Wydawnictwo Muza, 2024 rok
przeczytane: 09/2024
8/10*
Niektóre książki mocno otwierają mi oczy. Pokazują, że moja "normalność" jest tylko jedną z wielu "normalności", skrajnie od siebie różnych, pochodzących z różnych rejonów świata. Uczę się z nich, że da się żyć inaczej, nawet jeśli mnie wydaje się, że jest tylko jeden sposób, że każdy inny prowadzi do śmierci - że to niebezpieczeństwo, głód, rozpacz, choroba. Europa to taka trochę bańka, w której wszystko jest dużo prostsze niż w krajach poza nią. Tu panuje mniejszy lub większy ład, są możliwości otrzymania pomocy i wsparcia, dzieci od małego wyposażane są w najgroźniejszą broń - wiedzę, która ma je ochronić i pozwolić żyć szczęśliwie.
Bohaterka książki Dziewczyna o mocnym głosie marzy o tym, by chodzić do szkoły. Ma czternaście lat, mieszka w Nigerii, i szkołę musiała porzucić niedługo po śmierci matki, kiedy skończyły się pieniądze. Jej ojciec to okropnie bezużyteczny leń - zwyczajnie głupi, próżny, zachłanny. Córka jest dla niego drogą do zdobycia pieniędzy na czynsz. Sprzedaje ją więc na żonę innemu staremu capowi, człowiekowi potwornie obrzydliwemu i przekonanemu o swojej wspaniałości, który od Adunni, dziecka przecież, wymaga wdzięczności za uczynienie ją jedną z trzech swoich żon.
Adunni z jednego piekła trafia do drugiego. A później do trzeciego. Śledząc jej losy widzimy jaką rolę przejmują córki w swoich domach rodzinnych, młode żony w domu męża i służące w mieście. Dziewczyna zostaje porwana przez nurt wydarzeń, nad którymi nie ma jak zapanować. Jej głos się nie liczy dla nikogo. Dlatego chce wrócić do szkoły i zdobyć wykształcenie, mimo że z dnia na dzień staje się to coraz mniej możliwe.
To historia naprawdę tragiczna. Dziewczyna doświadcza wielu krzywd i upokorzeń, żyje w ciągłym strachu i niepewności. Jest traktowana jak pies przybłęda w domu okrutnego człowieka - pierwsza do kopniaków. Losy fikcyjnej Adunni to losy wielu jej podobnych, prawdziwych dziewczyn. Dzieci niemających poczucia bezpieczeństwa ani bezpiecznego miejsca na świecie. Młodych dziewcząt traktowanych jak maszyny do rodzenia synów, pozbawione podstawowych informacji o własnym ciele i otaczającym ich świecie, wychowywanych wśród zabobonów i przemocy starszych.
Na tle tej historii Adunni jest promyczkiem słońca. Często naiwna i głupiutka, zbyt ufna i niepotrafiąca się obronić - choćby i milczeniem w odpowiednim momencie - rozjaśniała nawet najsmutniejsze momenty. Jej uparta wiara w dobro ludzi i nieporzucanie marzenia o nauce podnosiły na duchu. Dla Europejki losy tej Nigeryjki to gehenna, i pewnie dlatego energia i radość Adunni zrobiły na mnie takie wrażenie. Dla kogoś, kto żyje w tym społeczeństwie i dla kogo jest to normalnością, na pewno nie zdziwiłby się tak bardzo, że w tej sytuacji można mieć siłę żyć i marzyć.
Fabuła jest raczej prosta. Nie ma zaskakujących zwrotów akcji, jest jednak ciekawie. Poznawanie Nigerii oczami czternastolatki na pewno jest ciekawe. Dziewczyna sama dopiero poznaje wiele miejsc i dziwi się wielu nowościom. Narracja jest pierwszoosobowa - z jednej więc strony mamy autentyczne odczucia bohaterki, a z drugiej sporo dziur informacyjnych. Muszę też zaznaczyć, że tłumacz wykonał ogromną robotę, pozwalając Adunni konsekwentnie mówić we własny, niepoprawny sposób, co jeszcze dodawało jej egzotyki - jej błędy językowe nie były takie, jakie popełnia się w Polsce.
Dziewczyna o mocnym głosie to na pewno angażująca historia. Adunni budzi współczucie i pragnienie lepszego losu dla niej. Na osoby, które ją krzywdzą, czujemy złość i czekamy, kiedy spotka je kara. To mocno wciąga w czytanie. Do tego książkę czyta się naprawdę szybko - nie jest długa i napisana prostym językiem odwzorowującym zasoby słownictwa niewykształconej dziewczyny z wioski. Lektura godna przeczytania - choć ostrzegam, możecie uronić nie jedną łzę w reakcji na niesprawiedliwość. Uczciwie też przyznaję, że momentami bohaterka jest uciążliwa - irytująca i zachowująca się niezrozumiale, jakby pozbawiona instynktu samozachowawczego. Choć to pewnie po prostu jej sposób na radzenie sobie z beznadzieją. To książka może nie wstrząsająca i przełomowa, ale na pewno ciekawa i pokazująca kolejny fragment dalekiego świata.
Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Muza.
Widzę, że to trudna książka i raczej musiałabym się na nią nastawić przed rozpoczęciem lektury. Ale dobrze, że mówisz o tych różnych "normalnościach" i o tym, co uznajemy w naszej rzeczywistości za pewnik!
OdpowiedzUsuńMam w planach.
OdpowiedzUsuńMnie książka zaciekawiła i chciałabym ją przeczytać. Jestem ciekawa czy mi się spodoba.
OdpowiedzUsuńWygląda na bardzo trudną lekturę, jednak w moim przypadku jesienne wieczory sprawiają, że chętniej sięgam po nieco mniej wesołe książki. Chętnie się zapoznam.
OdpowiedzUsuń