czy bohaterka są obdarzeni jakimś rodzajem magicznych mocy i starają się prowadzić zwyczajne, ludzkie życie, utrzymując jednocześnie przyjacielskie kontakty z różnymi rodzajami istot magicznych. Zazwyczaj przypadek sprawia, że wpadają w tarapaty i potrzebują pomocy innych. Później muszą się im odwdzięczyć w ich problemach, albo też pozbycie się jednego kłopotu automatycznie generuje kolejny. I tak się to kręci, przez kolejne tomy. Serie o Anicie i Mercedes porzuciłam po kilku tomach, bo już miałam przesyt, i podejrzewam, że w przypadku Żelaznego Druida w końcu będzie tak samo.
Jeśli lubicie długie serie magicznych przygodówek, to jak najbardziej polecam. Przy Kronikach Żelaznego Druida nie będziecie się nudzić, a i niejeden raz się szczerze zaśmiejecie.


