Wydawnictwo Kobiece, 2021 rok
przeczytane: 12/2024
Uśmiałam się przy tej książce bardzo, chociaż głównie z samej siebie, że czytanie thrillerów psychologicznych tak mi już umysł spaczyło, że nawet cukierkowa historia świąteczna potrafi we mnie wzbudzić takie skojarzenia. Ale po kolei.
Basia to bohaterka specyficzna. Obsesyjnie skupiona na prowadzeniu sklepu papierniczego, ciągle zadręczająca się katastrofalnymi scenariuszami. Nie daje sobie czasu na żadne przyjemności i życie poza pracą. Przyjaźni się z pracownicą, mieszka nad sklepem, w mieszkaniu nagrywa filmiki instruktażowe - a więc dalej pracuje. W sumie można zrozumieć jej zaangażowanie i strach, zwłaszcza, że dopiero co ruszyła z własnym biznesem, a do tego jako sierota nie może liczyć na wsparcie najbliższych. Tak więc na początku Basię polubiłam, trochę jej współczułam - bo jej życie było jednak nudne i nijakie - ale czekałam co też szczęśliwego ją w te święta spotka.
I wtedy zaczęła się jazda bez trzymanki, bo z naszej Basiuli wyszła totalna psychopatka, z obsesją na punkcie kontroli i bycia komuś niezbędną do życia. Przypadek zetknął ją z potrzebującą pomocy starszą kobietą - dawną szkolną bibliotekarką, z którą miała dobry kontakt. Tyle że... wiele lat temu, jako uczennica spędzająca dużo czasu wśród książek. Jako dorosła osoba nie kontynuowała znajomości, po latach jednak okazała dobre serce i pomogła kobiecie, kiedy ta złamała nogę. I w tym momencie zaczyna się thriller.
Pani Maria zostaje zaproszona do Basi na święta i wręcz zarzucona miłością ze strony gospodyni. Basia odstępuje jej jeden pokój, dba by niczego jej nie brakowało oraz wywiera coraz mocniej i mocniej presję, by kobieta została u niej na zawsze. Starszej pani udaje się w końcu postawić na swoim, jednak nieszczęśliwy wypadek (w tym momencie absolutnie przestałam wierzyć w niewinność Baśki), sprowadza ją z powrotem pod opiekę nachalnej dziewczyny. Ta w rozmowie z przyjaciółką wyznaje, że nagła śmierć rodziców pozbawiła ją poczucia bezpieczeństwa i boi się z kimś związać, żeby go nie stracić ale... nie miałaby nic przeciwko opiece nad kimś bezradnym, kto nie mógłby jej nigdy opuścić.
I tak zaczyna się gehenna pani Marii - (ok, gehenna tylko w moim umyśle, który już przerobił tę historię na thriller psychologiczny). Bez własnych rzeczy i środków do życia zostaje zamknięta w mieszkaniu nad sklepem, w którym ciągle siedzi Basia, więc wyjście bez jej wiedzy staje się niemożliwe. Jest zarzucana wyrazami sympatii ale też obarczana poczuciem winy, kiedy chce odejść - zraniłaby wtedy Basię. Jej inny podopieczny, z którym - w przeciwieństwie do naszej bohaterki - regularnie utrzymywała kontakt - trafia do Baśki na czarną listę i jego kontakt z emerytką zostanie ograniczony a następnie kontrolowany. Basi nie pasuje, że pani Maria może liczyć na czyjąś pomoc, w jej życiu ma być tylko ona.
No sami powiedźcie, czy to nie brzmi jak thriller? Przez pewien czas Basia naprawdę przejęła kontrolę nad starszą kobietą w kryzysie, czerpiąc z tego chorą satysfakcję, że oto wreszcie ma w domu kogoś, kto nie odejdzie. Jej zachowanie było przerażające i gdybym spotkała taką osobę w rzeczywistości, prędko bym uciekała.
Fabuła jak w większość powieści świątecznych dąży do wielkiej miłości i happy endu. Nie jest zbyt porywająco a największych emocji dostarczyła tu fiksacja głównej bohaterki. Poza tym były tu tylko opisy jej pracy i rozmów z przyjaciółką - w pracy i o pracy. Klimatu świątecznego było dużo, ale niestety, gdyby podejść do tej książki na poważnie - a nie jak ja przerabiając ją w głowie na thriller - po prostu by wynudziła. Za dużo tu nudnych i nie mających znaczenia dla akcji scen w sklepiku, za miałkie postacie i zbyt przewidywalne zakończenie, nawet jak na romans świąteczny. Lubię książki autorki, ale ta mnie tylko rozbawiła. Niestety nie zaciekawiła.
Lubię książki autorki, ale trochę mnie zniechęcają opisy scen, o których piszesz.
OdpowiedzUsuńRaczej ta książka nie spełniłabym moich oczekiwań.
OdpowiedzUsuńHaha dobre! Ale skojarzenie właściwe ;) przynajmniej okładka ratuje książkę. Ja też ostatnio się zawiodłam na świątecznej lekturze.
OdpowiedzUsuń