Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Literatura obyczajowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Literatura obyczajowa. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 6 stycznia 2025

[264] Jakub Bączykowski - Zadzwoń, jak dojedziesz



"Zadzwoń, jak dojedziesz" - Jakub Bączykowski

Wydawnictwo Mięta, 2024 rok

przeczytane: 12/2024

 9/10*

 

    Ta urocza, kojarząca się z jesienią okładka skrywa prawdziwą bombę emocjonalną w środku. Z jednej strony to dobra lektura na okres świąteczny, bo zmusza do refleksji i docenienia obecności bliskich, a z drugiej bardzo smutna i być może przypominająca o stracie, której się doświadczyło.


Jakub Bączykowski Zadzwoń jak dojedziesz

    Renata, Anka i Mateusz to rodzeństwo, które z domu rodzinnego wyniosło mnóstwo miłości, wsparcia i bezpieczeństwa. Oczywiście każde z nich miało w życiu gorsze momenty i mogłoby stwierdzić, że czegoś im kiedyś brakowało, ale w ogólnym rozrachunku ich życie rodzinne było dobre. Teraz potrafią to docenić, ale średnio wychodzi im odpłacenie samotnemu ojcu tym samym. 

    Po śmierci matki podzielili się opieką na coraz słabiej radzącym sobie z życiem ojcem. Ale jego potrzeby zredukowali do sprzątania, zakupów i gotowania. Ustalili dyżury sprawunków dla ojca, jednak zapomnieli, że dla niego najważniejsza jest ich obecność, rozmowa i wsparcie w żałobie po ukochanej osobie.


Jakub Bączykowski Zadzwoń jak dojedziesz

    Akcja Zadzwoń, jak dojedziesz rozgrywa się praktycznie w całości w trakcie jednego dnia. Rodzina spotyka się na rocznicowym obiedzie, i już od progu zaczynają się słowne przepychanki między rodzeństwem. Mimo że starają się hamować to jednak wylewają się ich żale, pretensje, każdy czuje się poszkodowany i chciałby, żeby pozostała dwójka bardziej zaangażowała się w opiekę nad ojcem. Tymczasem Ryszard, tylko w połowie obecny przy tych rozmowach, coraz bardziej i bardziej pogrąża się w smutku.

    Opieka nad starszymi rodzicami to ciężki temat. Może przybrać tyle różnych form, może być tyle różnych sytuacji rodzinnych. Tylko sami zainteresowani widzą całość, to co było i co jest, i podejmowanie jakiejkolwiek decyzji jest bardzo trudne, bo prawie zawsze coś trzeba poświęcić. To jest naprawdę niesamowite jak Jakub Bączykowski przedstawił ten temat na podstawie jednej rodziny. Jak dobrze zrozumiał i wplótł w fabułę rozterki dorosłych dzieci, ich wyrzuty sumienia a jednocześnie chęć życia według własnych zasad i spełniania własnych marzeń. 

Jakub Bączykowski Zadzwoń jak dojedziesz


    Kiedy czytam, automatycznie chcę "stanąć po czyjejś stronie". Ale tu się nie da. Każdy ma swój moment, swoje racje. I nawet jeśli jedno zachowanie oceniamy jako nie w porządku, to już kolejna informacja każe nam zmienić osąd. Puenta całej historii dotyczy właśnie tych osądów, i powiem wam, że do mnie to tak mocno trafiło, że z każdym zdaniem musiałam się zgodzić.

    Książka wzrusza. Pokazuje najzwyczajniejsze życie, coś, co prawie każdego z nas kiedyś będzie dotyczyło. I pokazuje, jakie emocje będą nam wtedy towarzyszyły. Nie da się czytać i nie myśleć o swoich rodzicach, o tym, jak to będzie za dziesięć, dwadzieścia lat. Nie da się nie poczuć żalu za minionym czasem, za młodością i sprawnością, za dzieciństwem, kiedy to rodzice byli opoką. Dlatego pasuje mi ta książka w okresie świątecznym, dla niektórych tak tragicznym, bo samotnym. Przypomni o tym jak ważne są dobre relacje w rodzinie i wzajemny szacunek. Fabuła nie jest tu skomplikowana, choć zaskoczeń nie brakuje. Ale najważniejsze są tu refleksje, do których zmusi, i emocje, które wywoła. Bardzo gorąco polecam. 


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Mięta.


poniedziałek, 2 grudnia 2024

[260] Agnieszka Olejnik - "Cuda i cudeńka"

Agnieszka Olejnik Cuda i cudeńka
 
"Cuda i cudeńka" (Mansarda pod Aniołami, t.1) - Agnieszka Olejnik

Wydawnictwo Filia, 2017 rok

przeczytane: 12/2024

 8/10*

    Od kilku lat bardzo chętnie sięgam po książki świąteczne. Podoba mi się to, że dzięki nim mogę jeszcze bardziej poczuć magię świąt i wzruszyć się. Są oczywiście lepsze i gorsze historie - albo raczej lepiej i gorzej wpasowujący się w mój gust. Dziś o książce, która bardzo mocno trafiła w mój gust.

Agnieszka Olejnik Cuda i cudeńka

    Lena przeprowadza się do swojej babci, by zaopiekować się nią po przebytym udarze. Sytuacja jest o tyle dziwniejsza, że dziewczyna praktycznie nie zna starszej pani. Ta nigdy nie życzyła sobie utrzymywać kontaktów z synową i wnuczką, zawsze była oschła i pozbawiona ciepłych uczuć. Teraz też nie traktuje swojej wnuczki lepiej. Uparcie ją ignoruje i nawet nie próbuje się do niej odezwać. Lena to tymczasem bardzo ciepła i bezpośrednia osoba, bardzo otwarta na ludzi i pełna empatii. Nie poddaje się i ciągle stara się przebić mur milczenia babci. 

    To wyjątkowa bohaterka. Dobra i miła, ale napisana w bardzo realistyczny sposób. Ma swoje momenty zwątpienia i smutku, ale wiara w dobro pozwalają jej pokonać te kryzysy i zawsze mieć dla drugiego człowieka dobre słowo. Jej pozytywne nastawienie zjednuje jej przyjaciół wśród sąsiadów. Wkrótce też dziewczyna angażuje się w ich życie i zaprzyjaźnia się z nimi. To dziewczyna ze wsi i w ten sposób tłumaczone jest jej podejście do świata. Każdego w swoim otoczeniu musi znać i nie może zostawić go samego z problemami. 

Agnieszka Olejnik Cuda i cudeńka

    W książce nie dominuje temat świąteczny, w gruncie rzeczy jest go niewiele. Ale dużo tu pokrzepiających historii o naprawie relacji międzyludzkich, o pomaganiu potrzebującym, o próbach ratowania swojego szczęścia. Cuda i cudeńka to historia niedokończona. Jest tu wątek tajemniczego sąsiada ze strychu oraz sekretu z przeszłości skrywanego przez babcię Leny, które nie doczekały się rozwiązania. Książka ma swoją kontynuację, po którą koniecznie muszę sięgnąć.

    Cuda i cudeńka czyta się z przyjemnością. To słodko-gorzka historia o życiu z kilkoma lekcjami dla zapętlonych w swoich błędnych decyzjach, złości i żalu. Polecam.

 

środa, 24 kwietnia 2024

[207] Agata Przybyłek - Bądź przy mnie zawsze

 

Agata Przybyłek Bądź przy mnie zawsze

"Bądź przy mnie zawsze" - Agata Przybyłek

Wydawnictwo Czwarta Strona, 2017 rok

przeczytane: 02/2024

 3/10*

    Agata Przybyłek to bardzo głośne nazwisko w polskiej literaturze kobiecej. Bardzo chciałam przekonać się do jej książek, a zwłaszcza do "serii z domkami", ale niestety, to nie dla mnie. Bądź przy mnie zawsze to trzecie spotkanie z twórczością pisarki i na ten moment ostatnie. 

    Bądź przy mnie zawsze to klasyczna, wzruszająca powieść o miłości, przyjaźni i wsparciu. O osobistych tragediach, złamanych sercach i relacjach, które niosą pociechę i nadzieję. Jest słodko-gorzko, mało skomplikowanie i bardzo przewidywalnie. Choć nie powiem, zakończenie było zaskoczeniem. 

Agata Przybyłek Bądź przy mnie zawsze

    Historia nie była zła, tylko zupełnie nie dla mnie. Za dużo tam było dla mnie rozmów o niczym, skupiania się na prozaicznych czynnościach i cukierkowych scen, gdzie każdy każdemu schlebia i z miejsca rodzi się przyjaźń albo miłość. Lubię historie miłosne, ale nie takie. Ta jest dla mnie za lekka, za płytka, wszystkiego mi tu za mało. Do tego strasznie drażniły mnie opisy doktoratu głównej bohaterki. Zdobywanie tego stopnia naukowego miało się niczym nie różnić od studiów licencjackich i magisterskich. Aż szukałam informacji czy na jakichś kierunkach tak to wygląda i nie znalazłam żadnego potwierdzenia. Doktorat to praca naukowa a nie chodzenie na wykłady i ćwiczenia. Niestety, nie polubiłam się ze stylem autorki ani jej pomysłem na fabułę, więc książki nie polecę.

wtorek, 28 listopada 2023

[191] Ałbena Grabowska - Najważniejsze to przeżyć

 

Ałbena Grabowska Najważniejsze to przeżyć

"Najważniejsze to przeżyć" - Ałbena Grabowska

Wydawnictwo Rebis, 2023 rok

przeczytane: 11/2023

 10/10*

    Lubicie śmiać się przez łzy? Jeśli tak, to Najważniejsze to przeżyć jest książką dla was. To historia powojennej Warszawy w tych pierwszych miesiącach, kiedy na gruzy wracają dawni mieszkańcy. Kiedy co rusz wybuchają ukryte miny, kiedy szuka się ciał najbliższych, którzy zginęli w powstaniu, kiedy szuka się swojego dawnego domu, i czasem znajduje tylko kupę gruzu. Do Warszawy wraca nastoletnia Mirka razem z rodzicami, starszą siostra Tereską i przybraną babcią - hrabiną, u której cała rodzina schroniła się w czasie wojny, a która teraz sama potrzebuje schronienia.

    Obraz Warszawy przedstawiany jest głównie oczami Mirki. Rezolutna dziewczyna wydaje się najdojrzalsza z całej rodziny. Szuka sposobu zarobku, przeszukuje gruzy w poszukiwaniu przydatnych przedmiotów, ciągle kombinuje i wymyśla sposoby na to, jak żyć dalej. Bo skoro już się tę wojnę przeżyło, to trzeba iść dalej. I to tak, żeby było jak najnormalniej i jak najlepiej, a nie wracać ciągle do tego co było i już nie wróci.

Ałbena Grabowska Najważniejsze to przeżyć

    Starsza Tereska nie mogłaby się już bardziej różnić od młodszej siostry. To ciągle naburmuszona i zgorzkniała młoda kobieta, która jednocześnie cały czas buja w obłokach. Jest niedojrzała i ma głowę pełną bohaterskich historii, nie widzi świata, który ją otacza. Nieszczęśliwie zakochana nie widzi, że to żadna miłość do drugiego człowieka, a tylko do wyidealizowanej wizji przeszłości, do której tęskni.

    Rodzicom Mirki i Tereski najtrudniej jest wrócić do życia, które przerwała wojna. Nic już z niego nie zostało. Szukają nowego sensu życia i swojego miejsca, ale brak im sił, od których Mirka aż buzuje. W porównaniu z nią są apatyczni i wycofani, i fragmenty im poświęcone są bardzo flegmatyczne. Więcej tam odczuwania niż działania. Dopiero na zakończenie ich życiorysy zaczynają nabierać kształtów, jakby ich umysłu wreszcie odzyskały klarowność i zaczęły planować przyszłość.

Ałbena Grabowska Najważniejsze to przeżyć

    Śledzenie poczynań Mirki wywołuje uśmiech, ale właśnie taki przez łzy, bo pod opisem codziennego życia dziewczynki - jej pierwszego biznesu, przyjaźni i pomocy innym, przebija się obraz przytłaczającej rzeczywistości. Zniszczonej Warszawy, bezdomności, sieroctwa, śmierci znanych z życia sprzed. 

    W książce bardzo wiele jest o Powstaniu Warszawskim. Są to drobne wspomnienia, jakieś imiona rzucone podczas rozmowy, ale pojawiające się w tylu miejscach i sytuacjach, że razem tworzą wielki obraz potwornej katastrofy. Podzielone są zdania na temat słuszności wybuchu powstania, i pewnie każdy przed lekturą miał jakąś swoją opinię. Ale gwarantuję wam, że opis kolejnych strat tych fikcyjnych bohaterów, odrobinę przeważy skalę i popchnie was do myślenia: i po co to było?

Ałbena Grabowska Najważniejsze to przeżyć

    Cała książka wzbudza silne emocje, ale zakończenie jest jak uderzenie obuchem. Nie ma napięcia i oczekiwania, tam wszystko jest zaskoczeniem. W końcu życie po wojnie powinno już być spokojne, prawda? Ale życie jak to życie, nigdy nie zatrzymuje się naprawdę. I dostarcza nam kolejne radości i smutki bez żadnego określonego wzoru. Po przełożeniu ostatniej strony książki potrzebowałam chwili na zebranie myśli i zamyślenie się nad bohaterami. Rzadko wracam do książek, które przeczytałam, ale do tej na pewno wrócę. Chcę sprawdzić jak postępowanie bohaterów odbiorę za drugim razem, kiedy już znam zakończenie. 

    Gorąco wam polecam Najważniejsze to przeżyć. Może niekoniecznie tuż przed świętami, kiedy wolimy wzbudzać w sobie same pozytywne emocje. Ale może w okolicach 1 sierpnia? 


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Rebis.



piątek, 20 października 2023

[183] Sandra Podleska - Altanka pod magnolią

    

Sandra Podleska Altanka pod magnolią

                "Altanka pod magnolią" - Sandra Podleska

Wydawnictwo Filia, 2023 rok

przeczytane: 09/2023

 7/10*

     Monika jest matką, której córka nie żyje. Czy ma więc jeszcze prawo tak się tytułować? Aurelia nie żyje od trzech lat, ale dla kobiety żałoba się nie kończy, dalej odlicza dni bez swojej córki na tym świeci i pisze do niej listy. Sama sobie nie chce wybaczyć tego, co się stało. Kiedy przeprowadza się do nowego miasta, przez przypadek wpada jej w ręce medalion ze zdjęciem dziewczynki mogącej być starszą wersją jej córki. Kobieta odbiera to jako znak i próbuje odnaleźć dziewczynkę ze zdjęcia. Nawet nie podejrzewa jaką rolę w jej życiu przyjdzie jej odegrać.

Sandra Podleska Altanka pod magnolią

    Altanka pod magnolią to opowieść o miłości osób, których życie już zdążyło doświadczyć i obdarzyć obowiązkami, z którymi nie zawsze sobie radzą. Relacja Moniki i Grzegorza rozwija się powoli, wyraźnie widać budujące się między nimi uczucie. To nie tylko przebudzenie do tego związku, ale przede wszystkim wkroczenie w następny etap życia, pogodzenie się z tym co było i już nie wróci i próba zapanowania nad przyszłością, a nie tylko egzystowanie z dnia na dzień. Żałoba Moniki, jej tęsknota i poczucie winy zostały bardzo dobrze napisane. Podobały mi się, że mimo że bohaterka nie opowiadała o tym cały czas, ani też nie było tam wielu jej przemyśleń na ten temat, to jednak tragedia, która się wydarzyła, była ciągle obecna jak cień i miała wpływ na wszystko. Na pracę Moniki, na jej przyjaźń z sąsiadem, na jej relację z Grzegorzem i jego córką. To było bardzo nienachalne pokazanie, jak śmierć dziecka zmienia wszystko.

Sandra Podleska Altanka pod magnolią

    Książkę czytało się bardzo przyjemnie. Sandra Podleska ma dobre pióro, lekkie, ale też wyczucie umiaru i nosa do detali, które czynią z historii coś żywszego niż tylko opowiastkę o dwójce zakochanych w sobie ludziach. Dużym plusem jest dla mnie też to, że nie ma tu żadnych scen erotycznych, które według mnie nie pasują do historii romantycznych i odbierają im cały urok oraz tę ostatnią nutę tajemniczości.

    Altanka pod magnolią to spokojna, ale melancholijna i poruszająca bardzo trudny temat śmierci dziecka książka. Czyta się ją szybko, bo czeka się na szczęśliwe zakończenie dla Moniki. Bohaterowie są bardzo realistyczni i warci polubienia. Polecam.

wtorek, 3 października 2023

[177] Rebecca Serle - Pewne włoskie lato

 

Rebecca Serle Pewne włoskie lato

"Pewne włoskie lato" - Rebecca Serle

Wydawnictwo Czwarta Strona, 2023 rok

przeczytane: 09/2023

 8/10*

    Jeśli dla was też lato skończyło się za szybko i chętnie poczulibyście jeszcze klimat gorących dni, polecam sięgnięcie po wybitnie wakacyjną powieść Pewne włoskie lato. To historia, w której miejsce - malownicze miasteczko Positano - zostaje jednym z głównych bohaterów i odgrywa ogromną rolę. Opisane jest tak barwnie, że szykujcie się na to, że po przeczytaniu książki zapragniecie je odwiedzić.

    Katy jest bardzo zżyta ze swoją matką. Jest ona nie tylko jej najbliższą przyjaciółką, ale miłością jej życia. Kiedy więc umiera, świat córki się wali. Katy nie potrafi wrócić do życia sprzed choroby matki, do swojego małżeństwa i starego rytmu. Z braku lepszego pomysłu postanawia wybrać się w podróż, którą od dawna ze szczegółami zaplanowała z matką, do Positano. Starsza z kobiet odwiedziła je w swojej młodości i spędziła w nim cudownie czas, o którym wspominała do końca życia. Katy wyrusza więc w podróż przez pół globu, by zrozumieć dlaczego jej matka tak pokochała to miejsce. Na miejscu spotyka niezwykłe widoki, zapachy i smaki. A także Carol - swoją trzydziestoletnią matkę, która jest zabawna, beztroska, pełna życia. Nie zastanawiając się jak to możliwe, Katy stara się jak najbardziej do niej zbliżyć i cieszyć się każdą chwilą spędzoną w jej obecności.

Rebecca Serle Pewne włoskie lato

    Książka nie jest lekkim letnim romansem, mimo że miłość jest w niej sporo, również tej romantycznej. Zdecydowanie na pierwszy plan wysuwa się wątek relacji matki z córką oraz powolne odkrywanie coraz bardziej skomplikowanej osobowości Carol. Jej postać była bardzo udana. Pokazany został kontrast tego, jak postrzegała ją córka, i jaka kobieta była zanim życie wtłoczyło ją w kierat rodzinnych obowiązków. Katy trudno to zaakceptować, ponieważ dla niej matka była ideałem, i na każdy zgrzyt na tym wizerunku reaguje buntem.

    Katy wypadła trochę gorzej na tle swojej matki. Była zdecydowanie mniej sympatyczna, egoistyczna i dziecinnie podległa swojej rodzicielce. Mimo wieku trzydziestu lat nie odcięła pępowiny, i przez wszystkie te lata z każdą drobnostką zwracała się do matki. Musiała mieszkać blisko niej, stołować się u niej, dać jej urządzić swój dom i życie. Im więcej było tych opowieści z przeszłości tym lepiej widać było jak bardzo chora była to relacja. Wyjazd do Positano okazał się lekarstwem dla Katy - nie tylko na jej żałobę, ale też na jej niedorosłość. 

Rebecca Serle Pewne włoskie lato

    Tajemnicze pojawienie się Carol, która nie jest duchem a żywa osobą, wprowadziło do akcji nutę tajemnicy i sprawiło, że trudniej było się od książki oderwać. Dodało to też książce oryginalności i świeżości czegoś nowego, czego w tym gatunku nie ma za wiele. Dodatkowo opisy miasteczka i kuchni włoskiej pobudzały wyobraźnię-  i kubki smakowe - i dodawały smaczku książce. Czytało się bardzo przyjemnie i szybko, to był dobrze spędzony czas. Historia może nie była wybitnie skomplikowana, ale miała momenty zaskakujące i całość trzymała w napięciu. Dla mnie minusem była Katy, która potrafiła mnie zirytować, oraz to, że autorce nie udało się uniknąć cukierkowatego, zupełnie sztucznego obrazu podróżowania. Powieliła wiele schematów, które spotkać można w książkach z motywem podróży, ale w rzeczywistości już nie bardzo. Chociaż w tym przypadku było to zjadliwe i nie irytowało tak bardzo jak wszystkie te zagubione bohaterki wyjeżdżające do Zakopanego i trafiające pod opiekuńcze skrzydła babć-góralek, od których aż gęsto na naszym polskim podwórku.

    Pewne włoskie lato to ciekawa i wyróżniająca się oryginalnością historia z włoskimi kadrami w tle. Akcja kręci się wokół jednego tajemniczego motywu, który trzyma w niepewności aż do końca książki. Czy jednak dla niego warto sięgnąć po książkę? Tylko dla niego - nie. Ale całość - Carol, zmieniająca się relacja matki z córką, barwne opisy Positano - tworzą przyjemną mieszankę, która przeniesie nas w sam środek lata. Polecam dla rozrywki i odprężenia.

środa, 20 września 2023

[170] Anna Chaber - Jesień w kolorze syropu klonowego


Anna Chaber Jesień w kolorze syropu klonowego

"Jesień w kolorze syropu klonowego" - Anna Chaber

Wydawnictwo Czwarta Strona, 2023 rok

przeczytane: 09/2023

 8/10*

    Pozycja obowiązkowa dla każdej jesieniary, historia, która wprowadzi w klimat tych ostatnich tygodni przed zimą. To historia rozczulająca, zabawna i pełna jesiennych elementów, idealny romans do przeczytania wieczorem przy kubku herbaty. Nic skomplikowanego, ale zdecydowanie angażująca i trzymająca w napięciu. Bo niby z jednej strony oczekuje się tego happy endu, ale z drugiej książka jest pozbawiona nierealistycznych zbiegów okoliczności, wiadomo więc, że wszystko może się zdarzyć. Nawet nie do końca szczęśliwe zakończenie, tak jak w życiu.

    Lena w pośpiechu wyjeżdża z Polski, żeby za radą przyjaciółki umknąć przed problemami z byłym i pozwolić jej załatwić całą sprawę. Wyjeżdża do Kanady, gdzie sama się urodziła, ale gdzie spędziła jedynie kilka pierwszych miesięcy życia. Odwiedza ciotkę, ale ponieważ sytuacja w Polsce nie daje się tak szybko rozwiązać, przyjmuje ofertę pracy tymczasowej, żeby nie być obciążeniem dla krewnej. Tak zostaje asystentką dziennikarza celebryty, któremu ma pomóc przy zbieraniu materiałów do następnej książki. Jak też łatwo się domyślić, Lenę i Jonathana, jej szefa, od razu zaczyna łączyć coś więcej.

Anna Chaber Jesień w kolorze syropu klonowego

    Jesień w kolorze syropu klonowego udowadnia, że da się napisać dobry romans bez zamieniania go w jedną wielką scenkę pornograficzną. Między bohaterami rodzi się prawdziwe uczucie - najpierw przyjaźń, zaufanie, później miłość. A dzieje się to w tak cudownie naturalny sposób, że trudno było mi zauważyć ten moment, kiedy w końcu się w sobie zakochali. Autorka nie zapomniała o fabule i dała zarówno Lenie jak i Jonathanowi drogi do pokonania, zadania do wykonania i problemy do rozwiązania. Jak w prawdziwym życiu są momenty radośniejsze i smutniejsze, a także takie, kiedy złościmy się razem z bohaterami na to, co im się przytrafia.

    W książkach świątecznych często ten klimat jest zbyt nachalny, przerysowany i cukierkowy. Tutaj udało się tego uniknąć - jesień została odmalowana krajobrazami różnych rejonów Kanady, aromatycznymi napojami i ciastami, a także jesiennym Świętem Dziękczynienia. Lena jest zafascynowana tym krajem i ma plan, by jak najwięcej w nim zwiedzić. Zafascynowana jest też syropem klonowym, który spotyka tam na każdym kroku, i próbuje go w różnych wydaniach. Aż mi ślinka ciekła przy opisach tych wszystkich słodkości. Uwielbiam syrop klonowy, dlatego to zdecydowanie moje smaki. 

Anna Chaber Jesień w kolorze syropu klonowego

    Zakończenie książki trzyma poziom. W pewnym momencie zaczęłam się domyślać, w którą stronę pójdzie rozwiązanie pewnego wątku, ale było dla mnie na tyle pomysłowe, że nie rozczarowałam się tym brakiem zaskoczenia. Ale zaskoczył mnie jeden szczegół - tego, jak potoczył się wątek Charlotte. Bardzo nieszablonowo. Widać, że autorka starała się wymyślić każdy szczegół tej historii a nie posiłkować się oklepanymi schematami - zazdrosna była, wredna rywalka w pracy, przyjaźń po grób z osobą znaną od kilku dni. 

    Jesień w kolorze syropu klonowego warto przeczytać. To kawał dobrze napisanej historii miłosnej, bardzo klimatycznej i wzruszającej. Nie wydusi z was łez, ale przyjemnie otuli i zapewni rozrywkę w jesienny wieczór. Zdecydowanie polecam.

środa, 30 sierpnia 2023

[160] Wioletta Piasecka - Dom pełen tajemnic

 

Wioletta Piasecka Dom pełen tajemnic

"Dom pełen tajemnic"  - Wioletta Piasecka

Wydawnictwo Skarpa Warszawska, 2023

przeczytane: 07/2023

 7/10*

    Sara Leokadia Wolska jest młodą panną, której powoli zaczyna grozić staropanieństwo. Dziewczyna marzy o zostaniu pisarką i najchętniej tylko temu by się oddała. Ale uparta matka ani myśli pozwolić dziewczynie być szczęśliwą, nie kosztem utracenia własnej reputacji i zostanie okrzykniętą matki, która nie poradziła sobie z wychowaniem córki, skoro ta dopuściła się takiego skandalu i została pisarką. I to bez męża! Dziewczyna zostaje więc wydana za kandydata idealnego w oczach swojej matki: utytułowanego, majętnego, i starego - bo tylko taki ma szansę utemperować charakter krnąbrnej panienki. Prawdziwe oblicze oblubieńca bardzo szybko wychodzi na jaw i Sara z przerażeniem uświadamia sobie, że trafiła do piekła. Ale nie wolno jej powiedzieć ani słowa, bo to są jej małżeńskie sprawy. I nikt, a już z pewnością nie jej kulturalna i dobrze wychowana matka, nie chce słyszeć o biciu, gwałcie, zdradzie i ciągłych upokorzeniach. Witamy w XIX wieku.

Wioletta Piasecka Dom pełen tajemnic

    Jest to książka z gatunku tych, którym trzeba dać trochę czasu, żeby się rozkręciła i na dobre pokazała swój urok. Ale warto. Sara dorasta wraz z rozwojem akcji i ten proces jest bardzo dobrze widoczny. Widać, jak traci swoje romantyczne i naiwne nastawienie, kiedy styka się z kolejnymi przeciwnościami losu i złem ze strony innych ludzi. Jej serce twardnieje, ona sama staje się silniejsza, ale też spokojniejsza i bardziej pewna siebie. Ufa przede wszystkim własnemu osądowi i potrafi zawalczyć o siebie. Bo w końcu, po wielu perypetiach, to siebie stawia na pierwszym miejscu.

    Dom pełen tajemnic to historia wzruszająca, oburzająca i podnosząca ciśnienie. Na szczęście, ze szczęśliwym zakończeniem. Jest o obłudzie sfer wyższych, o ignorancji i głupocie mężczyzn (nie wszystkich), o zawiści kobiet (do czasu) i pełnej przeszkód drodze do spełnionego marzenia. Jest bardzo, ale to bardzo smutna. Występuje tu wątek bardzo fatalnego aranżowanego małżeństwa, ale wielki zawód sprawia nie tylko mąż, ale też inni, wydawałoby się, że najbliżsi. I to chyba te zdrady ja odczułam najbardziej. Najbardziej mnie oburzyły i zasmuciły, bo odbierały nadzieję na jakąkolwiek pomoc i pozostawiały Sarę samą sobie. 

Wioletta Piasecka Dom pełen tajemnic

    Jeśli nie boicie się silnych emocji, koniecznie sięgnijcie po Dom pełen tajemnic. To bardzo wzruszająca, ale również wciągająca książka. Fabuła z początku jest dość prosta i przewidująca, bo czytelnik od razu wie, że w tym małżeństwie Sara może być tylko nieszczęśliwa. Z czasem jednak rozwija się mocno wątek Sary jako pisarki, i tu już jest bardzo ciekawie, pojawiają się zagadki i nieoczekiwane zwroty akcji. Zakończenie jest satysfakcjonujące i raczej spokojne, tak jak Sara w końcu staje się spokojną i silną, mocno stąpającą po ziemi kobietą, która w przeszłości zostawiła wszystkie zawirowania i wstrząsy. Zdecydowanie polecam.

niedziela, 20 sierpnia 2023

[156] Anna Szczypczyńska - Zostań u mnie na noc


Anna Szczypczyńska Zostań u mnie na noc

"Zostań u mnie na noc" - Anna Szczypczyńska

Wydawnictwo Luna, 2023 rok

przeczytane: 07/2023

 3/10*

    W książce dużo jest o zaufaniu do innego człowieka. O odepchnięciu w niepamięć starych rozczarowań, zawodów i bólu, którzy przysporzyli nam inni ludzie, i ponownym obdarzeniu zaufaniem. Ta ufność wiele kosztuje i nie każdego na nią stać. Nina Szklarska, główna bohaterka książki, ma z nim ogromny problem. 


    Zostań u mnie na noc to historia jednego lata z życia Niny. Jej zwyczajne, rodzinne obowiązki, zmiany w życiu zawodowym i perypetie miłosne. Córki kobiety wyjeżdżają na wakacje ze swoim ojcem, a ta, obdarzona nagle ogromem wolnego czasu tylko dla siebie, zaczyna się w nim gubić i sama nie wie jak właściwie go spożytkować. Odnawia znajomość ze starym kochankiem, z którym spotykała się, kiedy jeszcze jej małżeństwo trwało. Na horyzoncie pojawi się też możliwość innej znajomości. Kobieta musi podjąć decyzje czego właściwie chce ona, a nie co będzie najlepsze dla jej rodziny. Musi wreszcie pomyśleć tylko o sobie i tak poprowadzić swoje życie, by wreszcie osiągnąć pełnię szczęścia.

Anna Szczypczyńska Zostań u mnie na noc

    Główna bohaterka to bardzo schematyczna i nudna postać. Przedstawicielka klasy średniej, zadbana kobieta po życiowych zawirowaniach, z nieodłączną przyjaciółką u boku, z którą wydaje się być połączona pępowiną, i dwoma przystojniakami do wyboru, którzy tylko czekają na jej skinienie. Ten zestaw dałoby się ciekawie ograć, gdyby w książce znalazła się interesująca fabuła. Tej jednak ani widu, ani słychu.


    Książkę da się streścić dwoma słowami: lato Niny. To był wycinek jej życia, zwykłej codzienności. nawet wątki romantyczne nie były na tyle rozbudowane czy zaskakujące, by to one stały się osią historii. Książka jest tak naprawdę o niczym i strasznie się na niej wynudziłam. Czekałam do połowy, że może objawi się jakiś zamysł na tę historię. Niestety, nie. Drugą połowę doczytałam z poczucia obowiązku, ale zupełnie nic mi ona nie dała. 

Anna Szczypczyńska Zostań u mnie na noc

    Jeśli lubicie czytać nieangażujące historie o czyimś zwyczajnym życiu, ani tajemnicze, ani zabawne, ani smutne, ani ekscytujące - sięgnijcie po Zostań u mnie na noc. Jest to już drugi tom przygód Niny i książki te mają wielu fanów. Dla mnie jednak była to kompletna pomyłka. Historia bezbarwna, nużąca, pozbawiona jakiekolwiek akcji. Nie polecam, bo zupełnie nie trafiła w mój gust.

wtorek, 1 sierpnia 2023

[151] Sylwia Trojanowska, Malwina Kozłowska - Facetom wstęp wzbroniony

Sylwia Trojanowska Malwina Kozłowska Facetom wstęp wzbroniony

"Facetom wstęp wzbroniony" - Sylwia Trojanowska, Malwina Kozłowska

Wydawnictwo Książnica, 2023

przeczytane: 07/2023

 7/10*

     Jak ja lubię takie pozytywne, pełne kobiecej energii powieści. Bohaterkami Facetom wstęp wzbroniony są trzy przyjaciółki: Inga, Anna i Basia. Każda z nich jest różna, a jednak świetnie się dogadują i kiedy zachodzi potrzeba, robi się z nich dream team mścicielek. W książce przewija się kilku mężczyzn, reprezentantów tej najgorszej męskiej grupy - zdrajców, oszustów, mizoginów i brutali. Dziewczyny pokazują, jak mając wsparcie innych kobiet, można sobie poradzić z każdym szkodzącym im mężczyzną. I takie jest też przesłanie książki: nikt nie zastąpi ci przyjaciółki, a z nią wszystko staje się łatwiejsze i dużo zabawniejsze.

Sylwia Trojanowska Malwina Kozłowska Facetom wstęp wzbroniony


    Książka napisana jest w bardzo lekki, humorystyczny sposób, mimo że znajdą się w niej naprawdę ciężkie tematy. Dzięki takiemu sposobowi ich przedstawienia nie przytłaczają i podczas czytania nie dominuje smutek, a jednocześnie sytuacje te nie są bagatelizowane. Pewnie nie jedna czytelniczka mogłaby się utożsamiać z którąś z bohaterek. Może ich sposoby na wymierzenie sprawiedliwości komuś się przydadzą - albo chociaż dodadzą odwagi, żeby zrobić cokolwiek i polepszyć swoją sytuację.

 

Sylwia Trojanowska Malwina Kozłowska Facetom wstęp wzbroniony

    Bardzo przyjemnie mi się tej książki słuchało. Było zabawnie, mądrze i bardzo, bardzo ciekawie. Może w fabule nie było wielkiej zagadki i zaskakującego zakończenia, ale dalszych perypetii przyjaciółek nie dało się przewidzieć i kolejne zdarzenia zawsze były zaskoczeniem. Mimo że, jak w wielu obyczajówkach, był to po prostu fragment życia zwyczajnych kobiet, opisujący ich codzienność, nie dało się nudzić, i tym razem wyjątkowo wszystko mi się podobało. 

 

    Lato to idealny moment na czytanie takich lekkich, kobiecych historii. Może na plaży? Może w pociągu? Z całego serca polecam, ta książka to potężna dawka rozrywki. 

środa, 12 lipca 2023

[145] Anna Szczęsna - Lato z Ritą


Anna Szczęsna Lato z Ritą

 

"Lato z Ritą" - Anna Szczęsna

Wydawnictwo Filia, 2023

przeczytane: 06/2023

6/10*

    Piękna, kolorowa okładka i tytuł obiecują lekturę idealną na lato. Po opisie spodziewałam się historii lekkiej i zabawnej, może mało poważnej ale z pewnością podnoszącej na duchu. I dokładnie to dostałam. Akcja Lata z Ritą toczy się w Starej Dobrej - małej miejscowości, w której każdy każdego zna i lubi wiedzieć wszystko o swoich sąsiadach. Kiedy do jednego z mieszkań na rynku wprowadza się nowa mieszkanka, nawet nie zdająca sobie sprawy z tego jaką sensacją się stała, oczy wszystkich zostają zwrócone na nią. Niedługo potem zaczynają dziać się dziwne rzeczy. Mężczyźni w Starej Dobrej zmieniają się - na lepsze! Ale skoro nagle zaczynają pomagać w domowych obowiązkach, są szarmanccy, przynoszą kwiaty i prawią komplementy, to może coś nabroili? 

 

Anna Szczęsna Lato z Ritą

    Głównymi bohaterami są cztery kobiety, dwie młode i dwie starsze, które sądziły, że nic już ich w życiu nie zaskoczy. Czas jednak pokazuje, że w każdej chwili można coś zmienić - w sobie, w relacjach z bliskimi, podjąć nowe wyzwania. Czasami potrzeba odwagi, a czasami pomocnej dłoni. Ale kiedy już sobie uświadomimy, że tych zmian chcemy, wszystko jest możliwe.

    Fabuła nie jest skomplikowana ani trzymająca w napięciu. Owszem, mamy sekret Rity, ale jego łatwo jest się domyślić. Większość czytelników wyczuje, kogo z bohaterów ponosi wyobraźnia i czyimi domysłami nie należy się kierować. To opowieści o kilku osobach, urywki z ich życia, które przez moment splatają się ze sobą. Sporo w niej zabawnych scenek, które napisane zostały z umiarem i nie stały się żenujące.

Anna Szczęsna Lato z Ritą

    Książkę czyta się (lub słucha, jak w moim przypadku) bez zbytniego zaangażowania. To dobra pozycja do zapoznania się z nią podczas relaksu na leżaku w ogrodzie lub na plaży. Jest w niej sporo ciepełka i takiego "poklepania po pleckach". Lektura nie wstrząsa, ale uspokaja, wywołuje uśmiech i szybko ulatuje z pamięci. Może do następnego lata już jej nie będę pamiętała, ale cieszę się, że ją poznałam, i polecam na lato.

piątek, 14 kwietnia 2023

[134] Magdalena Witkiewicz - Zamek z piasku

 

Magdalena Witkiewicz Zamek z piasku

    Na początku roku sięgnęłam po książki Magdaleny Witkiewicz. Aż w końcu poczułam lekki przesyt historiami niewiernych kobiet. Zdaję sobie sprawę, że to na pewno wpływa na moją ocenę książki. Że pewnie bardziej by mi się podobała, gdybym w tym czasie nie przeczytała dwóch podobnych. Ale biorąc pod uwagę, że wszystkie trzy napisała ta sama autorka chyba mogę trochę popsioczyć na to, jak bardzo były do siebie podobne i że Zamek z piasku wcale mnie nie zaskoczył?


    Poznajcie Jęczącą Weronkę. Kobietę zafiksowaną na punkcie posiadania dziecka. Szukającą pomocy medycznej wszędzie tylko nie u psychologa. I absolutnie nie chodzi mi o to, że jej potrzeba potomstwa to problem do zlikwidowania, zapomnienia o nim, że powinna zrezygnować. Weronika po prostu nie potrafiła sobie z nim poradzić. Niespełnione pragnienie powoli niszczyło życie jej i jej najbliższych. A mnie tak strasznie popsuło lekturę, że czytałam naprawdę ze złością. Ze złością na główną bohaterkę. Na jej infantylne zachowanie. Na jej brak szacunku dla męża, dla siebie samej. Na jej ciągłe jęki, jaka to ona nie jest nieszczęśliwa. Na to jak bardzo to jedno jej uczucie zdominowało całą akcję i każdą jej rozmowę. Bardzo szybko miałam dość.

Magdalena Witkiewicz Zamek z piasku


    Weronika jest uwikłana w dwie relacje, i w każdej z nich jest stroną która tylko bierze. Jak bardzo egoistką była nawet w kontaktach z kochankiem, to głowa mała. Do tego tkwiła w jakiejś chorej, toksycznej przyjaźni z kobietą, która uwodziła jej męża. Zresztą, nie ona jedna. No tego już zupełnie nie potrafiłam zrozumieć. To była postać zupełnie pozbawiona charakteru. Mdła do bólu, cała składała się tylko z jednej myśli: "chcę dziecka". Nie współczułam jej. Nie potrafiłam wczuć się w jej sytuację, zrozumieć jej bólu, przez jej jednoznacznie roszczeniową postawę. Ja CHCĘ, ty mnie nie obchodzisz, więc siedź cicho i bądź taki jaki chcę, żebyś był.


    Cała fabuła książki to opis romansu kobiety, tego jak do niego doszło, jak trwało i jak się zakończyło. To chyba miała być próba rozgrzeszenia kobiety, ale dla mnie te argumenty, dlaczego zachowała się tak a nie inaczej, nie miały sensu. Każdy związek ma trudniejsze momenty, chwile rozczarowań i żalu, ale kręgosłup to kręgosłup, albo się go ma i pozostaje uczciwym, albo nie ma i zdradza. Zresztą, Weronika do końca pozostała oszustką, nie próbowała tak naprawdę naprawić swoich błędów, a tylko na nowo poukładać sobie życie, żeby było jej ciepło i wygodnie. 

Magdalena Witkiewicz Zamek z piasku


    Rozczarowałam się książką. Nie znalazłam w niej ciekawej fabuły, pogmatwanej akcji i zwrotów akcji. Nie było też głębokich przeżyć i wzruszeń. Główna bohaterka mnie nie kupiła, a tylko strasznie wkurzyła swoją postawą i zachowaniem, i irytowała mnie każda próba jej wybielenia. Podobało mi się pióro autorki. To jej czwarta książka, którą przeczytałam, i czyta się je naprawdę świetnie. Dlatego będę kontynuowała zapoznawanie się z jej twórczością, ale teraz muszę dokładniej wczytać się w opisy książek i nie zabierać się już za nic podobnego, bo to po prostu nie moja tematyka. Mam do niej odmienne podejście niż autorka i nie sprawia mi przyjemności czytanie takich historii.

środa, 7 grudnia 2022

[123] Magdalena Witkiewicz - Drzewko szczęścia

Magdalena Witkiewicz Drzewko szczęścia

    Kto nie chciałby mieć w swoim drzewie genealogicznym utytułowanego przodka? Kto nie chciałby mieć prawa do tytułowania się lord, lady? Nestorka rodu Kornelia Trzpiot pragnie umrzeć jako posiadaczka herbu i stawia przed swoją rodziną wymagające zadanie - daje im rok na odszukanie herbu rodziny (mimo że wie, iż takiego herbu nigdy nie było). Jak rodzina podejdzie do pomysłu babci Kornelii? Jakie będą skutki ich działań? Czy ostatecznie na grobowym pomniku pani Trzpiot będzie można wyryć "Lady"? Tutaj nic nie jest oczywiste i łatwe do przewidzenia.

Magdalena Witkiewicz Drzewko szczęścia

    Już na początku zaznaczę, że dla mnie Drzewko szczęścia nie jest opowieścią świąteczną. W prawdzie akcja rozpoczyna i kończy się w święta Bożego Narodzenia, ale pomiędzy mamy wszystkie dwanaście miesięcy, podczas których nie czuć świątecznego ducha. Jeśli więc planujecie lekturę najbardziej świątecznej książki, jaką tylko można znaleźć, to ta z pewnością się nie nada. I gdybym na siłę chciała szukać minusa tej książki, to tylko taki jeden udałoby mi się znaleźć. Bo książka jest naprawdę cudowna i na poziomie, którego zazwyczaj nawet nie oczekuję od powieści obyczajowych. Przyzwyczaiłam się, że zazwyczaj znajduję w tych historiach trochę niedociągnięć i nierzeczywistych sytuacji. W Drzewku szczęścia wszystko było idealne.

Magdalena Witkiewicz Drzewko szczęścia

    Książkę czyta się bardzo lekko i szybko - ze względu na styl oraz wydanie z wygodną, dużą czcionką. W pewnym wieku człowiek zaczyna doceniać takie plusiki, kiedy po całym dniu oczy są zmęczone i nie wszystkie teksty czyta się z przyjemnością. Przy Drzewku szczęścia można odpocząć. Zanurzyć się w historii nietuzinkowej rodziny pani Kornelii, uczestniczyć w ich dramatach dnia codziennego i śmiać się z zabawnych pomyłek, jakie popełniają. Historia nie jest głupiutka i bohaterowie też tacy nie są. A jednak da się napisać lekką i zabawną powieść, bez robienia z bohaterów infantylnych komediantów. W książce poruszone zostają również poważniejsze tematy, ale w bardzo nienachalny sposób. A wątek romantyczny? Po prostu idealny. Nie został on jakoś szczególnie wyróżniony i autorka nie poświęciła mu więcej czasu niż innym, ale napisała go z takim smakiem i bez przesady, że czyta się go z przyjemnością. Na pierwszy rzut oka Marta i Konrad mogą wydawać się schematycznymi postaciami z erotyku, ale ta ich znajomość tak naturalnie i w rzeczywisty sposób się rozwija, że chciałoby się ich więcej. 

Magdalena Witkiewicz Drzewko szczęścia

    Absolutnie nie żałuję, że Drzewko szczęścia okazała się mało świąteczną powieścią, bo była to książka po prostu bardzo dobra, którą z czystym sumieniem mogę polecić. W święta też przyjemnie się ją będzie czytało. Pomaga się zrelaksować i pośmiać, a to w czytaniu książek jest bardzo ważne.

czwartek, 10 lutego 2022

[103] Grażyna A. Adamska - Nika. Teksański klan


grażyna adamska nika teksański klan

    Nikę czytałam bez znajomości pierwszego tomu Teksańskiego klanu. Odnalazłam się, wszystko zrozumiałam, ale początek był trudny. Dobrze więc czytać jednak po kolei i zacząć od Carlosa. Nika to bardziej obyczajówka niż romans, a to dlatego, że główni bohaterowie są już po ślubie a akcja skupia się na grożącym im niebezpieczeństwu a nie budzeniu się ich miłości. Nika i Carlos są w sobie naprawdę bardzo zakochani i to zdecydowanie widać. Nie w ich wyznaniach, ale przede wszystkim w ich zachowaniu. Ich związek jest dojrzały, bo i oni sami nie są już najmłodsi. Każde z nich miało swoją bujną przeszłość, zanim się spotkali, swoje życie, zainteresowania, pracę. Nika jest osobą bardzo nietuzinkową. W jej przeszłości była kobieta, która nauczyła ją pracować z energią. Teraz Nika prowadzi seanse dla kobiet, które się pogubiły i potrzebują jej wsparcia. Obdarzona jest też wielką intuicją, która ostrzega ją przez całą akcję książki. Carlos za to jest człowiekiem racjonalnym, człowiekiem czynu. Wierzy w to, że potrafi ochronić swoją rodzinę. Poznał wiele zła i potrafi się przed nim bronić. Jest jednocześnie dyplomatą i żołnierzem, któremu trudno uwierzyć, że jego działania to ciągle za mało.

grażyna adamska nika teksański klan

    W książce występuje naprawdę dużo bohaterów, dużo jest też scen grupowych. Nie znając pierwszej części dostałam nagle kilkanaście nowych imion i historii, w których trudno było mi się połapać. Ale dałam radę. Każda z osób jest inna i kiedy już prześledzimy ich zachowania przez kilka rozdziałów, nie będziemy ich mylić. Polubiłam ten teksański klan, to jak różne były ich życiowe drogi, i nabrałam ogromnej ochoty na poznanie ich wcześniejszych losów. 


    Pomysł na fabułę dość długo nie mógł mi się objawić. Wprowadzonych zostało kilka postaci (innych niż członkowie klanu), wyjawiona została wielka tajemnica z przeszłości, gdzieś daleko na horyzoncie pojawiły się jakieś problemy. Nie łączyło mi się to jednak z akcją w domu Carlosa i Niki. Gdyby nie częste wzmianki o intuicji kobiety i jej przeczuciach, nie wyczekiwałabym żadnego wielkiego bum. Akcja się rozkręca, kiedy pojawia się konkretny problem do rozwiązania. W mojej ocenie jednak ten problem, tajemnica z przeszłości oraz wielkie bum na zakończenie były trzema odrębnymi historiami, które na siłę próbowałam połączyć podczas czytania. Zabrakło mi jakichś powiązań między nimi, jakiegoś powolnego przechodzenia z jednych wielkich emocji w drugie, spójności pomiędzy wydarzeniami. Odebrałam je jako oderwane od siebie i połączone tylko miejscem akcji i bohaterami, ale spokojnie można by je umieścić w trzech odrębnych tomach.

grażyna adamska nika teksański klan

    Ten brak spójności przełożył się na to, że książka nie wzbudziła we mnie silnych emocji. Nie czekałam z bijącym sercem na kolejne wydarzenia, bo tak naprawdę nie wiedziałam czy jeszcze coś się wydarzy? Czy może to już było to? Nie widziałam tego mocno zaznaczonego jednego wątku głównego, po którym jak po sznurku szłabym dalej wiedząc, że najważniejsze jeszcze przede mną. Nie była to książka akcji, ale z pewnością książka, którą czytało się bardzo dobrze. Polubiłam Nikę, mimo że nie do końca zrozumiałam jej fenomen wśród innych bohaterów (ale to pewnie przez nieznajomość pierwszego tomu). Podobały mi się jednak sceny z jej udziałem, jej podejście do życia, jej stanowczość i siła. Spodobał mi się pomysł na teksański klan - klan ludzi niespokrewnionych, ale połączonych ze sobą silnymi więziami. Koniecznie muszę poznać ich lepiej. Książka należy do tych lekkich, które czyta się szybko i z przyjemnością. Można się przy niej oderwać od codziennych problemów i po prostu odprężyć. Nie mam nic do zarzucenia stylowi, poza jedną drobnostką. Każda grupowa scena zawierała przytłaczającą wręcz ilość opisów tego, kto gdzie stał i co dokładnie robił. Strasznie irytowało mnie to, zwłaszcza na samym początku, kiedy gubiłam się w bohaterach. Wcale nie potrzebowałam wiedzieć kto stał przy drzwiach, kto przy oknie, kto po prawej Carlosa i tak dalej. Wystarczyłaby mi informacja kto wszedł do pokoju. Przy tylu szczegółach mój mózg upierał się, że musi sobie namalować całą scenę, porozstawiać figurki i poruszać nimi w miarę czytania jak figurami szachowymi. Było to męczące i odrywało mnie od akcji książki.


    Czy polecam książkę? Tak. Miała w prawdzie małe niedociągnięcia - które zresztą komuś innemu mogą nie przeszkadzać, więc nie są to duże błędy - dostarczyła mi jednak rozrywki, a tego od książki oczekuję przede wszystkim. Podobała mi się atmosfera książki, niezwykłe więzi między bohaterami oraz ich styl życia. Zainteresowały mnie ich historie i na pewno nadrobię sobie pierwszy tom, żeby móc poznać ich lepiej. Dla fanów romansów "Nika. Teksański klan" będzie miała za mało żaru, niepewności budzących się uczuć i pragnień. Tutaj mamy już spokój i bezpieczeństwo po tym, jak główni bohaterowie odnaleźli siebie i są pewni, że znajdują się w swoim miejscu na świecie. Mnie się to bardzo podobało i z przyjemnością czytałam o ich relacji. 


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu WasPos.



czwartek, 23 grudnia 2021

[100] Małgorzata Gutowska-Adamczyk - "Osiedle Sielanka", tom "Nieznajoma" i "Sąsiedzi"

recenzja książki osiedle sielanka

    Na cykl "Osiedle Sielanka" do tej pory składają się dwie części "Nieznajoma" i "Sąsiedzi". Ponieważ akcja pierwszej gładko przechodzi w drugą, i żadne wątki "Nieznajomej" nie są kończone tylko kontynuowane, recenzja dotyczyć będzie obydwu książek.

recenzja książki osiedle sielanka

    Podwarszawskie osiedle - jeśli osiedle może być "pod" miastem - zamieszkuje grono niezwykle barwnych postaci. Charakterystycznych bohaterów nie sposób między sobą pomylić, nie przeszkadza więc to, że jest ich całkiem sporo a akcja przeskakuje od jednego do drugiego. W "Nieznajomej" na umowną główną bohaterkę (a na pewno tytułową) można wybrać Alę. Jest to nowa mieszkanka Sielanki, więc tak jak czytelnik dopiero poznaje sąsiadów i panujące między nimi stosunki. Ala zamieszkała w Rubinach, nowym kompleksie mieszkaniowym wybudowanym przez jej teścia i przez rodowitych mieszkańców traktowana jest jak imigrantka. Trudno jest jej pogodzić się z taką postawą sąsiadów, tym bardziej, że na wsparcie ze strony męża nie ma co liczyć. 

recenzja książki osiedle sielanka

    Pojawienie się w Sielance Ali, jej męża, teścia oraz rodzinnej firmy Jakubex budzi niezadowolenie pozostałych bohaterów. Pomysłowy przedsiębiorca postanawia przebudować Sielankę - wybudować dużo, tanio i sprzedać oczywiście jak najdrożej. Takie potraktowanie znanych od dawna mieszkańcom widoków oraz starych zabudowań wzbudza ich sprzeciw, i w części "Sąsiedzi" zmusza do działania.

recenzja książki osiedle sielanka

    Akcja książek kręci się wokół przedsiębiorcy Mariana Jakubka i jego planów względem Sielanki, ale nie znaczy to, że problem niszczenia tożsamości osiedla jest jedynym, który zaprząta głowy bohaterów. Każdy z nich obarczony został własnymi kłopotami i wieloma rozterkami. Każdy też dostał głos, by wypowiedzieć się w swojej sprawie. W książkach poznajemy wiele różnych punktów widzenia na życie w małej społeczności. Możemy sobie wyobrażać, że wśród naszych sąsiadów są podobne osoby - dla nas trochę niewidzialne, mijane w drodze do pracy czy w sklepie. A przecież gdyby pozwolić im mówić okazałoby się, że ich życie jest materiałem na osobną książkę.

recenzja książki osiedle sielanka

     Książki czyta się w ekspresowym tempie. Fragmenty skupiające się na kolejnych bohaterach są krótkie, ale dynamiczne. Dużo się dzieje, jest zabawnie i zawsze ciekawie. I jakoś tak zwyczajnie przyjaźnie. Podczas czytania uśmiech sam pojawia się na twarzy i długo, długo nie chce z niej zejść.  Sąsiedzkie historie nie są skomplikowane - choć od początku lektury towarzyszą nam trzy duże tajemnice - nie trzeba się mocno na nich skupiać ani rozmyślać nad rozwiązaniem. "Sielankę" czyta się dla samej przyjemności czytania.  To historie bardzo ludzkie, które mogą się każdemu przydarzyć. Atmosfera swojskości i przytulności udziela się od pierwszych stron. To książki dobre na wakacje, na urlop, na wolne popołudnie, kiedy chcemy po prostu się odprężyć i nie zależy nam na mocnych przeżyciach. 

    Bardzo polecam. Pióro autorki jest świetne, jej humor jak najbardziej przypadł mi do gustu, a w historie sąsiedzkie mocno się wciągnęłam. Dla mnie te książki nie miały żadnych wad i w swoim gatunku to zdecydowanie 10/10. Na pewno będę kontynuowała czytanie serii, kiedy ukażą się kolejne części, bo do rozwiązania trzech zagadek chyba jeszcze długa droga. 


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka.